Wspomnienie – Janka Pilchówna

Księżyc tam jest tylko – nic więcej,
taki bardzo biały, ogromny,
ale muszę wyjść, muszę schwytać coś w ręce
i muszę, coś muszę przypomnieć…..
(Myśl cichutka przybiegła dziś do mnie
i szepce, szepce uparcie,
ale nie chce powiedzieć otwarcie
co mi pragnie tak bardzo przypomnieć)….

- – -

Cóż to? Śnieżna pustynia nakrapiana smrekami -
ślad stóp Twoich i moich w świeżo spadłym śniegu?
Więc tak? Ach, dziwna myśli, więc wspomnienie jego?

Tak, kiedyś cichy wieczór opadł chwilą senną
na pochylone głowy, na złączone ręce…..
Ja właśnie o błękitnej myślałam piosence
(czyjeś oczy w niej były, lecz nie jego, nie jego)
gdy – pamiętam – z uśmiechem spytał:”dobrze Ci ze mną?”

- -

Dobrze było. Spokojnie. Dziś mnie spokój odbierzał
(zagubiłam go wtedy w mej błękitnej piosence).
Mniejsza o tym, com rzekła, lecz rozplotły się ręce
a mój spokój – o, wstydzie – znów od piosnki zależał!

Więc tak: śnieżna pustynia nakrapiana smrekami
ślad stóp małych i dużych w świeżo spadłym śniegu
Któż mi przysłał ten obraz, poco wspomniał jego?

- – -

Nie wiem. Wyjść tylko muszę, aby schwytać myśli w ręce,
aby schwytać wspomnienie i powtórzyć: „poco?”
Ale jakże je znajdę? Księżyc tam jest – nic więcej,
a dokoła gwiazdy migocą.

Wisła, III, 1939

Zdjęcie: Aleksander Zadorecki

Ten wpis został opublikowany w kategorii MOJE WIERSZE, Wiersze - Janka Pilchówna i oznaczony tagami , , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Dodaj komentarz

Twój komentarz zostanie automatycznie opublikowany. Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

*

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>

Spam protection by WP Captcha-Free