W cienistej oazie oddech bym kiedyś chciała
Złapać na chwilę by w jej chłodnych objęciach
Gorączka co pali, gorączka co spala
Na chwilę ustała, zła gorączka po przejściach
Tam cień, błogi spokój, tam słodkich owoców
Obietnice dojrzałe z drzew spadają kaskadą
Nie ma pożarów i nie ma potopów
I gorączka nie trawi gorzką prawdą i zdradą
Parasole pierzaste, bezpieczny spadochron
Rozpostarte jak ptaków skrzydła nad głową
Palmowy mój bunkier i schron
Gorączka opadnie, ptak przysiądzie tuż obok
Facebook
Zwierzolubni