Autoportret z małpką

Spacerowałam wczoraj po Nowym Świecie. Niestety, ciągle jakieś sprawy wyganiają mnie do Śródmieścia. Tym razem była to naprawa sprzętu technicznego oraz fotograf. Zrobiłam zdjęcie mojemu psu do paszportu. Wyszedł świetnie, nie tak jak ja. Po drodze zwróciłam uwagę na kawiarnię lub restaurację o nazwie „Frida”.  Na wystawach zdjęcia Fridy Kahlo a na trotuarze letni ogródek. Przy okazji należałoby sprawdzić, czy wizerunek meksykańskiej malarki ma coś wspólnego z wystrojem lokalu i jego kuchnią. Do tej pory, dobrych kilka lat temu, spotkałam się w Warszawie z Fridą tylko raz w restauracji hotelu Inter.Continental. Za kontuarem otwartej kuchni dania przygotowywał meksykański kucharz wagi ciężkiej a na przystawkę spożyłam empanadas, tacos i nachos z guacamole.

Nie pamiętam, kiedy z Fridą tak naprawdę spotkałam się po raz pierwszy. Głośno o niej stało się w latach osiemdziesiątych, głównie w USA. Może, gdy przebywałam w Stanach? Kiedy w 2002 roku na ekrany wszedł film o jej życiu była już moją dobrą znajomą. Przeczytana w kilka lat później książka Barabry Mujcy „Frida” rozczarowała mnie. Kora powiedziała kiedyś, że Frida jest miłością jej życia. Była miłością życia Diego Riviery…..a zresztą, kto go tam wie. Dla mnie była barwnym, rajskim ptakiem, który przysiadł kiedyś na moim ramieniu i już na nim pozostał.  Minęło raptem lat trzydzieści od jej odkrycia dla świata i ptak …..wielce się skomercjalizował. Stal się wręcz ikoną kultury masowej.  Kiedyś w żartach przyjaciel powiedział, że jeśli pisany mi Nobel to najpierw muszę umrzeć a potem musi upłynąć jeszcze z pięćdziesiąt lat. Frida zmarła pięćdziesiąt sześć lat temu.

Piotr Szarzyński w Polityce nr 46(2376) poddaje w wątpliwość umiejętności artystyczne Fridy Kahlo przypisując jej popularność fundamentom pozaartystycznym, czyli tragicznym, pełnym bólu i cierpienia losom meksykańskiej kobiety. „….czy symbolem sztuki XX w. zamiast Picassa nie byłby dziś Matisse, gdyby tylko mógł wykazać się równie atrakcyjnym co Pablo życiorysem, pełnym romansów, żon, dzieci? A Salvador Dali? Byłby takim idolem, gdyby nie nosił wąsików, nie szokował ekscentrycznym trybem życia i kabotyńskimi gestami? Podobna otoczka przysporzyła popularności sztuce Andy‘ego Warhola, Jacksona Pollocka i wielu innych. Dziś coraz więcej artystów wie, że interesująca (szokująca, skandaliczna) prezencja jest równie ważna jak oryginalna sztuka”.

W tym miejscu ciśnie mi się na usta pytanie. Czy Frida miała jakikolwiek wpływ na to, że w dzieciństwie przeszła polio, przeżyła wypadek, który uczynił z niej kalekę, że jej udziałem stało się osiem operacji kręgosłupa…..i tak dalej. Czy miała wpływ na to, że była biseksualnej orientacji oraz, że zakochała się w wielkim Diego Rivierze, który zdradzał ją z kim się da, do siostry Fridy włącznie..a ona odpłaciła mu w ten sam sposób. Salvador Dali, w mojej opinii, kształtował świadomie swój wizerunek, Pollock był alkoholikiem a Warhol gejem. Picasso miał wyrazistą osobowość, podobnie jak Frida. Osobowość ta zaważyła na ich losach i zdecydowała o ich twórczości. Trzeba mieć wiele odwagi, żeby licznym romansom Picassa i namiętnościom Fridy przypisać świadome działanie, mające na celu promowanie własnej sztuki…szczególnie w pięćdziesiąt lat po śmierci.

Autor artykułu twierdzi, że zarówno Malewicz jak i Gorky uprawiali sztukę trudną w odbiorze, wyrafinowaną i bardzo ambitną.  Sztukę Fridy uważa za tandetną, gdyż zaistniała na tandetnych pamiątkach, na których przypomnę, znajduje się również księżna Diana i Jan Paweł II. Biografia Malewicza i Gorky’ego nie była godna Hollywoodu, gdyż tak samo ambitna, podobnie jak ich sztuka albo po prostu nudna, nie zasługiwała na masowe przedstawienie. Film „Frida” natomiast cieszył się wielka popularnością i w Bollywood nakręcony nie został. ” Jak bowiem nakłonić ludzi do wzruszania się losem artystów, którzy malowali niezrozumiałe dla nikogo obrazy? Nie, jednak Frida jest lepszą kandydatką do tytułu Wielkiej Artystki.” – stwierdza autor.
Przyznaję, że słynny  „Czarny kwadrat na białym tle” Malewicza w ogóle do mnie nie przemawia, nie pobudza mojej wyobraźni a nawet po prostu mi się nie podoba. Najpierw zobaczyłam obrazy Fridy a dopiero potem poznałam jej życie. I chyba to jest właściwa kolejność. Być może idę na łatwiznę, jak twierdzi autor artykułu i nie mam ambicji zagłębiania się w kolejne, niezrozumiałe dla nikogo obrazy a wprost przeciwnie, jak większości ludzi podobają mi się obrazy Fridy…. „obrazy jakby stworzone, by zachwycały się nimi tłumy: figuratywne, niemal naiwne, posługujące się prostymi symbolami i metaforami, niezwykle emocjonalne, osobiste, przepojone cierpieniem”. Wolno mi. Nie jestem krytykiem sztuki. Życie Fridy stanowi klucz do jej twórczości. Podobają mi się też bardzo obrazy Jacka Malczewskiego, równie przepełnione symboliką, tylko, że innej natury i wymowy. Problem w tym, że Malczewski nie pozostawił klucza do swojej twórczości, nie stanowią go znane fakty z życia malarza…. a w poczet Wielkich Artystów wszedł.

