NIKITA – przeczytaj proszę i pomóż
8 września 2008 zaginął Nikita. Zaginął w Warszawie. Warszawa Włochy przy ulicy Flagowej….
Nikita jest małym, rudawym pieskiem rasy Shih Tzu. Shih Tzu znaczy tyle co Lwi Piesek.Jest więc małym, rudawym pieskiem o lwim sercu. Pieskiem, którego przodkowie pochodzili z Tybetu a do Europy trafili dopiero niecałe sto lat temu. Mówi się, że rasa Shih Tzu pochodzi z krzyżówki szlachetnego Lhasa Apso i rozpieszczanego na cesarskich dworach Pekińczyka. Najnowsze badania wykazują jednak, że jest to rasa znacznie starsza. Jej korzenie zginęły w mrokach historii. Legenda głosi, że dwie rasy pochodzące bezpośrednio z Tybetu ściśle współpracowały ze sobą. Mastiff Tybetański, waleczny olbrzym obronny i malutki, stróżujący Shih Tzu. Kiedy Mastiff smacznie spał, Shih Tzu nadstawiał kudłate uszka, jak antenki nastawione na każdy, niepokojący sygnał. Dawał głos i budził Mastiffa aby ten z kolei wykonał swoją pracę. Zapewne dlatego do dziś pieski te szczekają bardzo
rzadko, w przeciwieństwie do większości krzykliwych psów. W szczególności takich, jak ratlerki, pinczerki i tym podobne, nieduże psy, nadrabiające mizerny wzrost głośnym ujadaniem. Shi Tzu szczeka tylko wtedy, kiedy zbliża się niebezpieczeństwo. Nie wolno tego sygnału lekceważyć. Z czasem nieprzeciętna uroda Lwich Piesków dostrzeżona została przez najmożniejszych tego świata. Zagościł powszechnie na dworach cesarskich. Do utrzymania jego pięknej, długiej. jedwabistej sierści na dworach wyznaczano specjalnych służących. Przez lata udomowiły się więc bardzo wygodnie, wręcz ekskluzywnie i w efekcie uzyskały klasyfikację psów do towarzystwa.
Shi Tzu mają krótką kufę i wielkie, okrągłe oczy. Niestety oczy te są płytko osadzone i przez to bez przerwy narażone na działanie czynników zewnętrznych. Ślepota jest chorobą, która często dotyka te wdzięczne pieski. Przyjęło się, że długą grzywkę Shih Tzu upina się kokardą na środku głowy aby sierść nie drażniła wrażliwych oczu. Nikita długo paradował z kokardą, która ciągle gdzieś mu się zapodziewała i w rezultacie grzywka bez przerwy zakrywała oczy. Praktyczna z natury, jego pani czyli ja, zaprzestałam kłopotliwego upinania na rzecz obcinania grzywki tuż nad oczami. Uważam, że tylko zyskał przez to na urodzie. Najbardziej cenione w tej rasie są pieski z białą gwiazdką na czole i białą kitką na ogonie. Zarówno Makao jak i Nikita zostały tak naznaczone. Urodziwe były te dwa pieski jak nie wiem co. Nikita urodził się w hodowli na warszawskich Bielanach. Miałam już wtedy jednego pieska tej rasy o imieniu Makao. Dostałam go w prezencie od przyjaciółki. Tak bardzo mi się podobał, że podarowała mi go bez protestu, pomimo, że nie oddała nikomu ani jednego z jego braci.
Kiedy przyjechałam do hodowli nastąpił najważniejszy dla mnie moment. Z gromadki maluchów należało wybrać przyjaciela na całe jego psie życie. Psy baraszkowały po stole a ten jeden stał i się kiwał. Wyglądał, jakby miał nieproporcjonalnie dużą głowę w stosunku do reszty ciała. Stał bez ruchu a głowa mu się kiwała jak u tych plastykowych piesków o ruchomej głowie, umieszczanych z tyłu samochodu. Głowa podskakuje im na wszystkie strony w trakcie jazdy. Wyglądał na straszliwego niezgułę. Chwycił mnie za serce natychmiast. Mieścił się w jednej dłoni. Wzięłam go więc w dłoń i zawiozłam do domu.
