Pytasz mnie, czegom taka zadumana,
czego łzy w oczach?
Rozwijasz listki w słonku umaczane
I ich koronkę wplatasz mi w warkocze
A ja w Twej krasie cicha, smutna stoję…..
- Spójrz, tam w przejasne leci gdzieś lazury
maleńkie ptaszę….
Ja prędzej sięgnę mgiełki albo chmury
I prędzej smutkiem własnym się opaszę
Zanim błękitów dotkną dłonie moje…..
Spójrz, nad moja głową motyl jakiś złoty
do słonka leci….
To brat mój cichy. Ja mojej tęsknoty
- jak on słoneczka, co mu w górze świeci
Ani dosięgnę, ani jej dopłynę
Na moje włosy listki Twoje cieką
słonkiem promienne
A mój promyczek? – on zawsze daleko -
Bo wiem, że blasku nie straci beze mnie
Czy będę obok, czy w tłumie gdzieś zginę
Spójrz – znów nade mną motyl jakiś złoty
Do słonka leci..
To brat mój…Słyszysz? Ja mojej tęsknoty
- jak on słoneczka, co mu w górze świeci
Nigdy przy sobie blisko nie zobaczę….
Nie pytaj więcej – przecież się uśmiecham
W listków koronie….
Czy myśl ma echo? – Ja odpędzam echa
Promyka mego, co nie dla mnie płonie.
- Ja się uśmiecham, a Ty płaczesz, płaczesz?
Kwiecień, 1938
Facebook
Zwierzolubni