Nie chcę być czasu niewolnikiem
Jego zakładnikiem
Życie to przechadzka krótka
Spacer po lesie
Spacer po plaży
Rejs łódką
Chcę marzyć
Sentymentalnie i praktycznie
Że cud się zdarzy
Na przekór słabościom
Gościom
Burzy i fali
Nadciągają z oddali
Lirycznie
Lodowaty podmuch i strach
Gotyckim oknem wpada
Przyszłość zapowiada
Ołowiana kratownica
Spadzisty dach
Domu gmach
Za oknem szara ulica
I jezior tysiące
W kałużach
A ja pragnę na łące
W trawie się nurzać
Za rękę z czasem iść
I w mojej podróży
Jesienny zerwać liść
Facebook
Zwierzolubni