Nie miałam obaw, że nastąpią psie nieporozumienia między dwoma Shih Tzu. Przeczytałam wszystko na temat tej rasy, co było do przeczytania. Najważniejsza informacja, którą znalazłam mówiła o tym, że jest to najbardziej uspołeczniona rasa ze wszystkich ras. Pieski te żyją w zgodzie nawet w największym, psim towarzystwie. Hierarchia pomiędzy Makao i Nikitą ustaliła się natychmiast w sposób naturalny. Dużo starszy, zadomowiony na danym terytorium Makao miał przewagę nie do przebicia. Utrzymał ją do końca swojego życia.
Co zrobić z takim maluchem, kiedy się pracuje zawodowo? Zakupiłam wyściełany koszyk z przykrywką i chodziłam z nim codziennie do pracy. Z psem w koszyku.
Pracę miałam zawsze operacyjną. Wymagającą poruszania się. Siedzenie za biurkiem było
mi obce.
Na szczęście w administracji też pracują miłośnicy psów. Kierowniczka kadr skoro świt czekała w drzwiach hotelu, żeby porwać koszyk na cały dzień. Kierowniczka pięter nie mogła doczekać się na swoją zmianę w pilnowaniu szczeniaka. W późnych godzinach popołudniowych po prostu spacerowałam z koszykiem po hotelu, kiedy już musiałam spacerować. Pies, w miarę jak rósł, przeniósł się z koszyka na biurko. Udawał przycisk do papieru. Goście wchodzący do pomieszczenia w ogóle nie zauważali, że na biurku leży obcy, nie pasujący element. Wszystko to trwało do momentu, kiedy nauczył się chodzić po schodach i nie musiałam się już obawiać, że z nich spadnie i się zabije. Sporą część mojego domu zajmuje klatka schodowa.
Lubił spoglądać z wysokości
I lubił drapanie za uchem
Serdecznie witał wszystkich gości
Na łóżku spał do góry brzuchem
Przy stole żebrał o posiłek
Na biurku chętnie odpoczywał
Ze smacznej kości brał napiwek
I na kolana wciąż wskakiwał
Ogonem merdał na dzień dobry
W oczy spoglądał mi z oddaniem
W miłości swojej wielce szczodry
Powtarzał „kocham’ swojej pani
Aż kiedyś skradli mi malucha
Wyrwali serce razem z psiną
Innego pana dzisiaj słucha
Nikita, który gdzieś zaginął…..
Nikita imię wybrał sobie sam. Któregoś dnia zaprosiłam na kawę przyjaciółki. Zasiedliśmy razem za stołem. Mój syn i jego przyjaciel też brali w tej zabawie udział. Każdy z nas wypisał na małej karteczce proponowane imię. Karteczki zamieniły się w papierowe kulki rzucone na podłogę. Potoczyły się jak piłeczki. Nikita wybrał karteczkę z imieniem Nikita. Rzuciliśmy jeszcze raz. Wybrał ponownie kartkę z imieniem Nikita. Został więc Nikitą.
Inna zaletą piesków tej rasy jest ich przystosowanie do długiego przebywania w samotności. Nie wyprawiają różnych dziwnych rzeczy, jak to się zdarza innym psom, w proteście przeciwko opuszczeniu. Nie gryzą mebli i kapci, nie siusiają gdzie popadnie, nie ujadają pod drzwiami. Tylko dlatego zdecydowałam się na aż dwa takie same psy. Nie chciałam ich unieszczęśliwiać. Skoro kanapowe, to dzień spędzają na kanapie. Niestety, przyzwyczajenie przycisku do papieru zostało. Po powrocie znajduję czasami ślady pobytu Nikity na stole. Kiedy zapomnę odsunąć krzeseł.
