Karawana

Gdzieś w oddali  psów ujadanie
Piasek się wciska w każdą szczelinę
Postój na chwilę, nocny przystanek
Przystanek, żeby odpocząć chwilę
Psy umilkły zmęczone szczekaniem
Karawana wyruszy znowu nad ranem..

Daktyli wiązki i worki soli
Kawa, przyprawy i zboże
Płyną na piaszczystej fali
Przez piasku płyną morze…

Wschodzące słońce pali dotkliwie
W południe już tylko fatamorgana
Muły w piasku brną ledwie żywe
Juczny wielbłąd mocno się słania
Psy umilkły zmęczone szczekaniem
Karawana przed siebie podąża dalej….

Amunicja i prochu do woli
Sery, mleko, mięso na rożen
Płyną na piaszczystej fali
Przez piasku płyną morze…

Gdy trakt stracony,  zła nawigacja
Piaszczysta otchłań zabierze skarby
Wody nie będzie miał na kolację
Ten, co skarby dźwigał na garbie
Psy umilkną na zawsze już wtedy
Ujadać więcej nie będzie potrzeby….

Żółte kości tylko w oddali
Czaszki, piszczele, poroże
Płyną na piaszczystej fali
Przez piasku płyną morze…

Pejzarz z karawaną, Jean Leon Gerome ( 1824 Vesoul – 1904 w Paryż)

Ten wpis został opublikowany w kategorii MOJE WIERSZE, Wielka menażeria i oznaczony tagami , , , , , , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Dodaj komentarz

Twój komentarz zostanie automatycznie opublikowany. Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

*

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>

Spam protection by WP Captcha-Free