Moja brazylijska cioteczka pisała często do mojej mamy a ze
względu na wysokie koszty przesyłek, które zawierały nie tylko listy ale i liczne prezenty, starała się w jednym liście zmieścić maksymalnie dużo wiadomości. Opisywała i wielkie wydarzenia i zdarzenia dnia codziennego, wspominała dawne czasy i otaczających ją ludzi, krajobrazy i przyrodę. Przysyłała też kolorowe pocztówki z widoczkami oraz scenkami z życia plemion indiańskich.
Indianie na zdjęciach, paradujący na golasa, wykonujący czynności dnia codziennego w stroju Adama, stanowili wtedy nie lada sensację w kraju tak odległym jak Polska, gdzie nagość nie była chlebem powszednim. Playboy wtedy w kioskach ani gdzie indziej jeszcze nie był powszechnie dostępny, „świerszczyki” przemycano zza granicy a ja osobiście pierwszy film porno przywiozłam z Niemiec w 1985 roku. Była to zabawna kreskówka.
„Curitiba, 2o stycznia 1980
Kochanie, wysyłam równocześnie list czterostronicowy (na maszynie) i fotografię dużą moją i małą Kita. Za kilka dni wyślę paczkę i nową pocztówkę…i nowych Indian, skoro Cię to bawi……kupiłam Ci prawdziwy indiański naszyjnik z piórek malutkich papużek i nasienia pewnego owocu jako grzechotki. Tania rzecz ale niezwykła. Naszyjnik wiesza się na ścianie jako ozdobę. Indianie na głowach noszą kokary z piór, nie miałam pieniędzy, żeby kupić dla Ciebie. Włosy przycinają okrągło i malują je gliną lub farbą roślinną na czerwono. Kokary używają tylko w tańcach ceremonialnych.”
W swojej wędrówce przez Amazonię odwiedziłam też indiańskie wioski ale niestety nie miałam szczęścia, żeby trafić na ceremonialne tańce. Widok kokar mnie niestety ominął.
„Kiedy 22 kwietnia 1500 r. okręty Pedro Alvaresa Cabrala przybijały do wybrzeży Brazylii, ziemia ta była zamieszkana przez ok. 5 mln Indian. Od tego pierwszego spotkania minęło ponad 5 wieków, podczas których stosunki między Portugalczykami a Indianami nie zawsze układały się najlepiej. Naznaczone były wzajemną nieufnością, co nie zmieniło się do dziś. Brazylijscy Indianie to nie Inkowie, Aztekowie czy Majowie. Nie stworzyli silnego imperium, nie wznieśli monumentalnych budowli w dżungli. Żyli ze zbieractwa, rybołówstwa i myślistwa. Nauczyli się świetnie współżyć z otaczającą ich przyrodą. Współcześni ekologowie mogliby się wiele od nich nauczyć. Jednak te umiejętności nie wzbudziły szacunku u nowo przybyłych. Tubylcy zostali zakwalifikowani jako barbarzyńcy, o poziomie rozwoju niewiele wyższym od zwierząt.” -
Anna Tomasiewicz – Klątwa Eldorado, www.pomagamy.pl
W maju 2008 roku Associated Press podało, że obecnie doliczono się około stu plemion na świecie, które nie miały jeszcze kontaktu ze współczesną cywilizacją. Większość z nich żyje na obszarach Brazylii i Peru. Terytoria plemienne są chronione zgodnie z prawem międzynarodowym, gdyż zetknięcie ze współczesnością mogłoby spowodować wymarcie rdzennie etnicznej ludności, jak miało to miejsce po inwazji Cabrala. Indianie wyniszczani byli niewolniczą pracą i obcymi im chorobami, przywleczonymi przez portugalskich marynarzy, takimi jak gruźlica czy grypa.
