Jakie imiona są w modzie? Gorący temat!!! Czytam w dniu dzisiejszym na Onecie. „Ilekroć temat imion pojawia się w sieci, wywołuje natychmiastową reakcję wśród internautów. Jedna z blogerek poruszyła kwestię współczesnej mody na nadawanie dzieciom imion w Polsce” – Daria Loferska, Dżesika czy Dąb.
Z ubolewaniem stwierdzam, że ilekroć pojawia się „gorący temat’ dotyczy on spraw, które tematem, w mojej opinii, nie powinny być wcale a zdarza się, że dzieli on (temat) naród polski na dwa przeciwne obozy, za i przeciw postawionej tezie, niczym w starciu w obronie lub likwidacji krzyża chociaż o autorze tezy każdy dawno temu zdołał zapomnieć zawzięty do nieprzytomności w obronie swojego stanowiska. W tym wypadku teza stanowiąca przysłowiowy kij w mrowisko mówiła, iż uległe modzie, angielsko brzmiące imiona z telewizyjnych seriali w stylu Andżelika, Sabrina, Dżesika czy Kewin nadają swoim dzieciom rodzice o niskim wykształceniu zaś typowo polskie w stylu Krzyś, Staś, Zosia, Antek przytrafiają się tylko i wyłącznie w rodzinach inteligenckich. Dalej następują wywody pod tytułem jaką to krzywdę można wyrządzić dziecku, nadając mu na przykład imię Jędrzej, niewymawialne w innych częściach świata poza Polską. Autorka artykułu, stojąc z boku, cytuje zatwardziałych fanów Kewina lub Krzysia, przywołując polskie tradycje nadawania imienia dzieciom, mody związane głównie z serialami filmowymi, emitowanymi w danym czasie a na końcu artykułu po prostu dane statystyczne.
„Po emisji uroczego filmu „Amelia” sypnęło w Kartoflandii Amelkami – pisze w gorącym temacie blogerka. No rzesz, kurczę, nóż się po prostu w kieszeni otwiera. Też się na swój
sposób dałam ponieść emocjom. Myślę, że podobnie do innych, którzy podzielili się na dwa obozy nie dlatego, że Amelia ale dlatego, że przyrównano rodziców Amelii do Kartoflandii. Ja stanowię obóz trzeci, bliski autorce artykułu.
W końcu każdy ma wolną wolę, dziecko wbrew pozorom może ją mieć także a w kwestii imienia nawet przed osiągnięciem pełnoletności. O ile jest asertywne a imię, które mu nadali rodzice mu nie odpowiada. Gorzej jest z nazwiskiem, ponieważ USC narzuca rygory zmiany nazwiska według listy do wyboru. Z imionami problemu nie ma. Nie policzę, bo mi się po prostu nie chce, jak wiele mam przyjaciółek i przyjaciół i koleżanek i kolegów zapisanych w papierach pod innym imieniem, niż znam na co dzień. I nawet sobie trudu nie zadają aby to imię w papierach zmienić, ponieważ w tym przypadku to i chyba nawet listy do wyboru po prostu nie ma a więc zmienić się nie da.
„Zmiana mody na imiona następuje zarówno w imionach tradycyjnych, jak i imionach nowych. Często rodzice nie zdają sobie sprawy z przyczyn wyboru imienia dla dziecka – uważa prof. Aleksandra Cieślik, specjalistka od imion z Instytutu Języka Polskiego PAN w Krakowie. Według niej nie można mówić o rewolucji w polskich imionach. Ta nastąpiła przed wiekami, kiedy imiona słowiańskie zostały ze względów ideowych i kulturowych wyparte przez imiona chrześcijańskie”. Okazuje się, że gorący temat ma nawet specjalistów w PAN, śledzących pochodzenie, tradycje i mody wraz z przemijającym czasem. I chwała im za to, ponieważ dzięki temu wiem, że ja, czyli Iwona to cisowy łuk a mój syn Jerzy najpierw uprawiał ziemię a potem walczył ze smokiem. A tak naprawdę, to uległam w pojęciu blogerki modzie, gdyż dałam mojemu synowi imię po głównym bohaterze sitkomu pod tytułem Ksiądz Popiełuszko. Człowiek ten stanowił sobą niezaprzeczalną wartość, której chciałam w ten sposób oddać hołd i nie ukrywam, tak się złożyło, że w 1985 roku Ksiądz Jerzy Popiełuszko był na tak zwanym topie po dramatycznej śmierci z rąk funkcjonariuszy SB. Tylko, że zarówno w szkole jaki i w przedszkolu a później już nie wiem jeszcze gdzie, jedynie mój syn nosił imię Jerzy wśród swoich rówieśników.
Jerzy Aleksander Popiełuszko, wcześniej Alfons Popiełuszko – czytam w Wikipedii i zadaję
pytanie, czy imię Alfons, źle się dzisiaj kojarzące na tyle, że chyba żadne współczesne dziecko go nie nosi, wpłynęło na tragiczne losy błogosławionego już dzisiaj księdza. W polskiej i nie tylko tradycji bowiem imiona niosły ze sobą jakieś przesłanie, które rodzice dawali dziecku wraz z imieniem. Alfons z pochodzenia germański składał się z całości szybkiej, chętnej i życzliwej a do tego pochodzącej ze szlachetnego rodu. Imię Jerzy Aleksander ksiądz Popiełuszko wybrał sobie sam, podobnie jak Jan Paweł II sam sobie wybrał papieskie imię zgodnie ze swoim przesłaniem na Stolicy Piotrowej i pod tym imieniem obydwaj przeszli do historii.
Reasumując, nie rozumiem po co ta cała dyskusja o imionach, skoro po pierwsze czy się imię podoba czy nie to kwestia gustu, po drugie z nazwiskiem dziecko przychodzi na świat a nazwiska bywają przeróżne i nikt o tym nie dyskutuje po trzecie imię, jeśli będzie chciało, dziecko wybierze sobie samo i w końcu po czwarte: jak go zwał tak go zwał a liczy się człowiek.
Ubolewając, że zabrałam głos w dyskusji, która w mojej opinii w ogóle nie powinna mieć miejsca usprawiedliwię się cytatem z artykułu, do którego nawiązuję: „Wielu rodziców chce, aby ich dziecko miało wyjątkowe imię. Każdy z nas pragnie być oryginalny i niepowtarzalny i tego samego chcemy dla naszego potomstwa.” No cóż! Ambicje niektórych rodziców, w miejsce miłości do dziecka, po prostu nie mają granic. Każdy człowiek, bez względu na to jakie nosi imię jest oryginalny i niepowtarzalny, świadczą o tym chociażby linie papilarne czy kod DNA. Po co więc cała ta zadyma?![]()
Facebook
Zwierzolubni