Fiołki – Janka Pilchówna

Chciałam się we własnej ukoić piosence
ale mi zdania jakoś się nie kleją…..
Zachodzącego słońca chciałam spytać
jak poznać szczęście i jak je powitać -
ale się bazie białe ze mnie śmieją
a słońce skryły góry granatowe…..
Chciałam o szczęściu piosenkę zanucić
że raz stracone już nigdy nie wróci
i darmo czekać będą drżące ręce -
chciałam ukoić się we własnej piosence
ale się cicho bazie ze mnie śmieją……

Tak pachną fiołki. Wieczór senny wstaje.
Czar ich osnuwa przędzą moja głowę
i sny mi jawi – sny, bańki mydlane
i czyjeś oczy – jasne – roześmiane –
Nie. Zgasić trzeba te blaski tęczowe
to tylko piosnce mojej coś się zdaje.
Tam, za mym oknem gwiazdy wstają jasne,
nieskończone piosenki z wolna gasną.
Ja nie do szczęścia wznoszę dłonie drżące,
tylko w nich tulę fijołki pachnące….

1938

Zdjęcie: Archiwum Jarzębiny 2012

Ten wpis został opublikowany w kategorii MOJE WIERSZE, Wiersze - Janka Pilchówna i oznaczony tagami , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Dodaj komentarz

Twój komentarz zostanie automatycznie opublikowany. Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

*

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>

Spam protection by WP Captcha-Free