Ale nie ma róży bez kolców, jak to powiedział jeden pan, kiedy zmarło się jego teściowej i przyniesiono mu rachunek za pogrzeb – Jerome Klapka Jerome, Trzech panów w łódce nie licząc psa
Temat teściowej póki co jest mi raczej obcy, gdyż sama teściową nie jestem, moja pierwsza teściowa zmarła zanim nią została a druga zmarła wkrótce po tym, kiedy nią została. Przez powyższe chcę powiedzieć, że nie mam wyrobionej opinii w temacie „teściowa” nabytej poprzez doświadczenia własne lub zasłyszane z wiarygodnych źródeł, czyli od znajomych, którzy przeżyli to i owo ze swoimi, kupionymi z dobrodziejstwem inwentarza mamami. Tak się po prostu składało, że o teściowych mowy nie było. Chyba po prostu dlatego, że nie był to temat, gdyż wszystko w relacjach układało się co najmniej przyzwoicie. Myślę, że nie odkryję Ameryki, jeśli napiszę, że na jakość relacji pomiędzy nowym, dorosłym dzieckiem a nową, dorosłą matką w sposób zasadniczy wpływa odległość zamieszkania od wspólnego pokoju zaczynając a na innym mieście lub kraju kończąc.
Curitiba, 25 listopada 1982
Syn żeni się w stary rok o drugiej po południu, w moim salonie. Potem jedzie z przyjacielem i jego żoną do Matinhos. Przyjaciel ma auto i dom w Matinhos. Będzie to zabawna „podróż poślubna”, 110 km w czwórkę. Syn kupi cocę, piwo itp., na stole będą zakąski i tort. Szklanki z plastiku, widelce z plastiku i tak dalej, gdyż to nie przyjęcie a poczęstunek, razem z dziećmi pewnie ze dwadzieścia osób. Zwykła festa, bo to ludzie zwykli i na ceremoniach się nie znają, co w tym wypadku mi na rękę, bo gdzie bym zdobyła nakrycie stołu? Mam sześć filiżanek do kawy i tyleż do herbaty i sześć szklanek, dwa kieliszki i sześć widelców do ciasta…..
Mary znika, siedzi u sąsiadki do północy codziennie. Jest już jednak poprawa, bo myje podłogę w kuchni i pierze bieliznę. Z moich rzeczy najwyżej dwie sztuki wiszą na sznurze, reszta wszystko ich, przede wszystkim mundury. Mąż, jak tu był, widział, co jadłam. Łyżkę fasoli, pół łyżki ryżu, sos z mięsa i sporo sałatki z kapusty. Mówi, że się źle odżywiam i to prawda a jeszcze finansuję rzeczy, których nie jem. Więc myślę, że jak się tu przeprowadzi i zmontuje ten domeczek na sąsiednim terenie, to będę u niego gotować. Oboje lubimy kaszkę, ziemniaczki, marchewkę i inne polskie potrawy, jak kapusta gotowana pół na pół z kwaśną. Mąż przynajmniej wdzięczny za cokolwiek, córka też. Zięć już proponował, że gdybym im robiła zupy lub cokolwiek na kolację to bym jadła z nimi razem wszystko inne a oni mają i serek i szynkę. Zięć też mówi: mama, jeżeli cię denerwuje stos naczyń do zmywania przyjdź do nas albo jak nie chcesz tu spać to przyjdź zaraz po obiedzie….Jak widzisz Agniu, wyjście z tej sytuacji mam do wyboru. Wczoraj syn mi zmontował tusz łazienkowy w kuchni nad zmywalnie, bo kran ciepły się zepsuł przez co przez dwa dni nikt nie zmywał naczyń. Woda była zimna i temperatura też. Kiedy Mary włożyła sweterek – wróciła od matki by iść do sąsiadki – syn spytał: A gdzie ty idziesz? Ten stos naczyń kto będzie mył?
