Requiem – Janka Pilchówna

Za tamten drwiący śmiech
Za tamto – od dzieciństwa – wieczne niezrozumienie
Dziś w beznadziejna pustkę wołam miłości słowo
Daremnie.

Za każdą łzę wylana przeze mnie,
Za wszystkich moich spojrzeń obojętny chłód
Dziś Twojej bliskości głód,
Wieczne nieukojenie – wieczne nieukojenie.

Nieraz strunami, ech
Bito w serce, jak bliznę by różnić nas na nowo.

Było potrzebne to nasze spotkanie ostatnie
W miejscu przeklętym.
(Tak się witają gałęzie, kiedy drzewo jest ścięte)

Wyblakły miałaś pasiak i wypłowiałe oczy
(śmiertelnie uśmiechnięte).
Przez niezrozumień pochyłość
Głaz bólu się przetoczył. Ból nam też śpiewał Requiem, pierwszą melodię bratnią,
A z dysonansu cierpienia kolczasty drut wyłkał miłość….

Teraz strunami, ech
Biję w serce, jak w bliznę by odczuć Cię na nowo.
O, Matko te Twoje oczy.

Wisła 1945

Zdjęcie, Oświęcim 2011, Natalie Ranáe Garza

Ten wpis został opublikowany w kategorii MOJE WIERSZE, Wiersze - Janka Pilchówna i oznaczony tagami , , , , , , , , , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Dodaj komentarz

Twój komentarz zostanie automatycznie opublikowany. Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

*

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>

Spam protection by WP Captcha-Free