Lubię stare kobiety

Curitiba, 27 kwietnia 1992

„Powoli wracam do normalnego życia, już kilka razy ugotowałam obiad ale to z powodu staruszka, Janka, który nie raz tu przyjeżdża by mi  naprawić, co popsute. Ostatnio naprawił klamki i dach, dzisiaj przyjedzie naprawić urządzenie na ciepłą wodę nad zmywarką. Jest nudny ale przynajmniej obiad muszę mu dać, jak przyjdzie rano, to wychodzi o siódmej wieczorem. Jest zakochany we mnie i myśli, że ja nie wiem jaki jest naprawdę. Zrzęda, nerwus, dyktator. Wyobraź sobie, chce mnie budzić przez telefon raniutko, bym oglądała program na TV, który mnie nie interesuje ale jego owszem. Na przykład ja lubię jarzynki a on surowe mięso. Ja wierzę w życie po śmierci a on uważa to za bzdury nienaukowe. On idzie spać z kurami a ja czytam w łóżku. Ja mam bałagan a on jest pedant – chowa na przykład gwoździe w przeźroczystych słoiczkach z etykietką….I tak w nieskończoność. Ale jestem uprzejma dla niego, bo bardzo mi pomógł, szczególnie z tymi sztabami na drzwiach. Przynajmniej śpię spokojnie. On jest chory na śpiączkę. Gdy tylko usiądzie, zasypia na kilka minut. Wyobraź sobie, że kieruje autem! Co dzień mnie zaprasza uparcie, by z nim jechać cztery godziny do jego córki a ja nie chcę mu powiedzieć, że się boję. Syn raz jechał z nim a zaraz potem ja pojechałam z nim do centrum. Gdy wróciłam syn siedział w salonie, w uniformie, blady jak ściana, gotów iść na pogotowie.  Prosił, bym nigdy z Jankiem nie jechała, tak źle kieruje….”

No i weź tu z takim/z taką zamieszkaj. Ludzie się docierają latami a  tu masz babo placek, trzeba się dotrzeć natychmiast, bo już tych lat nie starczy. Na słoiczki to bym przymknęła oko a nawet pewnie by mi się podobało, bo może i w kuchni miałabym przyprawy oznakowane w słoiczkach.  Gotowałabym mięso w jarzynach używając argumentu o niestrawności surowego mięsa szczególnie w tym wieku a więc wykazałabym troskę o jego zdrowie. Ja chodzę spać z kurami ale mój syn prowadzi nocne życie a trochę lat z nim przemieszkałam bez większych tarć na tym tle. Tylko nie wiem, kiedy byłaby pora na seks. Pewnie raniutko, zaraz po tym programie telewizyjnym. Coś za coś. A wierzyć to by sobie mógł nawet i w krasnoludki. Tylko tego „nudny” to bym pewnie nie zdzierżyła na dłuższą metę ale kto wie. Jakby grał w szachy albo w brydża albo chociaż rozwiązywał krzyżówki. Ja też fatalnie kieruję, zdarzyło się, że stanowiłam zagrożenie dla otoczenia jadąc pod prąd. Jakby był bogaty, mielibyśmy kierowcę i po problemie. Największy zaś kłopot ze mną stanowiłby mój pies i gdybym musiała wybierać wybrałabym psa.

A tak na serio zdaję sobie sprawę, że skala problemu może być olbrzymia i w tejże kwestii wypowiedziałam się już co nieco w opowiadaniu pt. Kompromis, dając za przykład deskę klozetową. Równie dobrze mogłyby to być przysłowiowe, porozrzucane po domu brudne skarpetki albo śmierdzące pety z papierosów w popielniczce na stole. Według mnie nie tutaj jednak jest, niech będzie, że pies pogrzebany.

Czytam o tym co i rusz a i w życiu spotykam się na co dzień z sytuacją rozbieżności nie tylko zainteresowań ale przede wszystkim potrzeb.  Zapracowany, zmęczony mąż wracający do znudzonej siedzeniem w domu żony, która chciałaby wieczorem gdzieś wyskoczyć, kiedy jemu się marzy już tylko piwo i kanapa albo szybki seks i sen. Albo dla odmiany bezrobotny, sfrustrowany mąż i robiąca w tym czasie karierę zawodową małżonka. I na koniec, para, która spędzała ze sobą czas sam na sam kradnąc przez wiele lat chwile pomiędzy pracą, wychowaniem dzieci i innymi obowiązkami nagle zostaje skazana tylko na chwile wyłącznie ze sobą. Pewnie nie raz okazuje się, że nawet po wielu latach małżeństwa trzeba się uczyć wspólnego życia i docierać od nowa. W partnerstwie nie ma reguł i złotych środków. Jeśli jest bliskość, wzajemny szacunek i  zrozumienie, powinno się udać.

