Jesienny pan

Kilka lat temu ktoś przypomniał mi nastrojową piosenkę z tekstem Wojciecha Młynarskiego : Jesienny pan

Gdy świat pożółknie znów
I biała wzejdzie mgła,
Będziemy razem szli:
Jesienny pan i ja.
Jesienny śmieszny pan i ja

która to piosenka była pierwszą piosenką w dorobku Młynarskiego a śpiewała ją Krystyna Konarska. Wojciech Młynarski ciągle jest obecny w życiu artystycznym, Krystyny Konarskiej już nikt nie pamięta. Jesienny pan odświeżany jest co i rusz w nowych aranżacjach i wykonaniach. We mnie budzi nieodmiennie jesienną nostalgię za czymś, żeby nie powiedzieć za kimś,  nieuchwytnym jak mgła, przemijającym jak pory roku i wykreowanym przez wyobraźnię poety. W moim sposobie myślenia na temat Jesiennego pana nie jestem odosobniona.

Curitiba, 20 stycznia 1980

Nie pisałam Ci tyle czasu, bo po powrotach z Kurytyby było pranie, czyszczenie, płacenie rat, światła itp. I w jedyny dzień wolny mój przyjaciel zjawiał się stęskniony. Ma 61 lat i cztery godziny w łóżku jeszcze mu mało. Zawsze myślałam z obawą o latach, kiedy szyja się zmarszczy, biust opadnie i zostanę sama….Nigdy nie podejrzewałam, że już zanim to nastąpi „samotność” nie będzie taka ważna. To takie proste: skończy się menstruacja, zniknie estrogen z organizmu i zniknie też zainteresowanie seksem. Stopniowo, powoli, niepostrzeżenie, bez bólu.  Życie bez seksu przestanie być tragedią. Być może dlatego, iż nie jestem zakochana, ważniejsze dla mnie dzisiaj jest przyjechać tutaj, by zdobyć tanią ciężarówkę, niż zostać w domu, bo w tym dniu jest nasze spotkanie. Jeśli się obrazi, ponieważ już kilka razy mnie nie zastał, też świat się nie skończy. Seks bez miłości niewiele wart. A o miłość w tym wieku trudno, bo trzeba by się było zakochać i wierzyć, że ten ktoś jest specjalny, wartościowy, lepszy lub mądrzejszy niż my. Tymczasem wartość – cierpliwość, poświęcenie, mądrość – te zalety znajdziesz łatwo wśród kobiet, nie ma nigdy wśród mężczyzn. Inteligencja? Spójrz do czego doprowadził świat. Zobacz, co się dzieje w krajach, gdzie kobieta nie ma głosu, jak tutaj. Cokolwiek wyczytasz w Twojej prasie o Brazylii, o przekupstwie, głodzie i rozpaczy milionów, nie myśl, że to tendencyjne. Dodaj jeszcze sporo innych okropności a będziesz miała prawdę o tym tropikalnym kraju, gdzie jego głowa mówi w telewizji do dziennikarki: „ co Ty robisz na ulicach, miejsce kobiety jest w domu” albo „wolę wąchać pot konia niż pot ludu”…..wniosek z tego: jeśli kobieta potrzebuje mężczyzny tylko do łóżka – niech go użyje i wyrzuci. Tak jak mężczyźni zawsze robili z kobietami.

Czego naprawdę brak w późnych latach, to nie seksu ale dobrej, kochanej ręki trzymającej naszą i rozmowy, gdzie nie trzeba się liczyć z każdym słowem, bo ten ktoś sam przesieje na sicie przyjaźni nasze głupstwa i banalności i nasze zmarszczki nic go nie obchodzą. Brak kogoś, kto by porwał za broń słysząc kroki pod oknem, w kraju, w którym nikt nie ma szans umrzeć ze starości i gdzie każdej nocy, w każdym mieście giną ludzie – dzieci i kobiety również zamordowani przez bandytów. Nie pomaga błaganie, prośby, oddanie wszystkiego – są nieprzytomni  pod wpływem narkotyków, szaleją, by kupić nową dozę.  Żyje się jak nad przepaścią. …napisała trzydzieści lat temu moja ciotka.

Ławeczka

Na samotnej ławeczce w parku
Przysiadł jesienny pan
Jesienny liść dał mi w podarku
Do dziś podarek ten mam

Droższy mi liść od diamentów
Droższy od szczytów gór
Skarby świata i relikwie święte
Niż śnieżnych pereł sznur..

