Libia i Kaddafi wyparła Japonię z pierwszych stron gazet. Klęski żywiołowe są przyczyną tragedii na równi z oszołomami, rządzącymi państwami a szczególnie tymi, które maja ropę. Syn Beduina z rodu potomków Mahometa, jak czytam, należy do najbogatszych ludzi świata i tak zakręcił swoim majątkiem, że banki nie mogą się doszukać powiązań jego kapitału, szczególnie tego ulokowanego gdzieś na Czarnym Lądzie. Władza jest większym narkotykiem niż mamona, co widać wyraźnie na przykładzie libijskiego dyktatora. Dawno już temu mógłby się wylegiwać pod palmami, w otoczeniu swojej damskiej armii ochrony, o co zapewne też wołają jego sterane wiekiem kości a tymczasem Kaddafi strzela do każdego, kto nie słucha jego rozkazów.
Zainteresował mnie aspekt przywiązania do tradycji Kaddafiego , który za salę tronową obrał sobie namiot, rozbijając go w Rzymie, Paryżu czy Moskwie na „przyrządowych” trawnikach swoich gospodarzy. Mało tego, dewastując zieleń poprzez rozpalone przed namiotem ognisko. Wyobrażam sobie problemy, które stwarzał korpusowi dyplomatycznemu poszczególnych państw swoimi niecodziennymi zachowaniami. Jedynie Stany Zjednoczone ukróciły te zachcianki…i oto dzisiaj mamy konflikt zbrojny.
W 1978 roku Kaddafi gościł w Polsce na zaproszenie Edwarda Gierka i już wiem dlaczego nie pamiętam obecności tejże „głowy państwa” w warszawskim hotelu Victoria. Gdzieś musiał rozbić ten swój beduiński namiot. Zastanawiam się gdzie? Przed siedzibą KC nie było trawnika, przed Belwederem też nie….na Polach Mokotowskich? Dla Charlesa de Gaulle przygotowano szczególne łóżko w Pałacu Wilanowskim ze względu na jego wzrost, któremu nasz Król Jan Trzeci Sobieski nie dorównywał. Jakiejś „zadymy” z trawnikiem nie pamiętam. Pamiętam za to dobrze innego dyktatora, gościa naszego hotelu o wspaniałym przydomku „Słońce Karpat”.
Nicolae Ceausescu (1918- 1989) rumuński polityk komunistyczny, Sekretarz Generalny Rumuńskiej Partii Komunistycznej od 1965 roku, dyktator Rumunii od 1967 do 1989. Obalony i stracony w 1989 roku, czyli rozstrzelany wraz z żoną Eleną w pierwszy dzień Świąt – 25 grudnia – Wikipedia. Koniec komunizmu przebiegał w Rumunii nietypowo, bez „pokojowej transformacji” lub „krwawej rewolucji” czy też przemian zapoczątkowanych pamiętnym skokiem przez płot. Dyktator nie odszedł w sposób cywilizowany tylko został bezpardonowo usunięty w przyspieszonym tempie przez pluton egzekucyjny.
Nicolae Ceausescu gościł w orbisowskim hotelu Victoria w ramach regularnych spotkań sygnatariuszy Układu Warszawskiego – Układ o Przyjaźni, Współpracy i Pomocy Wzajemnej czyli sojusz polityczno – wojskowy państw Europy Środkowej i Wschodniej, pozostający pod wpływem Związku Radzieckiego, stanowił odpowiedź na militaryzację Republiki Federalnej Niemiec i włączenie jej struktury do NATO – ponownie Wikipedia. Istniał do 1 lipca 1991 roku. Naczelnym Dowódcą Zjednoczonych Sił Zbrojnych Układu Warszawskiego był marszałek armii Radzieckiej. Marszałkiem ZSRR w latach 1976 – 1989 był Wiktor Kulikow.
Z „Marszałem” Kulikowem pamiętam taką oto historię. Do moich obowiązków
zawodowych należała również troska o wpisy wszystkich znamienitych gości do księgi pamiątkowej. Sławni ówczesnego świata nie stwarzali w tym temacie kłopotów, wpisywali się chętnie ciepło wyrażając o hotelu i w nim pobycie. Ogromny problem nastąpił przy wizycie głów państw (sekretarzy generalnych partii), dla przypomnienia: Socjalistycznej Republiki Czechosłowackiej, Bułgarskiej Republiki Ludowej, Niemieckiej Republiki Demokratycznej, Rumuńskiej i Węgierskiej Republiki Ludowej oraz Marszałka Rosji Radzieckiej. Albanii na spotkaniach nie przypominam sobie a Polska była u siebie. Jak w takich wypadkach u nas bywało, dostęp do hotelu był ograniczony przez ochronę, od dojazdu do hotelu rozpoczynając, przechodząc przez bramki BORowskie do zamknięcia poszczególnych pięter hotelowych przez pracowników ochrony rządu poszczególnych krajów. My, pracownicy hotelu, byliśmy prześwietlani do dziesiątego pokolenia wstecz na okoliczność prawidłowości kręgosłupa moralnego i dopiero wtedy wręczano nam legitymacje upoważniające do przebicia się do budynku hotelu w celu wykonywania pracy zawodowej. Ochrona Ceausescu, Żiwkowa czy Honeckera nie robiła problemów, księga powędrowała do pokoi hotelowych i wróciła w całości z podpisem. Do Kulikowa nie sposób było się przebić…dokonał tego dopiero nasz szef kuchni.
Marszałek nie miał zaufania do hotelowych kucharzy lub też był na tyle rozmiłowany w
rosyjskiej kuchni, że przyjechał do hotelu ze swoim kucharzem. Panowie w kuchni, gdzie Rosjanin przygotowywał posiłki porozumieli się miedzy sobą i księga gości hotelu Victoria powędrowała do pokoju razem z blinami….i ze mną. Udało się.
W maju ma przyjechać do Polski Barack Obama. Wymogi amerykańskiej ochrony rządu przećwiczyliśmy w hotelu Victoria w trakcie wizyty Ronalda Reagana czy senatora Edwarda Kennedy’ego. Ale to już inna historia zza „żelaznej kurtyny”. Myślę, że byłoby fajnie, gdyby Prezydent Obama podróżował dyplomatycznie ze swoim psem. Załoga hotelu, w którym się zatrzyma miałaby frajdę z wyprowadzania psiego VIPa a być może dzięki temu ruszyłby galopem z miejsca projekt nowej ustawy o ochronie zwierząt. Z takim autorytetem nie warto zadzierać – patrz początek opowiadania.
A co nam zostało z tych lat? Myślę, że w miarę prosty kręgosłup, ten moralny oczywiście.


Facebook
Zwierzolubni
Thanks, interesting article
buy ritalin 10mg
Pies prezydenta nie przyleci. Słyszałem, że notorycznie nie znosi latania samolotami, na widok których dostaje ostrej biegunki. Tak ma od mniej więcej 11 miesięcy.
Fajny tekst o naszych niegdysiejszych „przyjaciołach”. Ech! życie, życie… Łza się w oku kręci… Na szczęście mam pod ręką chusteczkę… Czekam na dalszy ciąg. Może coś o Żiwkowie albo Eryczku Honeckerze? Pozdrawiam.