Kochanie

Kochanie – ciepło zabrzmiało i miło
Kolana z galarety, w sercu trzepotanie
Jakby to słówko cokolwiek znaczyło
Jakby wynagrodzić miało czekanie
W zapomnienie puścić wszystkie inne słowa
Nie ważne, czy bolesna czy radosna rozmowa
Kochanie – i uśmiech zagościł na twarzy
Kochanie – i uśmiech się zdarzył.

Nie raz słyszałam kochanków rozmowy
Małżeństwo po latach się ze sobą spierało
Kochanie – powszednim stało się słowem
Tak wiele – kochanie – znaczyło tak mało
Mon cheri, my darling wciąż pomiędzy zdania
Jakby – kochanie – gwarancję dawało kochania
A on inną dziewczynę gdzieś miał na boku
A ona w hotelu z innym dzieliła pokój.

Kochanie – ciepło zabrzmiało i miło
Przyjaźniej niż skarbie lub moja Ty muzo
Gdzieś z czasem się kochanie jak mydło rozmyło
Jeden raz powiedziane, o jeden za dużo
Szkoda mych kolan, łopotu serca w panice
Szkoda słówka, które gdzieś ciągle słyszę
Kochanie – rozbrzmiewa tu i tam dookoła
Kochanie – pójdę już sobie. Nikt nie woła.

Przedmałżeńska harmonia, karykatura, James Gillray, 1805

Ten wpis został opublikowany w kategorii Korale jarzębiny…, MOJE WIERSZE i oznaczony tagami , , , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Dodaj komentarz

Twój komentarz zostanie automatycznie opublikowany. Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

*

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>

Spam protection by WP Captcha-Free