Jawa czy sen….
Przyszłam do Ciebie wczorajszej nocy
Nieproszonym gościem
Duchem ulotnym spłynęłam na pościel
Na śpiące oczy
Pięknym marzeniem, nim sen Twój ustał
Całowałam w czoło
Mgiełką zwiewną zaczepiałam wesoło
Całując w usta
Odpłynęłam nagle nim się zbudziłeś
O poranku
Jawa czy sobie mnie tylko wyśniłeś
Senny kochanku
Ivonne, Czarnowłoso – Czarująca Pani.
Bardzo długo nie raczyłem do Ciebie skreślić przynajmniej kilku słów, ale – to dosyć powszechne zjawisko – kiedy mamy tzw. wolny czas, coś zawsze się zdarzy nieprzewidzianego. I mnie ta przedziwna prawidłowość spotkała. A to córka z dziećmi, znany Ci skądinąd Prezes, po nim niejaki walnięty Władek, z którym znamy się od przedszkola, za paręnaście godzin znów Prezes, tym razem cierpiący cokolwiek.
A propos Prezesa, zadał mi podczas powtórnej wizyty zagadkę do rozwiązania, mniej więcej o treści następującej:
- Zgadnij synu, gdzie będzie mieszkać moje kurwiszcze?
(w ten pieszczotliwy sposób scharakteryzował swoją byłą , ciągle ukochaną, małżonkę).
- Nie wiem - odpowiedziałem szczerze i ufnie.
I po chwili zastanowienia rzuciłem od niechcenia, pamiętając, że czcigodna
małżonka Prezesa poznała onegdaj pewnego Wikinga polskiego pochodzenia:
- Może w Norwegii?
Prezes przeszył me nędzne ciało wzrokiem zimnym, niczym nożem do przecinania papieru:
- W Jastarni!!!” wrzasnął lekko podkurwiony.
- A co by ją wygnało na sam koniec świata?” zdziwiłem się.
- Bo tam jest największa w Polsce latarnia!” smutno skonstatował,
po czym wprawnym ruchem otworzył flaszkę, nalał trochę zawartości do szklanki i pociągnął spory łyk. Kiedy oczy mu wróciły na właściwe miejsce, a trwało to kilkanaście sekund, dodał:
-Jestem łosiem
Zaniemówiłem z wrażenia, ponieważ od kiedy Prezes dowiedział się, że jego
Dawna(?) Miłość poznała wspomnianego Wikinga polskiego pochodzenia, unicestwił wszystkie łosie, wykreślając je ze spisu zwierząt obecnie i kiedykolwiek zamieszkujących naszą planetę. Prezes dokonał także likwidacji królestwa Norwegii, bynajmniej nie oszczędzając połowy Skandynawii. Pozostawił mnie wszakże z dylematem, czy w zamian za przywrócenie życia łosiom, nie uśmiercił naszych poczciwych jeleni. Nie zapytałem go o to, gdyż ponownie wlał do naczynia liturgicznego odpowiednią porcję zawartości flaszki i, nie czekając na mnie, wypełnił nią własną jamę ustną. Potem rozpoczęliśmy zgodnie rytuał spożywania i problemów europejskiej flory i fauny już nie roztrząsaliśmy.
Wieczór zakończył się zgodnie z uświęconą przez wieki tradycją – Prezes stawał się z każdą następną porcją cieczy pochodzącej z drugiej flaszki coraz bardziej nieczynny aż jego nieczynność osiągnęła stan nad wyraz krytyczny, spuścił głowę, powieki zasunął i raz alkoholowym powiewem westchnąwszy – usnął.
