Kiedy przychodzi zła godzina
Nie szlocham w poduszkę, do księżyca nie wyję
Nie zastygam w bezruchu nieszczęściem powalona
Ruszam się, biegnę przed siebie, żyję
Nie wpadam z płaczem w czyjeś ramiona….
Karku pod ciężarem nie zginam.
Kto płacze podobnie, na przystanku, w hotelu
Kto w podróż wyrusza, toczy kamień pod górę
Ten przetrwa a takich znam kilku, niewielu
Wyrwanych ze smutku – otaczał ich murem
Fosą oddzielał, most nie istniał zwodzony
Tylko przepaść i woda i żal…niezmierzony
Gdy znowu przyjdzie z rozpaczą się zmierzyć
Godzina wybije najsmutniejsza ze wszystkich
Armia wrogich naprzeciw wyruszy żołnierzy
Ja po prostu spakuję walizkę…
Facebook
Zwierzolubni