Aisza Hadyna przysłała mi kilka zdjęć mojej babki. I Sfinksa, tego jeszcze przed wojną z
1931 roku. Przysłała też wspomnienie o swoim ojcu, Stanisławie Hadynie, tak bardzo blisko związanym z moją rodziną, szczególnie w okresie międzywojennym. Zdjęcia przyjęłam ze wzruszeniem, opowiadanie z zainteresowaniem. Dziękuję.
Niedaleko spada jabłko od jabłoni..
„Talent to tylko cenna możliwość. Mój ojciec miał wielki talent a pracował jak koń w zaprzęgu. Właściwie to nie miałam ojca. Nie pamiętam, żeby mi czytał bajkę przed snem albo odprowadzał do szkoły. Zawsze był zajęty” – pisze Aisza Hadyna. „Ojciec w naszej rodzinie był zawsze centralnym i najważniejszym punktem programu napisanego przez życie. Wszystko musiało być podporządkowane jego pracy. Nawet najsmaczniejsze kąski ze stołu przeznaczone były dla niego. To było przyczyną, że z zazdrością patrzyłam na ojców moich koleżanek. Wystarczyło jednak, że znalazłam się na próbie, którą prowadził, lub na koncercie, którego był głównym sprawcą, a duma, wzruszenie i radość przyćmiewały wszystkie inne uczucia”.
Ten niezwykle oczytany, mądry i utalentowany człowiek, kompozytor, dyrygent, muzykolog i pisarz, założyciel Zespołu Pieśni i Tańca „Śląsk” był też człowiekiem niesłychanie ambitnym, jak wynika ze wspomnień jego córki :”Jak byłam mała często mi mówił, że kiedy zostanę wielka pianistką, to wykonam jego koncert fortepianowy….Kiedy już zrozumiał, że w pianistyce kariery nie zrobię, mówił mi: zostaniesz drugą Maria Skłodowską-Curie i dostaniesz Nobla…a….Kiedy zrobiłam magisterium z biologii i zaczęłam pracować na Uniwersytecie Jagiellońskim, upewnił się, czy aby na pewno będę walczyć o dalsze stopnie naukowe”.
No i znowu się powtórzę po raz któryś na Jarzębinie. Nigdy nie jest za późno, żeby realizować swoje marzenia. Najważniejsze, aby je mieć.
„W Stanach (do których córka Stanisława Hadyny wyjechała na tak zwane saksy – przyp.
mój) mogłam wreszcie zacząć robić to, co najbardziej kochałam i od czego byłam usuwana przez całe dzieciństwo. Faktem jest, że podobnie jak i do pianistyki, nie miałam również warunków do tańca. Nie myślałam jednak, że zostanę tancerką, w końcu miałam już 30 lat. Mogłam jednak uczyć i tworzyć taniec. Tymczasem zaczęłam chodzić do różnych szkól tańca i poznawać nowe techniki. Nowy Jork pod tym względem jest absolutnie wymarzony”.
Na stronie Zespołu Baletowego „Kanon”, http://www.nck.krakow.pl/zespoly/kanon/, którego Aisza Hadyna jest dzisiaj kierownikiem artystycznym, czytam o sukcesach „Kanonu” : „Na dorobek Zespołu składają się główne nagrody zdobyte na ogólnopolskich przeglądach i festiwalach tanecznych, udział w międzynarodowej imprezie Euroterpe we Francji, oraz koncerty w Anglii i dwukrotnie w Niemczech. Zespół liczy obecnie 60 osób w wieku od 6 do 26 lat, w tym 40 tworzy 3 grupy naborowe.”
Dużo w tym powiedzeniu o jabłku i jabłoni, jak widać na powyższym przykładzie, jest prawdy. Tylko, że w tym wypadku to jabłko samo zdecydowało, że upadnie blisko jabłoni na przekór siłom przyrody i wiejącym wiatrom.
Co do „mojej jabłoni” mogłabym wysnuć dosyć prawdopodobną, tym niemniej łatwą zapewne do podważenia teorię, że spadłam, nie tak blisko, co prawda ale gdzieś w pobliżu. Praca hotelarza związana jest ze służeniem ludziom i predyspozycjami psychicznymi związanym z chęcią niesienia pomocy. Bez tych predyspozycji niewiele osób wytrzymuje w zawodzie lub wykonuje go w olbrzymim stresie, bez przyjemności i pasji zawodowej. Jako taka znajomość anatomii ludzkiego ciała, wyniesiona ze studiów i pogłębiana własnymi na nim eksperymentami (z zamiłowania uprawiałam rekreacyjnie sport) przypomina mi moją babkę, o której Stanisław Hadyna pisał tak:
„ Zainteresowania mojego stryja Jana z tamtych czasów „Sfinksa”, zapewnie pod wpływem Jasnowidzącej A.P., skupiły się głównie na trzech tematach: po pierwsze – kwestia ciągłości świadomości, a więc sprawy „Życia po życiu”, o których bogato informowała A.P., po drugie – kontynuacja badań dr. Ochorowicza i Dziadka, po trzecie – sprawa lecznictwa magnetyzmem, ziołami (homeopatia) i bioenergoterapeutyka, jak byśmy to dzisiaj nazwali. W tej ostatnie dziedzinie Jasnowidząca z Wisły Agnieszka P. miała początkowo dość duże osiągnięcia, a w niektórych wypadkach, jak wynika z protokołów – niezwykłe. Biorąc pod uwagę, że nie studiowała medycyny na żadnej ziemskiej uczelni, jej trafność diagnostyczna była zdumiewająca.” – „Przez okna czasu”, Kraków 1993
I z tej samej książeczki również cytat, któremu nie potrafię się oprzeć: „Obcowanie jednak z
postaciami z przeszłości, z którymi utrzymywała kontakt Agni P., stwarzało w Sfinksie atmosferę specyficzną. Już nie pamiętam, czy wówczas w to wierzyłem na serio, ale wiem, że mnie to bawiło i sprawiało jakąś niecodzienną przyjemność. Zwłaszcza opowieści Agni P. dotyczące dawnych epok. Pewne rewelacje starałem się czasami kontrować moim bieżącym stanem wiedzy historycznej……ale były one mało istotne (kontry – przyp. mój) w stosunku do morza szczegółów, które serwowała Agnieszka P., a fakt, że nie czytała żadnych książek historycznych, a ze szkoły podstawowej wyniosła niewiele, mógł wywołać zdziwienie. Jednak postanowiłem się nie dziwić ani nie wątpić, aby sobie nie zakłócać przyjemnych iluzji, że opowieść z tysiąca i jednej nocy jest prawdziwa.
