Ślimak, muszla i księżyc

Muszelki i łabędź

Dzisiaj na plaży przyglądał się łabędź
Kiedy dla Ciebie muszelek szukałam
Głowę przechylał niezwykle ciekawie
Wszystkie dla Ciebie skarby zbierałam

Kamyczków garść. Uparcie na dnie
Pod stopą dotkliwie mnie uwierały
A z wodorostów wianek wspaniały
Nim noc minie uschnie, przepadnie

Gwiazdę tonącą. Do jeziora upadła
Czeka aż z głębin wyłowi ją rybak
Ona na długo w głębinach przepadła
Z tego powodu wciąż nieszczęśliwa

Łabędź skrzydła do boków przykleił
Okiem mrugał do mnie w przemowie
Odlecieć, odpłynąć ani mu w głowie
Nastrój szukania zbyt mu się udzielił

Promyk księżyca utkwił w sitowiu
W dzień jasny blasku jakże szkoda
Splątany marzy być może o nowiu
Znowu księżycowa powróci uroda

Muszli szukałam długo, na próżno
Chciałam by cicho w ucho szumiała
By pieśń o miłości jakiej nie znałam
Piękną dla Ciebie stała się wróżbą

Znudzony łabędź wreszcie odpłynął
Sukcesu brak go znużył i zmęczył
Sama zostałam nad jeziora głębiną
W sitowiu gęsto utkanych pajęczyn..

Muszelki to głównie pozostałość po ślimakach, których gatunki szacuje się na ok. 43 tysięcy. Większość z nich żyje w morzach, pozostałe pełzają po wilgotnym lądzie albo pluskają się w rzekach i jeziorach. U mnie w ogródku też pełzają a w bardzo wilgotne dni usiłują wdrapać się po schodach do domu. Niebywale płodne, potrafią doszczętnie zniszczyć każdy ogródek więc właściciele przydomowych plantacji zasypują je wapnem lub solą albo zbierają do słoja z kwasem. Ja po prostu biorę grabie albo miotłę od czasu do czasu  i ……wymiatam do kanalizacji w celu biodegradacji.   „Moje ślimaki” to w większości  bezdomne ślimaki luzytańskie, czyli nagie, czyli nie dźwigające żadnej muszelki. Muszelki, zebrane albo kupione tu i tam mam porozkładane w łazience, gdzie w trakcie kąpieli cieszą oko. Konchiologiem nazwać się nie mogę, mój zbiór jest bardzo skromny a  hobbyści- pasjonaci, zbierający muszle posiadają kolekcje idące w setki egzemplarzy. W mojej łazience nie byłoby gdzie nogi postawić. Do tej największej czasami przykładam ucho i słucham, co też mi wyszumi ciekawego…

„Przed lustrem w sypialni rodziców leżała różowa muszla.
Zbliżałem się do niej na palcach i nagłym ruchem przytykałem
do ucha. Chciałem złapać ją kiedyś na tym, że nie tęskni
jednostajnym szumem. Chociaż byłem mały, wiedziałem, że
nawet jeśli kogoś bardzo się kocha, czasem zdarza się nam
o tym zapomnieć „ – Zbigniew Herbert.

Moja muszla jest skręcona w prawo. Nie wiem, czy powyższe ma wpływ na tęsknotę, która cichutko szumi w spirali. W Indiach ślimaki o muszli skręconej w lewo uważa się za święte ale w Indiach wiele zwierząt i roślin uważa się za święte a wyznawcy dżinizmu nie rozdepczą nawet…ślimaka. W tym wypadku takie postępowanie uważam za uzasadnione, gdyż wśród ślimaków funkcjonują również gatunki niesłychanie jadowite. Powolne te z natury mięczaki atakują błyskawicznie wstrzykując jad przez kolec jadowy. Zanim się weźmie więc muszlę i przyłoży, nie daj Boże do ucha, warto najpierw sprawdzić czy jej właściciela nie ma w środku. A czasami, żeby sięgnąć po piękną muszlę bez zastanowienia aż korci…Bezpieczniej jest po prostu rozłupać muszlę niejadowitej ostrygi i….skonsumować mięczaka. Nie byle kto, bo sam Casanova rozsławił ostrygi jako niezwykle skuteczny afrodyzjak. Ślimaki również posiadają właściwości afrodyzjaka, o czym miałam się okazję przekonać na własnej skórze. Dzisiaj, po konsumpcji, pozostała mi już tylko prawoskrętna muszelka.

