Tych oczu zamyślonych jesienny smętek,
Tych ramion przytłoczonych ciężarem lat,
Serc, szczęście znajdujących przez własną mękę,
Już z sobą nie zabiorę w mój nowy świat.
Szłam śladem ich zasmuceń wśród nocy ciemnej,
Lecz drogi serc ich cichych nie znalazł wzrok….
W tej walce z ich duszami, walce daremnej
O światło – w którym żyli – odeszłam w mrok…
A przecież w czyichś oczach dojrzałam niebo
Choć się w nich żaden smętek ani ból skrył….
Taki się maj słoneczny w duszy rozśpiewał
I rajski ogród chwilę sercu się śnił…..
Więc jeśli poprzez kogoś ukocham Boga,
po cóż ma zawsze smutny, samotny być?
Niech mi się raz otworzy słoneczna droga
I niech mnie czyjaś młodość nauczy żyć.
Rawa M. 10.VII. 1941
Facebook
Zwierzolubni