- Skąd pani uzyskała takie zdolności, jakim cudem? – zapytałem kiedyś, otwierając notatnik, niczym reporter szykujący się do wywiadu.
- Istotnie: CUDEM – odpowiedziała.
Miała ogromne jasnoniebieskie oczy, które w tym momencie stały się jeszcze bardziej niebieskie.”
Kwestię, który fragment z powyższego cytatu uważam za adekwatny dla poparcia mojej teorii, pozostawiam inteligencji moich czytelników a jednego w szczególności.

Facebook
Zwierzolubni
22.44…2.7.11: Podobno …zmarli po tamtej stronie gromadzą się w grupy z podobnymi zainteresowaniami…by nadal kontynuować swoje dziejowe/wielowcieleniowe…/ CELE/?/.
„Jako w niebie…”
Nawiązując do…niebieskich,wielkich oczu:
mój zmarły /bardzo znaczenie…/ojciec,całe życie mawiał:OCZY MOJE SĄ NIEBIESKIE…
BO SĄ TO OCZY…?/trzeba zrymować!/
Bodaj tydzień po jego śmierci/17.11.08r o g.10.15…podobno jest to zarazem g.moich narodzin!/
mam niezwykły,wyrazisty sen-wizję/?/:
Stoję przed lustrem…a moje oczy stają się coraz bardziej ..NIEBIESKIE,aż ślepnę w końcu od tego!Co ojciec chciał mi powiedzieć?Się domyślam,ale…
DOBRY/a jeDNAk…/ BÓG…tak wszystko urządza,że…prędzej czy później :
WSZYSCY CO DO JEDNEGO/!!!/WYLĄDUJEMY W JEGO OBJĘCIACH…
Ale DROGA…do Niego…może trwać i trwać setki a nawet mlny/?/ wcieleń i być momentami
tak…STRASZNA…
Może też być ..błyskawiczna jednowcieleniowa!Wszystko zależy od naszego …TESTU=życie w materii…
Podobnie jak pani w 2005r…mnie wykopano z lasu/leśnik z zawodu/ w 1987r…
Przez 10 lat…”nic nie robiłem”!!!
Aż…w 1997r/= moje 44…lecie!/ trafiło się coś co mnie nawet bardzo podnieciło:
zostałem …listonoszem samochodowym wiejskim/do dzisiaj!/.
Rok 1987…jak po czasie zobaczyłem:
był …rokiem całoświatowego BUDZENIA DUCHA…ZROZUMIENIA po co i dlaczego wogóle
istniejemy I…”się męczymy”!
ŚWIT…to początek mojego nazwiska/całe znajdzie pani w osobie …premiera przy…Piłsudskim!/
a autorka książki Zwiastuni Świtu ,Barbara Marciniak…właśnie w 87r i to w równie znaczonym dniu i miesiącu/18.V…/ przeżyła w…Grecji/sic:wydarzenia obecne…/ u stóp świątyni/?…/
niezwykłą wizję…Potem napisała kilka książek bestselerów!Mlny dolarów…i takie tam…
Dla zaciekawienia dodam,że…data 18.V…pojawia się w…Wylatowie/sic!/ i to w nader zdumiewający i niesamowity sposób:
Pewna jasnowidząca/sic!/ze śląska ma sen -wizję…gdzie jej się mówi,żeby zachęciła badaczy
UFO do przyjazdu z kamerami i aparatami właśnie tego dnia/18.V…2003r: jestem tam 1-szy raz z 3!/ gdyż będą mogli wykonać nader ciekawe ujęcia …CO MA MIEJSCE!!!
Na polu gdzie corocznie pojawiają się znaki w biały dzień nagrano wideo z tajemnica kulą energii,
na zdjeciu z wieży widokowej w sąsiedniej wsi UFO spodek w zwisie nad bazą w Wylatowie i w niej samej już nocą: 3 Duchowe postaci!!!
Panią zaciekawi może to,że…tego włąśnie i roku…/2003/po raz 1-szy ZNAKI pojawiły się na polu
innym niż dotąd/3 lata od 2000r…pole T.Filipczaka/ a…przypadkiem…było to pole rodziny …
MAŁYSZA!
Tak,tego z Wisły…a ja będąc tam 1-szy raz spotykam na nim jego/Małysza/ ciotkę/jej pole!/ oraz
dwie jego kuzynki!Musiały mnie zapamiętać bo dość długo nawijałem o…???
O…sposobie połączenia morza B.z morzem CZ…czyli moim p”o”myśle urządzenia KRAJQ/w…/
gdzie :
KAŻDY MA JAK W /K/-RAJU…