18 czerwca 1981
„Kochanie – mam genialny pomysł. Przede wszystkim zachowaj kontakt z tym panem i z tą firmą, będą nam potrzebni. Teraz nie ruszaj się z domu, bo mój nowy dowód osobisty się skomplikował z powodu nowych praw i nie będzie gotów przed końcem lipca. Pójdzie aż do Brazylii (stolicy!). Bez dowodu mogę pojechać najwyżej do Matinhos. W miastach, gdy kogoś złapią bez dowodu zaraz więzienie i zanim ktoś przyjedzie, by uratować, już dużo rzeczy się stało. Nie tak dawno zatłukli zwykłą panią domu zanim rodzina się zjawiła….Ale o tym potem.
Powiedz temu znajomemu, że postaram się wszystko załatwić przez program „Silvio Santos”, on zaraz zrozumie, bo to program najbardziej znany. Jest to program rozmaitości, przede wszystkim sensacyjny, trwa całą niedzielę. Nienawidzę go, bo wielu ludzi zostało ośmieszonych (ale też się wygłupiają) – to znowu wszyscy płaczą, gdy np. emigrant mówi, że już 50 lat nie widział swej matki, a tu nagle matka wchodzi o laseczce. Silvio ją z Portugalii albo z innego kraju sprowadził. Już rozumiesz? Ponieważ pomysł urodził się przed dziesięcioma minutami jeszcze nie mam planu. Może napiszę prawdę, że nie mam pieniędzy, by Cię ugościć w Rio i w Paranie, że może zdobyłabym się na kupno biletu do Rio na raty, że się okropnie boję bandytów, że nie znam Rio – więc gdyby jego program mógł nam dopomóc zobaczyć się po tylu latach i ktoś by nam pomógł w Rio itd.itd. – jako więzień hitlerowski miałabym niezwykłe szanse, gdyż jeszcze nikt taki się nie zjawił w programie….Może być, że gdybym mu zasugerowała tę firmę – zarobiłoby się na Twój przyjazd legalnie i firma też miałaby swoją propagandę – słowem, czego ja chcę to cycerona w Rio, opiekę, pobyt w hotelu płatny, jedzenie dobre itp. Z całą pewnością on urządzi nasze spotkanie na scenie TV, przed tłumami i reflektorami, może być, że umówione, może być, że naprawdę niespodzianka…..”
Kombinatorki. W rezultacie mama pojechała za pieniądze „z rzuty” siostry, brata i mojej. Popłynęła statkiem handlowym, bo było najtaniej. Na równiku słońce jej dało popalić niczym w Egipcie, złapało ją silne uczulenie i do Rio wpłynęła już ciężko chora. Zamiast frajdy w postaci pół roku przyjemności i wrażeń cierpiała przez miesiąc, wróciła tym samym statkiem i wylądowała w warszawskim szpitalu. Skóra się odbarwiła, nadwrażliwość na słońce została i do końca życia oglądałam mamę, nawet w największe upały, w długich spodniach, bluzce z długim rękawem i….pod parasolem.
„Z drugiej strony on tylko chce sensacji, więc gdy spyta kiedy, jak i dlaczego przyjechałam do Brazylii??? Muszę to wszystko dobrze obmyślić. Kiedyś, gdy mówiłam o nas pewnej osobie podczas jazdy omnibusem, ona powiedziała zaraz – dlaczego nie piszesz do Silvio Santos? Ale teraz widzę, że to nie był zły pomysł. Tym więcej, że nie chcę jechać do Was i zjadać resztki polskiego chleba lecz chcę byś Ty przyjechała tutaj na jakiś czas. To byłaby frajda!
Ja tam zaraz upiekłabym mój chlebek na tym programie –chcę się naturalizować. Moja wizyta wczoraj w departamencie cudzoziemców mnie tak przestraszyła, że powiedziałam akurat odwrotnie, to co miałam powiedzieć. I to przed policją federalną! Włosy mogą pobieleć. Nie wiem jak to się stało. Albo powietrze tam tak przesiąknięte strachem i ludzie kłamią…albo ja już na starość głupieję. Za kilka dni, gdy już inne papiery będą gotowe, pójdę tam, by naprawić to wrażenie. Ach, nie chcę więcej stać w kolejce razem z tymi deportowanymi. Chega – to po naszemu „dosyć”. I tak do kraju nie pojadę, tylko jako Polka muszę zapłacić pięć razy więcej za dowód.! Ciau –
PS. Powiedzieli mi na policji federalnej, że niewolno mi jechać nigdzie bez dokumentu.”
Przyznaję, że nie poświęcam wiele czasu na studiowanie korespondencji, dokumentów, zdjęć i tak dalej. Po prostu mi go brakuje. Fragmenty listów wybieram „na chybił trafił”. Ot, biorę pierwszy z brzegu. Te przypadkowe lektury pozwoliły mi jednak, bez żadnych wątpliwości, odkryć „dlaczego”. Jak? Tego jeszcze nie wiem. Może statkiem handlowym „ze zrzuty”, jak moja mama? Chyba nie ma znaczenia. A może ma, jak w przypadku mojej mamy? W tle jest wielka wrażliwość i wielka, zawiedziona miłość życia. Wielkie słowo – Miłość Życia? Wielkie. A jednak się zdarza. „A słowo ciałem się stało.”
Tuż przed śmiercią Janka napisała: czy jego żona jeszcze żyje? Jeśli nie, to oddaj mu to zdjęcie z dedykacją „…….…”.
Odnośnie Rio, to jest piękne i niebezpieczne, jak mówią i słowa te sobie wzięłam do serca. Po Cocacabana nocą błąkałam się z obstawą a o biżuterii zapomniałam, że mam. „W miasto” chodziłam bez dokumentów, zostawiając je w hotelowym sejfie. Nie musiałam się spowiadać przed policją federalną i może dzięki temu nie byłam przesiąknięta strachem. Mojego przyjaciela kiedyś „zapuszkowali” na Togo ale to już inna historia.
A sensacja? Wyreżyserowana przez Silvio Santos? Takich programów też nie oglądam i sama w nich nie uczestniczę. W moim życiu sensacji brak!




Facebook
Zwierzolubni