Na rozłożystych akacji gałęziach
W sercu wyschniętej od słońca sawanny
Społeczne wśród ptaków rodzą się więzi
I świergot tkaczy trwa nieustanny
Krzątanina tu trwa i fruwanie
Tam i z powrotem, w niebo i znów
Do gniazd panowie proszą panie
Miłosnych damom nie żałując słów
Gwar tutaj ogromny i zamieszanie
Jak w ulu wrze i miejskiej kamienicy
Albo w kibucu, gdzie na tłocznej polanie
Chłopak nieśmiało tuli się do dziewicy
Kolonia tkaczy wybrała akację
Na żywot wspólny i wspólny los
W grupie życie ma wiele atrakcji
I żadnego ptaka nie wyróżnia się głos
Każda para ma wspólne mieszkanko
Misternie tkane jej tylko znanym sposobem
I para każda w gnieździe swe ma posłanko
Na wspólnym drzewie z tkaczy narodem
Do góry nogami z gniazda zwis
Tkacz prządkę wabi do siebie
Cyrkowy u ptaka odzywa się zmysł
Akrobacją ją wabi nie śpiewem
Dom akacjowy na miejskiej sawannie
Pod numerem czwartym bez alternatywy
Niejednej kobiecie trafi się, pani i pannie
Wybór ten zdarza się, bywa szczęśliwy
Gdy w społeczności ptasiej tkaczy
Trafi się jeden wyjątkowy tkacz
Co gniazdo uwić szczęśliwe raczy
Dla mnie go uwić więc tkaczu racz…
Facebook
Zwierzolubni