Stanisław Kurletto – cz. 2

W książeczce Stanisława Hadyny „Przez okna czasu” o Stanisławie Kurletto autor napisał jak następuje:

„Był to sympatyczny chłopak, utalentowany malarz, który nigdzie nie uczył się malarstwa. Malował akwarelą, kredką, ołówkiem lub olejem dziwne, ale pełne wyrazu fantastyczne obrazy, czasem przypominające Malczewskiego, czasem wręcz coś innego, np. Boecklina „Wyspę umarłych” lub ilustracje Gustawa Dore do Boskiej Komedii Dantego. Twierdzono, ze maluje w transie ( podobnie, jak poprzednie medium mojego stryja – Ponikowska). Nigdy jednak nie zauważyłem, aby wpadał w jakieś omdlenie czy trans i wtedy dopiero malował, choć czasem sprawiał wrażenie, że widzi coś, czego ja nie widzę, ale to chyba dotyczy każdego malarza – którego obserwuje z boku ktoś, kto nie jest malarzem. Czyż artyści nie widzą i nie słyszą tego, czego inni nie dostrzegają?

Miałem szczęście do malarzy. W tym życiu spotkałem pięciu. Byli to: Stach Kurletto (wyżej wymieniony), Czesław Kuryatto, Kazimierz Szemioth, Jan Wałach, Jan Konarzewski. Ale z tych pięciu tylko z trzema pierwszymi zaprzyjaźniłem się naprawdę i były to w samej rzeczy spotkania niezwykłe.

Obrazy Staszka w żadnym wypadku nie były bohomazami czy twórczością niedzielną naiwnych amatorów, było oczywiste, że chłopak ma nieprzeciętny talent, samorodny i zaskakujący, a treść jego obrazów była wyrazem świata, którym wszyscy w tamtych czasach byliśmy zafascynowani. Ilustrował niejako relacje i opowiadania swej matki, tak jakby je widział czy….jak on je widział. Były tam więc jakieś niezwykłe okolice, pejzaże z obcych stron, postacie w dziwnych strojach i nakryciach głów, jacyś kapłani chaldejscy i egipscy, magowie, widok zatopionej Atlantydy, niezwykłe maszyny latające i statki, fantastyczne pałace wtajemniczonych, jakieś himalajskie świątynie, różne kręgi zaświatów astralnych i wreszcie bóżnice żydowskie w Palestynie czy gdzie indziej z napisami hebrajskimi, a więc w języku, którego, równie jak jego matka, nie znał.

Były jakieś widma, demony. Duchy światła i duchy ciemności panujące nad światem ludzi, unoszące się nad kulą ziemską. Z pewnymi tego typu obrazami wiązały się jakieś fizyczne sensacje, toteż niektóre z nich wyrzuciłem, choć moim zdaniem, posiadały wartość artystyczną, natomiast zostawiłem sobie te, które nie wywoływały negatywnych zjawisk, ale raczej stwarzały miły nastrój.

Jego malarstwo w sensie materiałowym finansował przeważnie mój stryj, którego twórczość Staszka intrygowała. W późniejszych latach – odszedł Staszek od tego typu malarstwa i zaczął malować ten świat. Widoki górskie, Beskidy, pejzaże wiślańskie, portrety. Był najzupełniej normalnym człowiekiem, sympatycznym towarzyszem, świetnym narciarzem, a w czasie wojny żołnierzem AK i powstańcem warszawskim. Przez jakiś czas ukrywałem się u niego na Żoliborzu i musiałem stwierdzić, że w swoim myśleniu daleko odbiegł od epoki „Sfinksa”. Obecnie, jak Maeterlinck, zajmuje się pszczołami i jest w ich hodowli wybitnym specjalistą brazylijskim. Ponoć maluje wciąż. Żałuję, że jego obrazy z tamtych czasów nie zostały wydane w druku. Niewątpliwie byłaby to pozycja interesująca – obrazy aury ludzkiej różnych osób w różnych stanach przypominały analogiczne obrazy dr. Steinera oraz Ledbeatera, dwóch wybitnych jasnowidzów, oraz inżyniera Ossowieckiego. Ten ostatni, gdy zaczął dostrzegać aurę ludzką, myślał, że ma wadę wzroku i dlatego widzi wokół ludzi, zwierząt i  roślin zmienna, kolorową mgiełkę.”

W liście do mojej mamy znajduję zaś, co następuje:

Araucaria, 29 kwietnia 1990

Kochana Guś,

Dopiero teraz odpisuję na Twój obszerny list. Postaram się odpowiedzieć na różne, poruszane tematy. Nota bene, mam wrażenie, że list ten pisałaś w biurze. Nie bardzo pamiętam, które obrazki są u Ciebie. Rad jestem, że Tobie się podobają. …Otrzymałem dwie książki ze starej Wisły. Bardzo przyjemnie poczytać. Autorka M. Pilch nie bardzo zna gwarę staro wiślańską. Zapewne dziś coraz mniej jest używana przez większość Wiślan. Czasy się zmieniają. Czytając „Wisła w jarzmie hitlerowskim” odnosiłem wrażenie, ze nie warto wspominać te czasy. Informacje, co do mojej działalności na tych terenach nie bardzo pokrywają się z prawdą. Nie wiedziałem, że byłem przybranym synem.  Z relacji no.25 str. 166 wynika dezinformacja pochodząca od Anny Frank, tj. mojej siostry (przybranej???). W sumie daje to wiele do myślenia.”

I na zakończenie; Józef Dzwonek, Wisła w jarzmie hitlerowskim 1939 – 1945.

„Jan Pilch – urodzony 3 sierpnia 1887 roku, zamieszkały w Wiśle – osiedle Jarzębata nr 5. Aresztowany wraz z żoną Agnieszką w drugiej połowie 1943 roku, po przejściu serii przesłuchań w Cieszynie i Mysłowicach wywieziony został do obozu w Oranienburgu….przetrzymał gehennę obozową i uwolniony 4 maja 1945 roku przez Armię Radziecką wrócił do Wisły. Zmarł 4 kwietnia 1975 roku.”

„Jan i Agnieszka Pilchowie mieli dom na Jarzębatej pod numerem 721. W drugiej połowie 1943 roku obydwoje zostali aresztowani i wywiezieni do obozu koncentracyjnego. Budynek wraz z ruchomościami skonfiskowano i przydzielono Niemce przybyłej z Rosji o nazwisku Buch. Była ona artystka malarką, więc poznała się na meblach (antykach), które wraz z budynkiem przejęła. W pierwszych dniach 1945 roku, widząc przegraną wojnę wyjechała do Reichu zabierając wszystkie meble.”

Obrazy zapewne również.

Obraz w moim domu sygnowany: AP Stach;Gustav Dore – The eighth circle of hell, 1830; Obraz autorstwa prawdopodobnie Stacha Kurletto;  Rodzina Pilchów – od lewej stoją: Agnieszka – moja mama, Anna, Agnieszka – Jasnowidząca, Jan Pilch, Janka, Stach – Archiwum Jarzębiny

Ten wpis został opublikowany w kategorii Jasnowidzaca z Wisły i oznaczony tagami , , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Dodaj komentarz

Twój komentarz zostanie automatycznie opublikowany. Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

*

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>

Spam protection by WP Captcha-Free