Kiedy przychodzi zła godzina

Kiedy przychodzi zła godzina
Nie szlocham w poduszkę, do księżyca nie wyję
Nie zastygam w bezruchu nieszczęściem powalona
Ruszam się, biegnę przed siebie, żyję
Nie wpadam z płaczem w czyjeś ramiona….
Karku pod ciężarem nie zginam.

Kto płacze podobnie, na przystanku, w hotelu
Kto w podróż wyrusza, toczy kamień pod górę
Ten przetrwa a takich znam kilku, niewielu
Wyrwanych ze smutku – otaczał ich murem
Fosą oddzielał, most nie istniał zwodzony
Tylko przepaść i woda i żal…niezmierzony
Gdy znowu przyjdzie z rozpaczą się zmierzyć
Godzina wybije najsmutniejsza ze wszystkich
Armia wrogich naprzeciw wyruszy żołnierzy
Ja po prostu spakuję walizkę…

Edi Hauri, 1940

Ten wpis został opublikowany w kategorii Korale jarzębiny…, MOJE WIERSZE i oznaczony tagami , , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Dodaj komentarz

Twój komentarz zostanie automatycznie opublikowany. Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

*

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>

Spam protection by WP Captcha-Free