Firmy zwalniają, może być gorzej od czterech lat – doniósł portal Money 7 grudnia br. A na
Forum Portalu: w moim regionie bezrobocie – w okresie zimowym to ok 40%, oficjalne 11%, bo rzadko kto rejestruje się w urzędzie. Przychodzi wiosna i znowu wszyscy jadą na zachód.
Jak na całych Kurpiach…do USA! Ministerstwo Pracy nie znajduje innego rozwiązania dla bezrobocia jak pozbawienie pracy emerytów, którym bez dorabiania trudno związać koniec z końcem, szara strefa ma się dobrze a firmy zwalniały, zwalniają i będą zwalniać. No dobrze, skoro należy się rozstać, bo tak trzeba, to warto się rozstać z klasą.
Trudne rozstania
Jakże trudne są niektóre rozstania
Nie godzi się wyjść po angielsku
Wyjść z przyjęcia bez pożegnania
Ukradkiem wymknąć po ciemku
Powiem więc – do zobaczenia
Ciepłą rękę wyciągnę na zgodę
A w pamięci dobre wspomnienia
Niezwykłą zachowają urodę
Takie trudne są niektóre rozstania
Różne rozstań istnieją powody
Przed nami wciąż nowe wyzwania
Nie wchodzi się do tej samej wody
Powiem więc – do zobaczenia
Rozstańmy się ciepło i w zgodzie
Nasze będą wspólne wspomnienia
Ciepło będzie w pamięci zagrodzie
Jakże trudne są niektóre rozstania
Łzy spływały górskim potokiem
Morze łez od pradziejów zarania
Słonym dzisiaj cieszy widokiem
Powiem więc – do zobaczenia
Ciepłą rękę wyciągnę na zgodę
Tylko przyjemne wspomnienia
Niezwykłą zachowują urodę
Portal Rynekpracy.pl, również 7 grudnia 2010 w artykule „jak rozstać się z pracownikiem i zachować klasę” donosi: „Jakość relacji z dawnymi zatrudnionymi przekłada się na wiele obszarów działalności firmy, m.in. na procesy rekrutacji, pozyskiwanie nowych klientów czy wizerunek przedsiębiorstwa na rynku……”. Wszystko się zgadza. Przede wszystkim wizerunek na rynku firmy jako pracodawcy. Do „dobrego” pracodawcy” garną się pracownicy i może wybierać najlepszych kandydatów a o pracodawcy, który umiał się pożegnać z klasą dobrze wypowiadają się byli pracownicy a przede wszystkim mu nie szkodzą w postaci złej opinii, procesów w sądzie pracy, zniechęcania innych do marki, którą pracodawca reprezentuje. Relacje z byłymi pracownikami powinny być, przynajmniej w okresie tuż po rozstaniu, równie efektywne jak z zatrudnionymi. Los lub płatać figle pomijając już typowo ludzki aspekt sprawy. Po to m.in. HRowcy wymyślili zwolnienia monitorowane (outplacement), zakładane są portale dla byłych pracowników, na których mogą się między sobą i z pracodawcą komunikować a mądrzy pracodawcy znajdują sposób na dalsze, już po zwolnieniu, uczestnictwo wartościowych pracowników w działaniach firmy. Form zatrudnienia i współpracy może być wiele. Mam tu na myśli przede wszystkim zwolnienia z przyczyn ekonomicznych leżących po stronie pracodawcy a nie te, które nastąpiły z przyczyn leżących po stronie pracownika.
Reprezentując pracodawcę, nie tylko jako jego pełnomocnik w zakładach pracy, w których pracowałam ale również jako osoba prywatna, czyli jak każdy, kto korzysta z usług różnego rodzaju firm lub innych osób prywatnych w obsłudze życia codziennego z tematem zwolnień miałam do czynienia często. Zarówno ciężkie wykroczenia pracownicze nie są mi obce jak i zwolnienia ludzi niechcianych przez firmę ze względu na ich lenistwo, arogancję, nierzetelność czyli w jednym słowie – niekompetencje. W tym drugim przypadku starałam się być cierpliwa i wyrozumiała, rozmawiać z pracownikiem o problemie i łagodnie korygować nieatrakcyjne ani dla klienta hotelowego ani dla pracodawcy postawy. Ale każda cierpliwość się kiedyś kończy i kiedy do drugiego człowieka albo nie dociera co robi źle albo wydaje mu się, że tak będzie zawsze przychodzi pora rozstania i wtedy nie ma już miejsca na głaskanie po głowie. Ten moment przesilenia nazywam zawaleniem się sufitu drugiego piętra od pewnego zdarzenia, kiedy to sufit się autentycznie zawalił.
