Chciałabym pośród stawów i sadzawek jasnych
Co migotanie złotym dna zbrukane kryją
Odnaleźć niezmąconą, cichą głębię czyją
Nad którą miast lampionów gwiazdy srebrne gasną
A iskry w głębie lecą i jako serce płoną…..
Chciałabym głowę oprzeć o chłodną obręcz studni
I wsłuchać się w melodię przeczystej, drobnej fali
Co się błękitem chwieje nad iskrą zapaloną.
A potem od tej iskry swe serce w blask rozpalić
I rzucić światło wszystkim, co w mrokach płaczą smutni…..
Chciałabym płytkim stawom na chwilę zabrać słońce
By każdy dna mógł dojrzeć i błoto w nich cuchnące
I aby je z daleka mógł obejść i ominąć…..
Chciałabym schwytać głosy, co ponad ziemia płyną
Wzburzając wodę w stawach złotem rozchybotanych
Aby nie zakłócały cisz studzien zadumanych…..
Chciałabym nigdy w życiu nie zapomnieć o tem
Co się najczęściej kryje pod migotaniem złotym
I nigdy-nigdy w życiu, w żadnej co przyjdzie chwili -
Płycizny lśniących stawów z głębiami nie pomylić……
Chciałabym sama głębię mieć w sobie nieskończoną
I być harmonią razem i ciszą i ukojem
Chciałabym duszom smutnym – sercem jak gwiazdą płonąć
A dla spieczonych męka ust chłodnym być napojem
Wisła, czerwiec 1939
„Hejnał” 1939, R.11,z. 7
Facebook
Zwierzolubni
Hi there, just required you to know I he added your website to my Google bookmarks due to your layout. But seriously, I think your world wide web website has 1 in the freshest theme I??ve came across. It extremely helps make reading through your web site significantly easier.