Dwie Fridy

Dwie Fridy, dwie maski, pod nimi ból
Od dziecka diabeł wziął  na tortury
Tragicznych nie szczędził  w życiu ról
Przenosić nakazał najwyższe góry.

Jak Popocatepetl, pueblo i chili
Blask oczu z odłamków topazu
Łzy diamentowe w słabości chwili
Nasycone barwami płótno obrazu.

Dwie Fridy, połączone aortą dwa serca
Miłość i samotność, rozpacz rozstania
Niewierny kochanek, mąż bluźnierca
Ciernie w ciało wbite, duszy zmagania.

Jak Casa Azul, Tehuana i retablos
Niebo Meksyku w szafirowym płaszczu
Kaleka kobieta skarżąca się na głos
Jelonek zagubiony w wilczej paszczy

Dwie Fridy, dwie suknie, dwa kontynenty
Koloryt i ślubnej sukni biel skrwawiona
Syn utracony, choć z miłości poczęty
Kochanka szalona, kobieta niespełniona

Jak palqueria, quesadilla, agawa
Wyniosła wyżyna dzikiego Meksyku
Wstążek i szali wabiła powabem
Kręgosłup płuca pozbawiał krzyku

Dwie Fridy, dwie kobiety, jedno ciało
Na wieczność złączone ich ręce
Brwi krukiem zrośnięte lecz lotek mało
Podcięte skrzydła w cierpieniu, udręce

Jak Coyoacan, popękana bólem Senora
Sens odnalazła – piękna choć smutna
Oszałamiających kolorów złota amfora
Magiczna, dumna, wrażliwa, okrutna.

(Tehuana – ludowy, indiański strój; Retablos – naiwne, ludowe obrazki; Palqueria – bar z palque; Quesadilla – tortilla z serem;  Jelonek – symbolizuje prawa nogę (Aztekowie) i zdradę (rogi jelenia).

Ten prosty wierszyk napisałam dawno temu opisując chyba najbardziej znany obraz Fridy Kahlo – „Dwie Fridy”, który  przedstawia dwie siostry bliźniacze połączone aortą serca. Na zdjęciach oglądamy Fridę jako pewną siebie, spełnioną artystkę i dumną meksykankę w etnicznych strojach. Na autoportretach Frida jest cierpiącą, niespełnioną kobietą. Kochała Europę, z której pochodził jej ojciec i kochała Meksyk, w którym się urodziła. Jej dualizm jest magnetyczny, po prostu zniewala, robi piorunujące wrażenie. Przynajmniej na mnie. A jednocześnie Frida była jedna.
W opowiadaniu „Królowa denarów” cytuję  Clarissę Pinkolę Estes – Biegnąca z wilkami:  „By zdobyć serce Dzikiej Kobiety mężczyzna musi na wskroś zrozumieć jej naturalny dualizm. Choć w zewnętrznej, etnologicznej warstwie dwie kobiety w opowieści to po prostu dwie oblubienice w społeczeństwie poligamicznym – w ujęciu archetypowym reprezentują one tajemnice dwóch potężnych sił żeńskich w pojedynczej kobiecie….każdy bliski kobiecie człowiek w gruncie rzeczy przebywa z dwoma kobietami: zewnętrzną osobą i wewnętrzna craiturą; jedna żyje w świecie widzialnym, druga w świecie niedostępnym zmysłom”.

Frida wydobyła swoje wnętrze i uczyniła je dostępne zmysłom.


Autoportret z małpką, 1938, olej na masonite, 16 „x 12″, zbiory Albright-Knox Art Gallery, New York, Dwie Fridy, Muzeum Sztuki Nowoczesnej, Mexico City, reprodukcja – Muzeum Fridy Cahlo, Coyoacan

Ten wpis został opublikowany w kategorii MOJE OPOWIADANIA, Własne zdanie i oznaczony tagami , , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

3 odpowiedzi na „Autoportret z małpką

  1. Gracja pisze:

    Jak zwykle pięknie opisujesz każde zjawisko czy wydarzenie.Co do Fridy Kahlo to zakochałam się w niej szczególnie po obejrzeniu filmu wiele lat temu , zagrała ją przepiękna Penelpe Cruz .Jej zycie i malarstwo robi naprawdę wrażenie zwłaszcza w scenerii Meksyku.Pozdrawiam .Gracja

  2. Marek Dzierżak pisze:

    Jak zwykle głęboko i jak zwykle pięknie, tylko dlaczego tak ciężko Cię znaleźć, ciągle mi wyskakuje komunikat o stronie w przebudowie i wpadłem tu przez przypadek, choć poszukując. Cieszę się, że jesteś brakowało mi takiej strony. Pozdrawiam.

Dodaj komentarz

Twój komentarz zostanie automatycznie opublikowany. Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

*

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>

Spam protection by WP Captcha-Free