Psy chorują podobnie jak ludzie. Makao miał operację jąder, gdyż istniało poważne zagrożenie rakiem jąder. Trzęsłam się nad tym psem bardziej niż on sam się trząsł po wybudzeniu z narkozy.Trzymałam go w ramionach dzień i noc. Kiedy oślepł na dobre byłam załamana. Walczyłam o jego wzrok długo. Zabieg miał miejsce za zabiegiem aż nadszedł ten dzień, kiedy okulista powiedział: niech pani decyduje. Albo wpuścimy płyn w rogówkę, który pozbawi go wzroku na zawsze albo będzie cierpiał dalej z marnymi rokowaniami na przyszłość. Miał jaskrę.Wpuściliśmy płyn.
Co robić ze starym psem, który nagle przestał widzieć. Stał w miejscu.
Bał się poruszyć. Nigdy nie chodził na smyczy. Zawsze przy nodze. Uczyliśmy się topografii domu od nowa. Tu legowisko, tu miska, tu kanapa. Cierpliwie, powoli. Schodek po schodku.Krótka smycz na spacer. Tempo żółwie, dopasowane do jego tempa. Nikita wyrywał do przodu a Makao czytał upierdliwie każdą psią pocztówkę zostawioną na trasie spaceru. W zadziwiający sposób dostosował się do choroby. U psów zmysł wzroku jest dopiero na trzecim miejscu, po węchu i słuchu. Kiedy wyjechałam do Spały na stałe został w warszawskim domu. Nie mogłam skazać ślepego psa na nową topografię i nowe zapachy. Wstrzymywałam sprzedaż domu również ze względu na niego. Był stary. To już długo nie miało potrwać. Zdechł na chorobę wątroby. Pod kroplówką. Nie męczył się długo. Po prostu któregoś dnia przestał chodzić a w kilka dni później było po wszystkim. Krótkie to psie życie. Co zrobić.
Rasowe psy z hodowli z reguły mają jakieś przypadłości. Nikita ma krzywy kręgosłup. Pod ręką wyczuwa się wystające chrząstki. Ma też bardzo ciasny przełyk. Takajest jego uroda. Muszę o tym pamiętać przy karmieniu i wtedy, kiedy sporadycznie ale jestem zmuszona
gdzieś go zostawić. Żyje na bombie. Gronkowiec złocisty mało nie pozbawił go kiedyś życia. Jest nosicielem gronkowca. Przyglądam się jego skórze co jakiś czas. Jednocześnie jest wesołym i towarzyskim pieskiem. Ruchliwy jak szczeniak. Niezguła zniknęła szybko a głowa wyrównała do reszty ciała. Zaczepia ludzi na ulicy a ludzie zaczepiają jego. Dzieci nie mogą przejść koło niego obojętnie. Bez przerwy jest głaskany i podziwiany. Szczęściarz. Nie lubię go zostawiać przywiązanego gdziekolwiek. Albo mi go ukradną albo się zerwie i poleci przed siebie jak szatan………Kiedy zaczęłam pracować w Spale pojechał tam ze mną i zadomowił się szybko. To mała miejscowość. Trafia do domu sam. Wszyscy go tutaj już znają. Tolerują, kiedy wbija z impetem do sklepu i na zaplecze, żeby sprawdzić prawidłowość dostaw. Wieczorem zabieram go do hotelu, kiedy idę zajrzeć na spacerze, co się dzieje nawet jak się nic nie dzieje. Goście mają zabawę, kiedy nagle zaczyna krążyć pomiędzy stolikami. Towarzyszył mi na imprezie integracyjnej. Niedługo. Dyskoteka była zdecydowanie dla niego za głośna. Męczył się. Miałam z nim trochę przygód. Wymaga stałej pielęgnacji ale zrzucam ten obowiazek na fachowców.