Pierwszy raz on sam się odezwał. Więc Mary zaczęła zmywać. Co można było zrobić w pół godziny trwało dwie, by syn widział, jak się poświęca. Dzisiaj zniknęła po śniadaniu. Zrobiłam makaron z mięsem i sosem zapiekany, sałatkę z kapusty i uważam, że jeszcze i tak za dużo, gdyż chcę ten list dziś napisać i jutro nadać. Teraz przyszła siostra Mary zawiadamiając, że obiad u nich gotów. Jest godzina trzecia w południe a oni czekają na syna. ….Jestem grzeczna wobec Mary, niczego nie wymagam ale to nie daje rezultatu. Więc dzisiaj powiedziałam: Mary, front domu okropnie brudny. Pies pobrudził łapami. Może byś wytarła? Wzięła wiadro, wymyła i dopiero poszła. Jest niedziela. Wygląda mi na to, że trzeba ją popychać do roboty. Może tak przyzwyczajona. Ale dość o tym. Chcę Ci tylko wyjaśnić, że bynajmniej nie zazdroszczę miłości syna do Mary. Chciałabym tylko aby moje życie stało się lżejsze i by mi zostawało więcej pieniędzy. Ja sama mogłabym bardzo oszczędnie żyć i więcej by się też na paczki dla Ciebie ostało. Mogłabym też zostać u córki ale bardzo lubię mój pokój. Lubię też szyć ale tam odpowiedniego stołu nie ma. Przyrzekam Ci, że w tych dniach będę poważnie myśleć jak to rozwiązać pomyślnie dla mnie. Syn bardzo jest dobry ostatnio. Wszystko, o co prosiłam mi zrobił: wodę ciepłą w zmywalce i wyczyścił kondukty gazowe w piecu, który już źle funkcjonował. Przeszła mu na tym cała sobota.
Dzisiaj słońce i znowu ciepło. Może przestanie lać, bo nasze miasto okropnie cierpi. Rzeka Parana wystąpiła z brzegów na siedem metrów wysokości. Gorzej jest w Argentynie, gdzie ta sama rzeka zalała kilkadziesiąt miasteczek. To taki potop tylko bez Noego i na raty.”
O teściowej nie napiszę ale o Paranie dwa słowa czuję się na siłach skreślić. Płynie przez
trzy kraje, Brazylię, Paragwaj i Argentynę. Na styku Brazylii z Paragwajem i w pobliżu granicy z Argentyną znajduje się na tej wielkiej rzece druga co do wielkości elektrownia wodna na świecie – przy tamie Itaipu – wykorzystująca spadek wody wodospadów Iguacu. Itaipu oznacza w języku Guarani „śpiew kamieni” a wodospady Iguasu to po prostu „wielka woda” w tym języku. Itaipu zasila cały, niewielki Paragwaj a dla wielkiej Brazylii stanowi dwudziestoprocentowe wsparcie całkowitego poboru energii. Wodospady Iquasu znajdują się na terenie dwóch parków narodowych – brazylijskiego i argentyńskiego – stanowiących dziedzictwo Unesco.
Adam Asnyk w wierszu Wodospad Siklawy zachwycił się skromnym, górskim wodospadem:
Jakaż to prządka snuje białe nici,
Które wśród głazów migają tak żywo,
że je z daleka ledwie wzrok pochwyci?
Jakaż to prządka rozpierzchłe przędziwo
Łowi po skałach strojnych w szarą pleśń?
I z drobnych nitek srebrną wstęgę przędzie,
I przez granitów przewiesza krawędzie,
Nucąc wieczyście jednobrzmiącą pieśń?
To wartki strumień szumiącej Siklawy
Zagarnia wkoło śnieżne ścieki gór,
Na nić swą czarne nawiązuje stawy
I wiedzie głośny z kamieniami spór:
To potok wzbiera siatką wód pajęczą
I coraz głębiej pierś wąwozu porze,
I znika w ciemnej gardzieli otworze,
Kończąc krajobraz wodospadu tęczą………(fragment)
który przyniósł poecie natchnienie do pięknego wiersza. Nie wyobrażam sobie piękna
poematu, który by powstał na widok wodospadów Foz do Iguasu, na temat których bodajże Elżbieta Druga lub też Eleanor Roosevelt lub obie Panie na raz powiedziały: biedna Niagara. W Brazylii (klimat równikowy) rozłożenie opadów atmosferycznych w ciągu roku jest nierównomierne tak więc mniejsze lub większe powodzie będące skutkiem intensywnych opadów deszczu mają miejsce rok w rok. Te większe, na miarę prawdziwego kataklizmu, powodują liczne ofiary w ludziach, pod wodą giną miasta, lawiny błotne paraliżują poszczególne regiony kraju. Dzisiaj również, od początku Bożego Narodzenia w Brazylii leje jak z cebra….taki potop tylko bez Noego. Noe na swoja arkę zabrał się z żoną, trzema synami i ich żonami. O teściowych Księga Rodzaju nie wspomina.
