Gdzieś biały domek na głuchej wsi
Strzechą pokryty, z dala od ludzi
Gdzieś biały domek czasem się śni
Nostalgię w sercu uśpionym budzi
Na co dzień miasto męczy hałasem
Sznur samochodów, klaksonu głos
Karetka z wyciem przemknie czasem
Śmieci przed domem piętrzy się stos
Tam gdzie nas nie ma cisza i spokój
Tam gdzie nas nie ma tam nasze sny
Błękitne niebo, pierzyna z obłoków
Na miękkim posłaniu spoczywasz Ty
A tutaj wieżowce strzelają w niebo
Szklanych pułapek rozpina się sieć
W pułapce tkwię nie wiem dlaczego
Zamiast przy sobie Ciebie tam mieć….
Facebook
Zwierzolubni
Dlaczego taki widok nas roztkliwia? Brakuje mi tylko kolorowych malw.
Mama wyhaftowała mi taki obrazek, właśnie z malwami. Ja urodziłam się na wsi i wakacje w dzieciństwie i młodości tam spędzałam. Ten spokój, spowolnione tempo, zgoda z naturą nas rozrzewnia? Czy wspomnienie beztroskiego lata, choć nie było takie beztroskie, było pracowite, a jednak lubiane. Czy dlatego marzę o domku na wsi wśród malw? Czy to marzenie za minionym, za spokojem, ale też pierwszymi odkryciami świata, za bliskimi, co odeszli?
Wiesia