I zasnął przy mnie od razu jak dziecko
Jakbym żoną mu była od lat – leciwą
Nie kochanką, nie przygodą nawet jeździecką
W której końską się w warkocz splata grzywę
I pieści szyję, i spina piętami
W jednym rytmie, w galopie obejmuje nogami…
Trucht tylko, dwa kroki, powoli, stępa
I sen, w którym jazdy się już nie pamięta.
I zasnął przy mnie, dniem długim zmęczony
Odprężył po burzliwych za dnia spotkaniach
Przy boku rutyną zasnął znudzonej już żony
Po ciężkich w pracy, wyczerpujących zmaganiach
Niewiele jest ról na życiowej scenie
Pościelą wyściełanej przygodnym kochankom
Dziś ten, jutro inny w tym samym wcieleniu
Wypoczęty do pracy gna o poranku.

Facebook
Zwierzolubni