W miejscowości o dużym bezrobociu w hotelu pracował wyjątkowo leniwy i nieodpowiedzialny pracownik techniczny. Często znikał w godzinach pracy, szczególnie wtedy, kiedy był najbardziej potrzebny, znajdując coraz to nowe wymówki dla swojej nieobecności, głównie uzasadniane wyładowaniem komórki lub brakiem zasięgu, niekończącymi się problemami w domu a także permanentnym rozstrojem żołądka i z tego tytułu spędzaniem większości czasu w firmowej toalecie. Nie miał w zwyczaju też oddzwaniać do przełożonego albo recepcji hotelowej, nie trzymał terminów, które sam sobie ustalał, że leżą w granicach jego możliwości a kiedyś został przyłapany w pokoju hotelowym, w którym smacznie sobie chrapał skacowany na łóżku w godzinach pracy. Wszystko się może zdarzyć, problem w domu, rozstrój żołądka i kac również. Nic co ludzkie nie jest nam obce ale też wszystko ma swoje granice szczególnie wtedy, kiedy pracodawca nie wie na czym albo lepiej na kim stoi oraz co się dzieje ze zleconym pracownikowi tematem. Któregoś lata, w wyjątkowo upalne dni plastikowe bolce podtrzymujące podwieszany sufit drugiego piętra hotelu nie wytrzymały temperatury i sufit ten runął prosto gościom na głowę razem z okablowaniem elektrycznym, które skrywał. Co było dalej nie muszę pisać. Sufit ten runął pracownikowi po prostu na głowę w postaci natychmiastowego zwolnienia go z pracy. Obawiam się, że człowiek ten do dzisiaj nie rozumie w czym rzecz oprócz tego, że stała mu się wielka krzywda gdyż akurat w tym czasie zajęty był fuchą na mieście, bo przecież tutaj tak mało zarabiał.
Niedawno niesłychanie rozbawiła mnie pewna sytuacja, kiedy to zleceniobiorca nadanego mu tematu….. obraził się na mnie… po zwróceniu mu wreszcie w sposób stanowczy po raz setny uwagi na te same, powtarzające się z uporem maniaka nieprawidłowości. Obraza polegała na wykreśleniu mnie z grona znajomych na Facebooku. Tym samym człowiek ten obraził się ni mniej ni więcej tylko… na własne pieniądze.
„Obecnie firmy zyskały wyjątkowe narzędzie pozwalające im przelać z papieru w rzeczywistość swoje deklaracje, jakie chcą być dla klientów. Nazywa się ono platformy społecznościowe. Uruchomienie Fan page na Facebooku, konta na Twitterze czy też google’owego Buzz-a powoduje, że marki zyskują możliwość podjęcia dialogu z klientami, poprzez który mają szansę utrwalania wśród nich pożądanego wizerunku. Nasz Fan page przecież jest odzwierciedleniem naszej firmy” – czytam w artykule „Osobowość prawdziwie opisana” autorstwa Kamila Niemira (2 grudnia 2010, portal branżowy tohoreca.pl). Kończy się era starannego oddzielania sieciowego alter ego od prawdziwego wykazały badania Mitji Backa z Uniwersytetu Gutenberga w Mainz w Niemczech, które zostaną opublikowane niebawem w „Psychological Science” pod tytułem „No Lie! Your Facebook Profile Is the Real You” czyli nie kłam, bo Twój wizerunek na Facebooku to prawdziwy Ty. W kontekście firmy, rzecz sprowadza się do bardzo starannego wyselekcjonowania pracownika lub pracowników firmy lub też zatrudnienia firmy PRowej, która daną markę będzie na portalu społecznościowym reprezentowała. Dojrzałe firmy kreują strategie obecności w social media, które określają przede wszystkim rzecz fundamentalną czyli wygląd osobowości ich marek.
Przekładając badania Uniwersytetu Gutenberga na opisane przeze mnie zdarzenie, to tak jakby na przykład Toyota, którą jeżdżę obraziła się na mnie za uzasadnioną reklamację i zamiast ją pozytywnie natychmiast załatwić z przeprosinami włącznie po prostu wyrzuciłaby swoje logo z mojego konta na Facebooku, na którym ją reklamowałam będąc zadowoloną zarówno z produktu jak i poziomu świadczonych usług.
„Social media to bardzo dynamiczne środowisko. Nie da się w nim – jak na billboardzie – wywiesić ogłoszenia z właściwym przekazem. Tak czy siak, to nasi klienci określają, kim jesteśmy i czym jest dla nich nasza marka i to oni określają wizerunek naszej firmy”.
Prawda stara jak świat, chyba, że na wizerunku i klientach nam nie zależy. W HRze przyjęło się również określenie, że pracownik jest klientem wewnętrznym. Tak więc wracając do początku niniejszego opowiadania, warto się pożegnać z klasą…..i dotyczy to obu stron przedsięwzięcia. I ponownie mam tu na myśli głównie zwolnienia z przyczyn ekonomicznych a nie z winy leżącej po stronie pracownika, który zawsze się będzie czuł pokrzywdzony, choćby nie wiem jak narozrabiał.

Facebook
Zwierzolubni