Przyszła zima a on poszedł sobie
Jesienny, śmieszny pan
Liściem zawirował mi w głowie
Myślałam, serce mu dam

Lecz jesień przeminęła tak szybko
Ławeczkę skuł biały mróz
On zniknął, zimno wokół i brzydko
I nie ma go dla mnie już….

Na samotnej ławeczce w parku
Przysiadłam ja a nie pan
Czekam, może weźmie w podarku
To, co dla niego dziś mam

Moje serce twardym diamentem
Większe od szczytów gór
Skarbów świata i relikwi świętych
Śnieżne jak z pereł sznur…

Dobrej,  kochanej ręki….rozmowy….kogoś, kto by porwał za broń.  Trzy razy w życiu mężczyzna stanął w mojej obronie, kiedy to narażona zostałam na przemoc fizyczną. Trzykrotnie skutecznie, chociaż dwóch z moich obrońców  było dużo słabszej postury niż napastnik. Mój pierwszy chłopak przypłacił zdarzenie ryzykiem relegowania ze szkoły, mój pierwszy mąż  dwoma  pękniętymi żebrami. Trzecim był mój syn, który nie przypłacił niczym. Za czwartym razem poradziłam sobie sama, gdyż żadnego Mężczyzny przez duże M nie było w pobliżu oprócz napastnika.  „Gwałt niech się gwałtem odciska – rzekła dupa do mrowiska” -  Jonasz Kofta.  Niestety, muszę się zgodzić z moją cioteczką. Czasami nie pomaga błaganie, prośby, oddanie wszystkiego… jedynym skutecznym działaniem jest włożenie dupy do mrowiska. Efektem powyższego jest bezładny ruch przerażonych mrówek, które w masowym ataku starają się przegonić napastnika. Pojedyncza mrówka nie znaczy nic podobnie jak mrowisko pozbawione królowej.

Mrówki odstrasza smród gnojówki z pokrzyw lub piołunu lub zapach ziela pomidorów i wrotycza. Po odstraszeniu mrówek ich siedzibę można eksploatować bezpiecznie. Spotkałam się z opinią, że mężczyźni tak naprawdę boją się najbardziej pięknych i inteligentnych zarazem kobiet. Zasłaniają się wtedy jak mogą tarczą w postaci stroszenia się jak głuszec, popisywania stanowiskiem, tytułem naukowym czy też zasobami kieszeni, które w miejsce ich własnej osobowości i inteligencji mają stanowić o mądrości, wiedzy czy sile…charakteru.  Zdarzyło się, że już na początku znajomości partner zakomunikował mi, że nie lubi większych od siebie kobiet. Na dzień dobry usiłował sprowadzić mnie do parteru po czym kontynuował ten proceder wytykając mi wszystko, co zauważył, nie znając mnie wcale. Jak małe dziecko, które krzyczy z całych sił, że jest wielkie i silne, bo tak naprawdę się boi. Kocham góry, które świadome swoich rozmiarów nie muszą mnie przekonywać o swojej wielkości. Stoją przede mną wyprostowane i otwarte, gdyż wiedzą, że im nic nie grozi. Odważny człowiek jest szczery i swobodny, bez lęku odsłania swoje słabości a w relacjach dąży do win-win. Zgadzam się z moją cioteczką po raz kolejny. W męskim świecie przeważają relacje zwycięzca i pokonany.

Zima wróciła

Zima wróciła i bielą pokryła
Za oknem szare podwórko
Świat od tej bieli się rozweselił
Z zimy dziś mamy powtórkę

Płatki śniegowe, zupełnie nowe
Spadły na drzewa i miasto
Ławeczka w parku coś przypomina
Zmarznięta na niej siedziała dziewczyna
Dzisiaj ławeczka jest pusta

Cóż z tego, że biało, gdy jej nie ostało
Z jakiejś przyczyny zabrakło dziewczyny
Choć znowu zimą powiało
A może to książę przybył i zdążył
Pocałunek złożyć na ustach
Przybył, ocucił, do życia wrócił
Dlatego ławeczka jest pusta

……

Jesień 2011, Skansen w Sierpcu, 2011 Archiwum Jarzębiny;

Ten wpis został opublikowany w kategorii MOJE OPOWIADANIA, Moja brazylijska cioteczka i oznaczony tagami , , , , , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Dodaj komentarz

Twój komentarz zostanie automatycznie opublikowany. Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

*

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>

Spam protection by WP Captcha-Free