Afrodyzjaki swoją nazwę wywodzą od Afrodyty, która najczęściej, jako  „wynurzająca się z morskiej piany” przedstawiana była na muszli. Fortuna z kolei jeździła na rydwanie z muszli. Muszla stanowiła  atrybut wielu bóstw morskich w mitologii i Matki Boskiej w chrześcijaństwie, symbolizując niepokalane poczęcie „perły”.  Muszla wreszcie symbolizuje Księżyc a nasza droga mleczna zwinięta jest spiralnie. Sam więc ślimak jako taki szczególnych zasług do religii i kultury nie wniósł na przestrzeni dziejów ale jego muszla i muszle innych mięczaków jak najbardziej. Z niektórych gatunków ślimaków Fenicjanie otrzymywali cenny barwnik — purpurę a muszle niektórych gatunków ślimaków służyły kiedyś jako monety w handlu między ludnością zamieszkującą obszary nad Oceanem Indyjskim. To wszystko, co udało mi się stwierdzić.

Ślimaczy los….

Ślimaczy los do celu powoli zmierzać
Czasowi swój los ślimaczy powierzać
Czas robi swoje, gdyż zmierza do przodu
Idź z duchem czasu..nie zaznasz zawodu….

W jaki sposób ślimak idzie a raczej sunie z duchem czasu opisał chyba najlepiej Andersen w baśni „Ślimak i róża”.
„Nad rowem wyrósł szpaler leszczynowy, poza nim rozciągały się łąki i pola, z drugiej strony był ogród, a w ogrodzie zakwitł krzak róży. Pod krzakiem siedział ślimak i myślał o sobie.
— Zaczekaj — mówił — przyjdzie czas i na mnie, a wtedy się okaże moja wartość. Na coś lepszego jestem przeznaczony, niż dawać światu róże lub orzechy, a choćby mleko, jak krowy i owce.
— Bardzo bym chciała widzieć — rzekła róża — co pan da światu. Kiedyż to nastąpi?
— Nie potrzebuję się śpieszyć — odparł ślimak. — Wam tylko zawsze pilno. Zaczekajcie”.

Zainteresowanych naprawdę pouczającym morałem płynącym z baśni odsyłam do dzieł Andersena. Sama się skupię na przepięknym ślimaczku o łacińskiej nazwie Clione limacina, potocznie nazywanym morskim aniołem. Kiedy jego „skrzydełka” rozkładają się pod wpływem falowania wody, wygląda jak wyjątkowo piękny motyl w ślubnym welonie z mgły a kiedy ławica clione otacza nurka, widok przypomina wędrowca zagubionego w świecie elfów. Te bardzo delikatne, błękitne o czerwonym wnętrzu ślimaczki poruszają się z niebywałą wprost gracją i wdziękiem. Występują w morzach zimnych u wybrzeży Japonii i Alaski. W Japonii figurki morskich aniołków na stałe wrosły w miejski krajobraz i sprzedawane są jako….dodatek do butelki piwa. Jako finger food na przekąskę do piwa się nie nadają, chyba, że dla ryb żywiących się planktonem. Do ślimaków, podobnie jak do innych owoców morza najlepiej pasują białe wina:  japońscy badacze przeprowadzili testy, w których do muli podawali 26 gatunków różnych win białych i 38 gatunków różnych win czerwonych. Uczestnicy eksperymentu – degustatorzy ochotnicy, wskazywali wina, które im smakowały w towarzystwie muli. Następnie enolodzy dokonali analizy chemicznej win, rozłożyli je na czynniki pierwsze, określili, jakie pierwiastki – i w jakich ilościach – zawierają. Zaobserwowane różnice dotyczyły tylko jednego parametru: zawartości żelaza w winie. Mule popijane winem zawierającym powyżej 2 miligramów żelaza na litr smakowały źle – czytam w Rzeczypospolitej w artykule pod tytułem „Owoce morza nie lubią żelaza”.

We Francji zjada się 30.000 ton ślimaków rocznie. To ile litrów wina wypija się do tych ślimaków?  Za czym więc tęskni muszla jednostajnym szumem? A może za kim? Może za kolacją we dwoje z owocami morza i białym winem? Może za spacerem po plaży przy akompaniamencie uderzeń morskich fal?  Może za kimś z przeszłości, kto zaginął w niepamięci albo za kimś, kto jest tuż obok a się tego nie czuje. Ja wiem o czym śpiewa moja różowa muszla, tę melodię  znam już na pamięć….

„Róża kwitła co roku i oddawała światu kwiaty swoje, tylko myśleć nie mogła, bo nie miała głowy, jak ślimak. A ślimak siedział w swoim ciasnym domku i rozmyślał o sobie. Świat nic go nie obchodził.” …..

Odilon Redon, Muszla, 1912, pastel na papierze , 51 x 57.8 cm (20 1/2 x 22 3/4 in); Musee d’Orsay, Paris; Muszla via Wikimedia Commons; Ślimak – Archiwum Jarzębiny 2011;

Ten wpis został opublikowany w kategorii Biegnąca z wilkami, MOJE OPOWIADANIA i oznaczony tagami , , , , , , , , , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Dodaj komentarz

Twój komentarz zostanie automatycznie opublikowany. Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

*

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>

Spam protection by WP Captcha-Free