„Teren obok podzieliliśmy z sąsiadem na dwie polowy, maż ogrodził drutem kolczastym i posadził dookoła „trawę słonia”, która wyrośnie murem na trzy metry wysokości. Rozbierzemy kawałek muru i zrobimy furtkę. Mąż na tym terenie zbuduje domek dla siebie. Mówi mi, że gdy się sprowadzi to mogę w jego lodówce sobie chować ser i co zechcę, co uważam za słuszne, gdyż filozofia syna jest taka: zjeść wszystko dzisiaj, bo jutro nie wiadomo. Nigdy nie mogę nic „racjonować”. Dla mnie na plaży jeden chlebek wystarczy na pięć dni i 200 gram sera na tydzień. Jem po cieniutkim plasterku. Tutaj to wszystko na jeden dzień starcza to i pieniędzy nie starcza. Skoro syn nie płaci ani za światło ani za wodę ani za gaz ani za czynsz powinno mu zostać tyle co i mnie. Jeżeli im czasem mięso kupię i owoce, gdy tanie, to chyba już pomagam. Chlebek zaś musimy sami robić, bo po pierwsze – razowy i po drugie, wychodzi pięć razy taniej niż kupić. Wczoraj zrobiłam chlebek domieszawszy troszkę kaszki hreczanej gotowanej. Wyszedł pyszny, wilgotny i lepszy niż tylko z mąki razowej……..”
Jakie jest kupne w sklepie pieczywo, każdy widzi i smakuje. W dzieciństwie miałam wielkie
szczęście spożywać wiejskie pieczywo pieczone w prawdziwym chlebowym piecu na wsi, gdzie mieszkała najbliższa rodzina ojca. Chleby piekło się pół dnia od rana, raz w tygodniu na cały tydzień następny, pajdy były wielkie i pachnące a skórka chrupiąca. Kilka lat temu poczęstowana zostałam wypiekiem znajomej, która mieszkając w bloku na co dzień piekła chleb w piekarniku z różnego rodzaju ziarnami. To nie było to. Mnie samej swego czasu chodziło po głowie, żeby się przymierzyć do zakwasu i popróbować upiec chleb ale pracochłonność wypieku i obawa o własne zdolności w tym kierunku zniechęcała mnie skutecznie. Zakalec udał mi się pierwszorzędny nie raz. Dzisiaj można kupić gotowe mieszanki do wypieku chleba i pewnie nie jest to już taka skomplikowana operacja ale kiedy się pamięta tamten smak dzieciństwa….to żaden chleb już taki dobry nie będzie. Adam, którego siostra mieszka na stałe w Kanadzie opowiadał mi niedawno o wspólnej z siostrą wyprawie po chleb, kiedy to u siostry przebywał. Zabrakło chleba więc wsiedli obydwoje do samochodu i pojechali, w pojęciu Adama, do najbliższego sklepu. Po mniej więcej pół godzinie jazdy autostradą zadał siostrze pytanie, czy to Kanada taka infrastrukturą rozrzucona czy też siostrzyczka mieszka na kompletnym, handlowym odludziu. Okazało się, że rodzina siostry zaopatrywała się tylko w „polski chleb” czyli ten pieczony przez rodaków na obczyźnie, najlepszy chleb w Kanadzie a najbliższa polska piekarnia znajdowała się sto kilometrów od domu. A jednak! Kiedy się posmakuje w życiu czegoś naprawdę dobrego, to później każdy substytut to już nie jest to. A co dopiero, kiedy mowa o chlebie powszednim…
Teściowa chlebem powszednim być nie musi a patrząc na moją cioteczkę w roli teściowej….to nawet się do czegoś przydaje.



Facebook
Zwierzolubni
All mothers feel the pain of no longer being needed
The mother in law and daughter in law conflict is not a universal one. It couldn’t be assumed, that this conflicting relationship is stereotypical
Znam małżeństwo , które rozpadło się z powodu teściowej. To nie prawda ,że jeśli młodzi się kochają to zniosą wszytko. Czasami to właśnie teściowa jest nie do zniesienia.
Każda matka ma nadzieję, że jej córka trafi lepszego męża, niż ona sama, ale żadna matka nie liczy na to, że jej syn będzie miał lepszą żonę niż jego ojciec
Thank you for sharing this. I love to learn how women make a difference in this world since it is much looked over by many people.
Just want to say thank you for the information, you have to share. Just continue to write such
It never ceases to surprise me how much people share in blogworld and I am very grateful for their.
Thanx for that hard work, sustain the great operate Wonderful function, I’m gonna commence a tiny Website Engine program function employing your internet site I am hoping you appreciate running a blog using the common BlogEngine.web.Thethoughts you express are genuinely great. Wish you may proper some much more posts.
Your Website is unique…nice stuff, great publish. Many thanks
I really like your weblog, hold it up.
Very good data. Lucky me I reach on your internet site by accident, I bookmarked it.
Wonderful line up. We’ll be linking to this excellent post on our website. Sustain the great producing.
Way neat, some legitimate details! I recognize you producing this informative article accessible, the remainder of the internet site can also be substantial high quality. Possess a entertaining.
This can be a theme shut to my heart cheers, exactly where are your make contact with facts although?