Złocona karoca z ciemnego lasu
Koni trójka ciągnęła z pióropuszem
I stangret się kiwał na koźle z atłasu
Zabrała mnie w drogę – zabrała mi duszę
Szmaciane buciki czerwone
Głód duszy wyjącej z udręki
Gdzie moje trzewiki – spalone!
Dziś muszę jeść z Twojej ręki….
W kościele tłum patrzył z niedowierzaniem
Taka bezczelność, brak szacunku i cnót!
Raził blask nowych stóp niesłychanie
Co zrobić potrafi błyszczący but!
Skórzane buciki czerwone
Wszyscy zastygli w soli słup
Może książę weźmie za żonę
Może cygan padnie do stóp…
Bal życia – obłędny walc bez wytchnienia
Koszmarny pląs, szalony taniec bez tchu
Spontaniczność stracona – bez znaczenia
Wirowanie bez końca, jak zjawa, jak duch
Zniknęła opoka, brak oparcia
Na linie w powietrzu pląsanie nóg
Czerwone trzewiki nie do zdarcia
Nogi w butach uwięzły po grób….
Wiersz nawiązuje do opowiadania pod tym samym tytułem z książki „Biegnaca z wilkami” – C.P.Estes
Czerwone buciki, Anne Anderson (1874-1930)
Facebook
Zwierzolubni