Rozciągnięte gacie

„Ona zadbana, on w rozciągniętych gaciach” – twierdzą uczestniczki onetowego forum, których wypowiedzi pozbierała do kupy Ewa Szawul i zrobiła z nich nawet interesujący artykulik o niechlujstwie podtatusiałych małżonków w wieku średnim czyli o „brzuchaczach bekających przed telewizorem”. Panie, które zdecydowały się wziąć udział w debacie  nie kryją żalu, marząc o niedoścignionym ideale mężczyzny schludnego – choć nie wymuskanego, pisze autorka, natomiast panowie tłumaczą swoje życiowe zaniedbania wygodnie, zrzucając winę na współmałżonkę:  „Kobieta zabija w człowieku prawdziwego mężczyznę. I dlatego się nie ożenię!!! Bez brzuszka, czysty, zadbany, pachnący kawaler. Po ślubie kobieta wykończy każdego twardziela. Zmiękczy go, wrzuci w monotonię, niechlujstwo i zwyczajność”.

Pozostawiając powyższy problem na razie z boku, bowiem nie da się ukryć, że problem istnieje i jest  powszechny a nawet poważny, gdyż panie jednym głosem konstatują „I jak z takim misiem iść do łóżka?” nawiążę do jednej tylko wypowiedzi z długiej litanii narzekań i usprawiedliwień. „Kiedy mężczyzna chce się podobać kobiecie to się stara”, czyli jest schludny, pachnący, myje zęby, bierze prysznic, używa dezodorantów i wód kolońskich, dba o paznokcie, włosy, czystość ubrania i otoczenia oraz o jaki taki porządek. Pisząc o porządku panie nie są szczególnie wymagające, gdyż z uporem maniaka każda z nich powtarza o walających się po podłodze męskich skarpetach. Warte podkreślenia jest tutaj sformułowanie „schludny” a „nie wymuskany”, gdyż panowie zaraz pewnie podnieśliby krzyk, że to co rozumiemy powszechnie za wymuskanie czyni ich zniewieściałymi.  Ponieważ w opracowaniu mowa o panach w okolicach pięćdziesiątki niniejszym pozwolę sobie na małą polemikę ze stwierdzeniem: kiedy chce się podobać, to się stara. Wyjściowym do polemiki musi być tutaj założenie, że panowie w wyżej wymienionym wieku, którzy zaprosili mnie na randkę, chcieli mi się podobać a nie tylko obadać, czy to ja się będę podobała im. Zaznaczam również, że ja na randkę staram się być zawsze schludnie ubrana, z umytą głową i szczoteczką do zębów w torebce. Potrzebuję na to chwilę czasu, co nie zawsze spotyka się ze zrozumieniem. Zaznaczam również, że każdy z wymienionych panów starał się  intelektualnie bardzo ale z wyglądem bywało różnie. Więc coś w tym jest o czym tak zawzięcie debatowały uczestniczki forum. Piszę, że coś w tym jest, ponieważ najwyraźniej miałam farta w życiu chociaż w jednym. To znaczy, że „moi” faceci byli bardzo schludni a mój syn to już po prostu wybitny higienista.

Jeden z panów na pierwszym spotkaniu przywitał mnie w powypychanych, nieco przybrudzonych dżinsach z wielką dziurą w tychże dżinsach na tylnej części ciała. Na moje zapytanie, co się mu stało w wiadomym miejscu odpowiedź brzmiała : bo widzisz, ja już taki jestem. Jak wskoczę w jeden ciuch to będę go nosił na okrągło aż się zedrze.

Inny z panów z kolei wystąpił w rozwalających się, podartych klapkach. Na moje pytanie dlaczego sobie nie kupi nowych odpowiedź brzmiała : rozwaliły mi się, wiem, ale chciałem na nich przyoszczędzić

Jeszcze inny pan na pierwszej randce zaś, nie wiem dlaczego, uparł się, żeby rozmawiać ze mną o jego ubiorze. Zaczął od T-shirta, że ma tylko ten jeden, Więc uprzejmie zapytałam, czy go pierze od czasu do czasu i otrzymałam odpowiedź twierdzącą. Po jakimś czasie przeszedł do butów, namawiając mnie, żebym się im uważnie przyjrzała. Buty jak buty, nic w nich nadzwyczajnego nie było. Przyjrzałam się za to dżinsom, z których na dole sterczały fantazyjnie powycierane frędzle. Ponieważ pan ten ma specyficzny sposób bycia i wielkie poczucie humoru spuściłam zasłonę na powyższe wygłupy na kolejnym spotkaniu bowiem prezentował się już znakomicie.

Do czego zmierzam opowiadając te  historyjki. Ano do truizmu, że to nie szata zdobi człowieka i jeśli chodzi o ciuchy  daje się z nimi coś zrobić, chociażby to, żeby były czyste i w całości, czyli schludne. Ale troska o higienę osobistą u panów, jak wynika z wypowiedzi pań na forum o ich mężach, to już prawdziwa walka z wiatrakami. Koszulę można facetowi wyprać ale zębów za niego umyć się nie da i pod prysznic przed seksem nie wygna, chyba, że się go zaprosi na seks pod prysznicem. Albo potraktuje obcesowo, jak Marion Robin Hooda, po tym jak mu pomogła się rozebrać ze zbroi po prostu powiedziała: weź kąpiel, bo cuchniesz.