Nie układałam go nigdy. Makao potrafił sztuczki w stylu daj łapę, daj głos, poproś. Nikita jest samoukiem. Samo się zrobiło, że zaczął rozumieć polecenia typu „zostań”, czy „chodż tu”. Wykonuje polecenia, kiedy pokażę palcem, że chciałabym, żeby zrobił to czy tamto. Jak ma chęć. Czasami jest uparty i robi co chce. Nie ułatwia mi życia ale za to ma dużo swobody.Uwielbia jeździć samochodem. Przemieszcza się z siedzenia na siedzenie według uznania. Dzisiaj wskoczył mi na autostradzie pomiędzy nogi a pedały. Pierwszy raz zrobił coś aż tak głupiego. Wyglądanie przez okno w trakcie jazdy to jego ulubiona rozrywka. Najlepiej jak jest otwarte a wiatr rozwiewa mu grzywkę. Za wodą nie przepada. Szybko nasiąka i zaczyna iść na dno. Nie wiem nawet czy umie pływać. Makao dawał sobie z tym radę, do momentu aż nasiąkł na dobre i poszedł na dno prawie na dobre.
Je wszystko, jak leci. W Spale musiał przyzwyczaić się do puszek i suchej karmy. Do tej pory co drugi dzień gotowałam jakieś podroby z kaszą i jarzynami dla psów. Tutaj nie mam warunków. Lubi ciasto i słodycze. Twarożek. Pieczywo.
To by było na tyle o moim psie. Opiekuję się nim najlepiej jak umiem. Rozmawiam z nim. Odwdzięcza mi się najlepiej jak umie. I tak się turlamy przez życie razem. Nie będę rozpaczała, kiedy go zabraknie. Taka kolej rzeczy. Moja przyjaciółka, Renata, przechodzi przerażająco każde rozstanie. Psy zdychają na jej rękach a ona zdycha z nimi. Renata nie ma nikogo. Nie ma dzieci. Psy są jedyną jej rodziną. Kiedy to się dzieje, jestem bezradna. Baśka, jej bliska przyjaciółka radzi sobie wtedy lepiej ode mnie. Po prostu ją upija. Przyjeżdża z butelką i upija Renatę. Sprawdzone. Działa.
Poznałam w internecie Piotra. Nick nosił po swoim psie. Owczarku niemieckim. Jest inżynierem zmieniającym miejsce zamieszkania w zależności od tego, gdzie rzuci go projekt.Pies już dawno temu zdechł ale on się zalogował na jego cześć. Opowiadał, że kiedyś zrezygnował z bardzo dobrego kontraktu, bo nie było na nim możliwości przebywania
z psem. Przemierzył z owczarkiem całą Europę. Ja swoją pracę też wybierałam pod kątem psa. Biorę odpowiedzialność za tych, których oswoiłam. To nie puste słowa.
Kiedyś, ktoś mi powiedział, że…porównał siebie do mojego psa. Zastanawiam się, czy wiedział, co mówi. Czy kiedykolwiek miał psa i wie o co w tym chodzi. Mój pies, kiedy cierpię jest przy mnie. Czuje, że go potrzebuję. Liże mnie po twarzy, ponieważ nic więcej nie może zrobić. Robi aż tak wiele. Czuje mój smutek i jest ze mną.
Dzisiaj w Gdańsku oglądałam pokazy ratownictwa wodnego z udziałem psów. To stereotyp, że Nowofundlandy mają błony pomiędzy palcami. Ich zdolności pływackie biorą się zupełnie z czegoś innego. Z budowy kości łap. Są też wyjątkowo odporne na szok termiczny. Samodzielnie pewnie nie uratują tonącego człowieka (chociaż tonący brzytwy się chwyta) ale stanowią istotne wsparcie dla ratownika. Prowadzący pokaz cały czas podkreślał jedną rzecz.Trzeba kochać psa, ponieważ inaczej z tresury ratowniczej nic nie wyjdzie. Musi istnieć interakcja pomiędzy człowiekiem i psem oparta na….wynika jednoznacznie, że na miłości.
Albo mi go ukradną albo się zerwie i poleci przed siebie jak szatan………Właśnie to się stało.
Tęsknię za nim i czekam na niego. Proszę o sygnał gdyby…![]()
Facebook
Zwierzolubni