W dziupli spróchniałego drzewa
W topoli, wierzbie, w jarzębinie
Godową piosnkę dudek śpiewa
I gniazdo wije swej dziewczynie
Wypina pierś, rozkłada skrzydła
W słońcu błyskają czarne lotki
Samotność chyba mu obrzydła
Roznoszą ptaszki ptasie plotki
A on wachlarzem się wachluje
Rozkłada czubek dwurzędowy
Swój pałac pannom prezentuje
Dom czeka, zobacz, już gotowy!
Tam sucha trawa, łoże z listków
Kobierce z mchu i pajęczyny
Dla ciebie, moja droga, wszystko!
Dudek tak woła do dziewczyny
Niezdarnym choć falistym lotem
Barwnym motylem krąży wokół
Czernią i bielą, rdzawym złotem
Brązem też wabi w bystrym oku
I choćby nie wiem jak wachlował
Czubek swój stroszył dwurzędowy
To gniazdko pannie ma pasować
A nie pstry dudek kolorowy
Zdjęcie: Krzysztof Kamuda
Facebook
Zwierzolubni