„Waga była zachwycona ukochanym, aż do czasu pierwszego pocałunku. „Pochodziliśmy trochę i się go delikatnie podpytałam. Okazało się, że mamusia nie nauczyła go mycia ząbków. No owszem, myje, ale tylko wieczorem… i to też nie zawsze”. Waga podjęła przerwany proces dydaktyczny z zakresu higieny. „Jesteśmy już ponad 6 lat razem – opowiada – a ja ciągle z tym walczę. Nauczyłam go myć zęby, ale to wciąż dla niego kara i cieszy się jak dziecko, jak nie umyje”.   Już niedługo Waga nie będzie miała problemu, gdyż zaniedbane zęby po prostu wypadną jej facetowi i w ten sposób problem rozwiąże się sam. Jestem wrażliwa na nieprzyjemne zapachy i pewnie nie jestem w tym odosobniona. Nie ma cudów! Z seksu nici, kiedy czuję, że facet od czasu porannego prysznica po całym dniu pracy nie wszedł pod niego po raz drugi. Albo, gdy jego  T-shirt jest mocno przepocony i przytulić się w żaden sposób po prostu nie da.  Ale jak to powiedzieć partnerowi na romansowej randce, kiedy jego napięcie nie pozwala mu już  na żadną zwłokę? Pracując w hotelu każdorazowo wymagałam od pań pokojowych a nawet zapisywałam tę kwestię w regulaminie, żeby się myły pachnącym mydłem i używały dezodorantów. Po wyjściu ze sprzątniętego pokoju a sprzątanie wymaga pracy fizycznej, pomimo rozpylania środków zapachowych pozostawał w nim nieprzyjemny zapach, który niektórzy goście natychmiast wyczuwali i także natychmiast prosili o zamianę pokoju. Wiem, że są tacy ludzie i ja, chociaż mam zmysł węchu nieco przytępiony od dymu papierosowego, do nich należę.

Wracając do bekających brzuchów, widok taki jest mi znany jedynie z telewizji, głównie z serialu o Kiepskich. Z tym wrzucaniem niegdysiejszego amanta w codzienność przez małżonkę zapewne też jest sporo racji, szczególnie gdy na świat przychodzą dzieci i wtedy nie wiadomo w co najpierw ręce włożyć. Do dziś  pamiętam pewne zdarzenie i chyba nigdy go nie zapomnę. Siedziałam w domu na urlopie wychowawczym z moim niemowlęcym synkiem. Któregoś dnia, o drugiej po południu nagle w drzwiach stanął dawno niewidziany znajomy, który przyjechał po coś tam z Gdańska i wpadł na chwilę, bo mu było po drodze a nie miał co z czasem zrobić. Facet należał do wybitnych przystojniaków na dodatek tych wybitnie zadbanych i pierwszorzędnie odwalonych jeśli chodzi o ciuchy. Wypił herbatę, porozmawiał o tym i o tamtym po czym zrobił mi wykład o zaniedbujących się matkach i żonach. Faktem jest, że zastał mnie w szlafroku, nie wiem, czy zdążyłam się do tej drugiej poczesać nie mówiąc już o prysznicu. Przełknęłam  gorzką pigułkę i wykorzystałam jego obecność na pozostawienie go z dzieckiem a w tym czasie szybkie ogarnięcie siebie. Oszczędziłam mu nudnego wykładu z mojej strony na temat kolki dziecięcej i innych dziecięcych dolegliwości, gdyż wiedziałam, że jest chory na chorobę, którą się dziedziczy i, że z tego powodu postanowił, że dzieci mieć nie będzie.

Co do rozciągniętych gaci zaś, to miałam kiedyś znajomą, która  miała obsesję na punkcie bielizny. Twierdziła, że gdyby zdarzył się jej wypadek i lekarze musieliby ją publicznie rozebrać to spaliłaby się ze wstydu, gdyby bielizna była, no powiedzmy, że tylko rozciągnięta. Zeszłaby z tego świata ze wstydu a nie na skutek wypadku. Jej wyobraźnia w jakiś sposób podziałała i na mnie, pomijając, że noszenie ładnej bielizny to po prostu dla mnie przyjemność. Jeśli chodzi zaś o facetów, to już wolę, żeby nie nosili majtek pod spodniami w miejsce rozciągniętych, co również mi się w życiu przytrafiło. Chociaż, kiedy jest się bekającym brzuchem to chyba nie ma większego znaczenia, gdyż co pod brzuchem to nie widać.  I jak z takim misiem iść do łóżka?

Statua Bachusa -M.M. Szemjakin via Wikimedia Commons; stringi Wisła 2011 – Archiwum Jarzębiny

Ten wpis został opublikowany w kategorii MOJE OPOWIADANIA, Własne zdanie i oznaczony tagami , , , , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Jedna odpowiedź na „Rozciągnięte gacie

  1. aleksander pisze:

    o Jezu,w tej sytuacji na wszelki wypadek postanowiłem zachować do końca zycia wstrzemięźliwość.Nie będą mnie baby obgadywały.

Dodaj komentarz

Twój komentarz zostanie automatycznie opublikowany. Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

*

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>

Spam protection by WP Captcha-Free