Jedno z najstarszych i największych plemion amazońskich – plemię Indian Yanomami, żyło praktycznie bez zmian od epoki kamiennej w czasach nam współczesnych. Populacja tego plemienia przez ostatnie dwadzieścia lat ubiegłego wieku zmniejszyła się dramatycznie na skutek gorączki złota, kiedy to w 1980 roku odkryto na ziemiach Yanomami duże złoża tego kruszcu. Rtęć, stosowana do wydobycia złóż zanieczyściła środowisko, zatruła rzeki i bogactwo pożywienia w tych rzekach płynące. Już wtedy należało objąć ścisłą ochroną i ludzi i ryby.
Kobiety Yanomami mają zakaz wchodzenia do rzek w okresie menstruacji, gdyż mogą zanieczyścić wodę. Leżą w tym czasie w hamaku i czekają aż im przejdzie – relacjonuje podróżniczka po Amazonii Edyta Michalak na swojej stronie www.venezuela-explorer.com. Rzeczywiście, współcześni ekologowie mogliby się wiele od amazońskich Indian nauczyć a współczesne kobiety miałyby przymusowy wypoczynek raz w miesiącu, co im się słusznie należy.
Yanomami są bardzo gościnni. Zasłużony gość może nawet liczyć na prezent w postaci kobiety na noc, żeby poczuł się jak w domu. Plemiona zaś wymieniają pomiędzy sobą kobiety, co z kolei z punktu widzenia genetyki jest również bardzo rozsądne. Kobieta w prezencie nie jest wynalazkiem tylko tych pierwotnych plemion, czytałam, że taką formę gościnności stosują również plemiona afrykańskie i Malgaszowie na Madagaskarze. Nigdzie nie znalazłam natomiast aby jakiekolwiek plemię dawało w prezencie mężczyznę. W końcu orientacje gości mogą być różne a gościnność dotyczy wszystkich a nie tylko wybranych według kryterium preferencji seksualnych.
Uprawianie seksu w indiańskiej wiosce jest dosyć krepujące, gdyż w jednej, olbrzymiej chacie żyje kilkadziesiąt rodzin, które śpią w hamakach. Nie dość więc, że odbywa się w hamaku, jak na rozkołysanym statku dalekomorskim, to jeszcze publicznie. Może więc i dobrze, że mężczyzn w prezencie nie dają. Od kołysania mam nudności a zabawne kreskówki porno w zupełności mi wystarczą.
Co kraj to obyczaj. Zainteresowanie etniczną turystyką rośnie. Coraz więcej biur podróży organizuje wyprawy umożliwiające integrację z tubylcami. W Brazylii turystyka etniczna jest nielegalna. Obowiązujące przepisy mają na celu ochronę Indian nie mających kontaktu ze współczesną cywilizacją. O widok kokar więc coraz trudniej, gdyż pozostają pod ścisłą ochroną.

Facebook
Zwierzolubni
Swietne sa te opowiadania brazylijskie,czytam z zapartych tchem.Uwielbiam Brazylie,co prawda nie dotarlam tam jeszcze,ale znam kilku brazylijczykow-fantastycznych ludzi,oprocz jednej brazylijki(tragedia- podobna bardziej do tubylcow niz portugalczykow) bardzo nieobliczalnej kobiety!jJedna z moich kanadyjskich znajomych ma syna w Brazylii,lata tam co jakis czas i opowiada o tym przepieknym,niesamowitym,olbrzymim kraju,o biedzie i bogactwie,gangach narkotykowych,przyrodzie i modzie,a mnie az serce do gardla skacze zeby tam pojechac. Miasto Boga-Rio de Janeiro a tam wiadomo Copacabana,Cristo Redenor,Sugarloaf,samba,Bossa Nova….mozna by wymieniac w nieskonczonosc.No i Brazylijki,przepiekne dziewczyny ze slamsow, przechadzajace sie po plazach i wypatrujace szanse na sukces na amerykanskich i europejskich wybiegach u najslynniejszych swiatowych designerow. Takie to jest piekne zycie w Brazylii.