I nagle bladym świtem

I nagle
Bladym świtem powieka zbudzona zadrżała
Gwiazdy wyblakłe i niebo wyblakłe nastało
Skowronek tylko w górę się wzbił, pofrunął
Na bezbarwnym niebie dźwięczną zagrał struną

I nagle

Drzew jesiennych, starych dębów tonem
Niczym wież stromizną, wież dalekich ogromem
Pożar zalał niebo, zapłonęło czerwienią
Słońce wzeszło, skowronek je obudził nad ziemią
Z tych niebios od ptaka lotu pożarem zalanych
Na chmur rumaku do mnie zdąża ukochany
Nie bacząc, że koń z pyska już toczy pianę,
On pędzi galopem… z uwięzi zerwany……

Na motywie wiersza Attende – Victor Marie Hugo
Kobieta przed wschodem słońca – Caspar David Friedrich, 1774 – 1840

Ten wpis został opublikowany w kategorii MOJE WIERSZE, Miłość patykiem pisana i oznaczony tagami , , , , , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Dodaj komentarz

Twój komentarz zostanie automatycznie opublikowany. Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

*

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>

Spam protection by WP Captcha-Free