Stallion. Wytrwały długodystansowiec. Inteligentny i wrażliwy. Szybko buduje więź z człowiekiem opartą na zaufaniu. Świadomy swoich zalet, które podkreślone treningiem czynią z niego mistrza zarówno w dyscyplinach pokazowych jaki i sportowych. Pride of Poland.
„Najstarsza i najbardziej pożądana rasa koni na świecie. Araby, bo tak się powszechnie mówi o koniach czystej krwi arabskiej, to konie szlachetne, gorącokrwiste, o charakterystycznym wklęsłym profilu i odrobinę odmiennej, niż inne konie, budowie szkieletu. Pochodzenie koni arabskich owiane jest tajemnicą. Istnieje na ten temat wiele legend, ale jedyne, co tak naprawdę wiadomo, to że rasa liczy sobie co najmniej 2500 lat, co czyni ją najstarszą rasą koni na świecie. Najpiękniejsza legenda dotycząca powstania rasy brzmi następująco: Wtedy wziął Bóg garść południowego wiatru, tchnął w niego oddech i stworzył konia. Rzekł do niego: imię twoje jest arabskie, dobro jest związane z twoją grzywą, zdobycz – z twoim grzbietem. Wybrałem ciebie spośród wszystkich zwierząt jucznych i zrobiłem z twojego pana – twojego przyjaciela; dałem ci siłę do lotu bez skrzydeł”. – Encyklopedia zwierząt; Euroanimal.
Piękna legenda i piękny koń. Wszystkie konie są piękne. Dawno temu, na lekcji wychowania plastycznego uczyłam się rysować konia. Początek stanowiły dwa koła, jedno większe – zalążek zadu, drugie mniejsze – zalążek kłębu. Gnałam jak stallion do przodu, gdyż nie mogłam doczekać się grzywy i ogona….i jaki koń mi wychodził, każdy widzi!
Nie wiem do czego się bardziej garnie ten arabski rumak na zdjęciu. Do mnie czy też do cukru, który
ściskam w ręku.
Ala (opowiadanie: Polowanie) mieszka obok stadniny sportowych koni arabskich.
- Zobacz, Iwonka, zmywam gary a tu za oknem konie galopują!
Nie da się ukryć, że u Ali zmywanie to wielka przyjemność. Przeciętna kobieta, o ile nie wstawi tego, co pozostaje z obiadu do zmywarki, szoruje druciakiem patelnię wpatrując się w ścianę. Nie mam więc wyrzutów sumienia, że po sutym obiedzie u Ali nie zadeklarowałam pomocy w zmywaniu. A zresztą, na kilkanaście konsumujących pań obecny był jeden pan, czyli mąż Ali, który z całą pewnością lubi oglądać nie tylko piękne kobiety ale i piękne konie.
Ups….chciałam napisać, że z wielkim znawstwem przygotowuje drinki dla pań, po których konie, zdarza się, że bywają piękniejsze niż panie.
Ala jest na emeryturze i dzisiaj może już bezpiecznie robić co chce, z kim chce, co lubi i z kim lubi, czyli ….. o czym marzyła.
- Iwonka, chodź. Mamy cukier, mamy aparat, mamy wszystko co trzeba!
Poszłyśmy wszystkie rzędem za Alą podziwiać konie z bliska, które garnęły się do cukru i
do nas. Odwdzięczyły nam się pięknie galopując po polanie, stając dęba, trzepiąc grzywy i z gracją godną Karsawiny (żeby nie powiedzieć – Niżyńskiego) wykonując akrobacje godne baletu Diagilewa.
„Człowiek i koń są związani nierozerwalną więzią wspólnej historii, wzajemnych relacji. Był (koń – przyp. mój) nie tylko narzędziem, ale towarzyszem i przyjacielem. Do dziś spotkać można gospodarzy, dla których posiadanie konia jest punktem honoru. Wyparte przez postęp techniczny zeszły na margines naszego życia. Choć są podziwiane, choć doceniamy ich inteligencję, gdy przestają być potrzebne, idą do rzeźni. Jeśli los jest dla nich okrutny, trafiają do transportu za granicę. W drodze głodują i cierpią z pragnienia, często łamią sobie nogi, ranią się dotkliwie. Umierają. Tak wygląda emerytura większości koni w Polsce.” – czytam na jednym z wielu forum dotyczącym koni.
www.ratujkonie.pl to ” głos na puszczy”. Dzisiaj ratujemy psy, usiłując wesprzeć naszych domowników, być może jutro będziemy ratować konie, usiłując wesprzeć piękno i radość, którą nam dają z obcowania z tym pięknem, stanowiącym natchnienie dla artystów i także doceniając ciężką pracę dla…..?
A gdzie się w tym całym zamieszaniu podziały koty, ptaki, gryzonie, ryby w rafie koralowej, plankton, gady…Zapędziłam się po drinkach męża Ali? Chyba tak, ponieważ ostatnio odkryłam, że projekt ustawy „o psach” to sprawa polityczna. Poszczególne ugrupowania usiłują zyskać przychylność wyborców bazując na lobby miłośników psów. W
końcu ktoś tę batalię powinien wygrać, dzisiaj jadąc na psim łańcuchu, jutro na grzbiecie konia.