Ponieważ i mnie w oczach trochę się dwoiło, szybko umyłem naczynia, zmówiłem paciorek i wsunąłem się pod kocyk z myślą, co też przyniesie następny dzień. Nie wiem, kiedy usnąłem i czy w ogóle usnąłem. Nagle zobaczyłem kobietę przecudnej urody. Miała chopinowsko zaczesane czarne włosy z przedziałkiem, brązowy, przetykany złotą nicią czepek a może chustę, na czole cieniutką czarną opaskę. Łabędzia szyja spowita była sznurem ciemnych pereł, które spływały ku dość dużemu dekoltowi i rozkosznych dwóch wzgórków z mocno zarysowanym wąwozem. Kształtny nos, namiętne usta, bródka dopełniały doskonałej całości. I te oczy… wielkie, błyszczące, patrzące w dal… ku
przyszłości. Na kolanach owa kobieta trzymała zwierzątko – małe, płowe, z mordeczką sympatyczną, patrzące w tym samym kierunku, co jego nadobna opiekunka. Nagle postać zaczęła się do mnie przybliżać… coraz bliżej i bliżej.
Z rosnącym przerażeniem przyglądałem się zwierzątku – wcale nie miało płowego, miękkiego jak aksamit futerka, tylko dość szorstką, kręconą sierść biało-czarną, klapnięte uszy, szeroko rozstawione, krótkie łapy. W jego ślepiach krwawych wyczytałem ostrzeżenie:
- Jak mnie dotkniesz, to cię zjem
Poznałem! Tak, to był on, pies nad psem, po prostu przepies – Korek. Nie zważając na
ostrzeżenie, wyciągnąłem rękę… Usłyszałem mrożące krew w żyłach: wrr!!! i chrupnięcie, poczułem ból dość nieprzyjemny i coś zobaczyłem w pysku bestii – to był mój palec, wskazujący zresztą. W ślepiach bestii przypominającej Korka dostrzegłem figlarne ogniki:
- No, co mi zrobisz, jak mnie złapiesz?
- Kurwaaa!!!
wrzasnąłem, widząc, że bestia pręży się, niczym lew, do skoku. Zaczęła mnie tarmosić…
Nagle obudziłem się. Nade mną stał Prezes, potrząsał mną i przemawiał w ten mniej więcej sposób:
- Zamknij się pijaku, czego wrzeszczysz po nocy, spać nie dajesz zmęczonym ludziom… chuligan, alkoholik jeden
Rąbnęliśmy resztę zawartości z flaszki, po czym zwinąłem się w kłębek i próbowałem znowu zasnąć. Prezes siedział koło mnie i uspokajająco gładził mnie po włosach.
Poczułem się dziwnie…
Kiedy teraz o tym wszystkim myślę, nurtuje mnie jedno pytanie: kim była ta
przecudnej urody kobieta w moim śnie. Ivonne, może zgadniesz?
Ivonne, w tej właśnie chwili postanowiłem, że opowiem Ci także o WWW. Nie, to nie jest fragment adresu strony internetowej. Skrót ten oznacza: Wyjątkowo Walnięty Władek i dobrze charakteryzuje mego koleżkę, którego na swoją zgubę znam od przedszkola.
A jeśli chodzi o sławetnego informatyka, jak mniemam dość młodą dziewczynę, to dedykuję jej taką oto złotą myśl: Ktoś, kto lekce sobie waży uznane wartości: odpowiedzialność, zaufanie, solidność przypomina właścicielkę burdelu, która myśli, że nie jest kurwą.
I tym optymistycznym, jak mi się zdaje, akcentem kończę ten „psychiczny” list i życzę Ci, Ivonne kochana, samych radosnych ostatnich godzin Starego Roku.
Adam.
Ponieważ strona Jarzębiny, którą udało mi się w dosyć sensacyjnych okolicznościach przerzucić na inny serwer, została skutecznie zawieszona na czas bliżej nieokreślony w starym 2010 roku pozostaje mi życzyć Adamowi i czytelnikom zarazem najpiękniejszych z możliwych dni i nocy w roku nadchodzącym, bez koszmarów sennych i potrzeby topienia smutków w naczyniach liturgicznych. Korkowi życzę, żeby pomimo porywczej natury oraz silnego poczucia własności zachował resztki uzębienia i czasami wpuścił kogoś do mojego łóżka, czego i sobie życzę na Nowy Rok.![]()

Facebook
Zwierzolubni