Za oknem piękna gości się pogoda
Złocisty księżyc zagląda w okno me
Cztery lata, taką dali mi nagrodę
Dusza mnie boli, jakże do domu chcę
Na poduszce głowa, zasnąć nie mogę
A kiedy usnę, miła mi się przyśni
Ja do niej bym wyruszył w długą drogę
Tam w lutym kwitnąć zaczynają wiśnie
Za sobą mam już rok takiego życia
Przybyszem byłem, nic mnie nie wzrusza
Myślałem, gwizdnę, chleb dostanę, duszę
Po wielu stołach żebrałem z kapeluszem
Niedawno wielkiej uległem słabości
Bez paczki, listu, bez słowa żadnego
Nie proszę przyślij mi tłustego boczku –
Przyślij mi tylko suchara czarnego
Idź do sąsiada, do jego zajrzyj norki
Winien mi ruble a ty mu siebie daj
Za ruble dwa nakupisz mi machorki
Za resztę okruch czarny – kupisz mi raj
Kończę już list ten, całuję w czółko
Przyjaciół pozdrów, w pamięci mnie miej
I ciebie też pozdrawiam przyjaciółko
Okruszki czarne ślij, Twój Andriej
Ściskam mocno od naszej całej wiary
Wszyscy w obozie też ściskają Cię
O nic nie proszę, tylko o list i o suchary!
Facebook
Zwierzolubni