Kontynuując wywody pod znamiennym tytułem „Cukier dla konia” parafrazującym pamiętny tekst Jaremy Stępkowskiego z serialu „Wojna domowa” – „Czy jest suchy chleb dla konia” wspomnę zmarłą dwa dni temu Irenę Kwiatkowską w serialu „Czterdziestolatek” z równie pamiętnym tekstem „Jestem kobietą pracującą i żadnej pracy się nie boję”. To też jakby coś o koniu.
I już nie kontynuując a kończąc niniejsze wywody wspomnę też tylko, że spotkanie przy koniach, nie pierwsze i nie ostatnie, miało podłoże sentymentalne, kultywowane tradycją spotkań orbisowskich księgowych, w mojej opinii najlepszych księgowych w Polsce, z którymi współpracowałam i które to Panie, po mniej lub bardziej dramatycznym wyjściu z organizacji pt. „Orbis” znakomicie dają sobie radę ze swoją wiedzą i doświadczeniem, pomimo przeżytego szoku rozstania, na rynku.
Outsiderami w tym gronie pozostaje mąż Ali w domu i ja, dyrektor operacyjny wśród księgowych. Praca na zmywaku w kuchni nie jest mi obca a, że żadnej pracy się nie boję, pozwolisz Ala, że następnym razem pozmywam po przyjęciu, byle narowiste konie galopowały za oknem.



Facebook
Zwierzolubni
Aleksandrze, żadne, podkreślam żadne zwierzę nie jest okrutne, po prostu zabija, uczy się zabijać żeby żyć, człowiek nauczył się czerpać przyjemność z zabijania, a co gorsza uczynił z tego dochodowe zajęcie, nie bacząc na fakt, że zabijane zwierzęta są inteligentne i wrażliwe… Gadaniem nie da się tego zmienić, potrzebne jest prawo, na różnych forach promujemy konieczność prawnego zagwarantowania emerytury zwierzętom pracującym, jak koniom i psom. Może do nas dołączysz? Zapraszam wszystkich, im będzie nas więcej tym będziemy skuteczniejsi. http://www.facebook.com/pages/Emerytury-dla-zwierz%C4%85t-po-s%C5%82u%C5%BCbie/147386601988801
Iwonko, pięknie napisałaś o naszym spotkaniu i koniach, które Ali mąż sobie tylko znanym sposobem przyprowadził do nas. Podziwiam te zwierzęta i ogromnie jest mi ich żal, kiedy na starość zużyte przez ludzi, skazane są na rzeź. Przyłączam się do apelu-ratujmy konie i pozostańmy nieobojętni
na los tych, którzy nie potrafią przemówić w swoim imieniu. Jest organizacja, która to czyni z dużą skutecznością. http://www.CENTAURUS.ORG.PL. Ja też brałam udział w ratowaniu LUCKY i DOLLY.
Teraz są w ośrodku zajmującym się hipoterapią dla dzieci, a dzieci je uwielbiają.
W czasie niesławnej pamięci Igrzysk Olimpijskich w Moskwie w 1980 roku nieżyjący od dawna Jan Ciszewski komentował konkurs skoków przez przeszkody. Przed decydującym przejazdem późniejszego mistrza olimpijskiego Jana Kowalczyka wypalił: „A teraz proszę państwa wszystko w rękach konia!”. Uznano to za lapsus językowy świetnego komentatora. Jednak z czasem wypowiedź ta nabiera swoistego autentyzmu i mądrości. Bo zaiste koń to mądre zwierzę.
Fakt, konie to przepiekne zwierzeta, wsrod nich szczegolnie araby. Chetnie widze je zwlaszcza w galopie – pod warunkiem, ze nie jest to akurat WKKW czy inne zawody sportowe (wzglednie akrobacje cyrkowe). Natomiast do zmywania garow wole zainstalowac zmywarke, bez dwoch zdan…;)
Zrobiłas nam miłą niespodziankę,to taki prezent na zbliżający się Dzień Kobiet. Najpiękniejsze zdjęcie to Twój rumak,który najpierw przymila się do Ciebie,a cukier dopiero zauważa w następnej kolejności,pozdrawiam
Ładne.Faktem jest,że orbisowskie księgowe to panie nie dość,że o najwyższych kwalifikacjach to w dodatku sympatyczne,uśmiechniete,dowcipne i ładne.
Natomiast w kwestii dręczonych zwierząt to myślę,że niezależnie od ratowania ich potrzebna jest ogólnopolska akcja-ratuj człowieka.Coraz mniej człowieczeństwa w tym dzielnym narodzie Sarmatów i nawet nie można powiedzieć,że coraz więcej zbydlęcenia bo obrażałbym wszelką żywiołę.Może człowiek to najdziksze,okrutne zwierze?