„Mój adwokat, ten w którym byłam zakochana przez kilka lat i dzisiaj już nie mam żadnych złudzeń (nie wytrzymałabym z nim trzech dni), zawsze gotów spotkać się ze mną w jego domu. Jest za leniwy, by przyjść tutaj.  To już trwa dwa lata. Zarabia miliony ale nigdy mi nie dał ani cukierka.  Przyjmuje mnie kawą z mlekiem i na ogół nie ma ani bułki. Dawniej przynosiłam nasz obiad, teraz nie….Sytuacja w jakiej żyję odebrała mi chęć do czegokolwiek, chociaż mogłoby być i może być jeszcze gorzej. On teraz jedzie na trzy miesiące do Hiszpanii, Portugalii, Francji i Niemiec. Zarabia na to ale i oszczędza na czystej wodzie, myje się w zmywalce zawsze pełnej…Ale jeśli go zostawię, będę całkiem sama…Jestem tak wygodna dla niego, że nie ma innej. Kara boska – zawsze lubił dziewczynki a teraz ma kochankę siedemdziesięcioletnią. Postarzał się, rośnie mu brzuch ale zawsze jeszcze przystojny….”

Jedynym, stosownym komentarzem, który mi przychodzi w tym miejscu do głowy, jest „Opowiadanie o starych kobietach” Tadeusza Różewicza:


Lubię stare kobiety
brzydkie kobiety
złe kobiety

są solą ziemi

nie brzydzą się
ludzkimi odpadkami
znają odwrotną stronę
medalu
miłości
wiary

przychodzą i odchodzą
dyktatorzy błaznują
mają ręce splamione
krwią ludzkich istot

stare kobiety wstają o świcie
kupują mięso owoce chleb
sprzątają gotują
stoją na ulicy z założonymi
rękami

milczą

stare kobiety
są nieśmiertelne

Hamlet miota się w sieci
Faust gra rolę nikczemną i śmieszną
Raskolnikow uderza siekierą
stare kobiety są
niezniszczalne
uśmiechają się pobłażliwie

umiera bóg
stare kobiety wstają jak co dzień
o świcie kupują chleb wino rybę

umiera cywilizacja
stare kobiety wstają o świcie
otwierają okna
usuwają nieczystości

umiera człowiek
stare kobiety
myją zwłoki
grzebią umarłych
sadzą kwiaty
na grobach

lubię stare kobiety
brzydkie kobiety
złe kobiety

wierzą w życie wieczne
są solą ziemi
korą drzewa
są pokornymi oczami zwierząt

tchórzostwo i bohaterstwo
wielkość i małość
widzą w wymiarach właściwych

zbliżonych do wymagań
dnia powszedniego

ich synowie odkrywają Amerykę
giną pod Termopilami
umierają na krzyżach
zdobywają kosmos

stare kobiety wychodzą o świcie
do miasta kupują mleko chleb
mięso przyprawiają zupę
otwierają okna

tylko głupcy śmieją się
ze starych kobiet
brzydkich kobiet
złych kobiet

bo to są piękne kobiety
dobre kobiety

stare kobiety
są jajem
są tajemnicą bez tajemnicy
są kulą która się toczy

stare kobiety
są mumiami
świętych kotów

są małymi
wysychającymi źródłami
pomarszczonymi owocami
albo tłustymi
owalnymi buddami

kiedy umierają
z oka wypływa
łza
i łączy się
na ustach z uśmiechem
młodej dziewczyny

A Muzhik Botching the Bast Shoes, an Old Woman Spinning Thread (Mużyk szyje buty z łyka, Stara Kobieta przedzie nić), olej na plótnie, pierwsza połowa XIX wieku; autor nieznany;
There Was An Old Woman Who Lived In A Shoe (Była sobie stara kobieta, która mieszkała w Bucie – Illustration by William Wallace Denslow, 1902
Zdjęcie: Janka Pilchówna, 1996 (w wieku 75 lat), Archiwum Jarzębiny
Emoticon: babcia na zakupach

Ten wpis został opublikowany w kategorii MOJE OPOWIADANIA, Moja brazylijska cioteczka i oznaczony tagami , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

2 odpowiedzi na „Lubię stare kobiety

  1. elma pisze:

    Czy „lubię stare kobiety” ??? …
    Stare kobiety, które są:

    są małymi
    wysychającymi źródłami
    pomarszczonymi owocami
    albo tłustymi
    owalnymi buddami

    Stare kobiety które:

    kiedy umierają
    z oka wypływa
    łza
    i łączy się
    na ustach z uśmiechem
    młodej dziewczyny

    Jestem STARĄ KOBIETĄ metrykalnie, STARĄ KOBIETĄ – do której nie przemawia kalendarz, STARĄ KOBIETĄ, która jak nastolatka zafundowała sobie – „bo ja jestem proszę ja was na zakręcie”, która uśmiecha się wcale nie pobłażliwie do kolejnego „chichotu losu” , która z uporem maniaka szuka życia w życiu i WIERZY …
    Wierzy, że starość kobiety to nie zawsze samotność…
    Samotność, którą tak pięknie gloryfikuje Ks.Jan Twardowski:

    Znowu przyszła do mnie samotność
    choć myślałem, że przycichła w niebie
    Mówię do niej:
    - Co jeszcze chcesz idiotko:
    a ona:
    - Kocham ciebie.

    Dziękuję za literki Różewicza i za literki wiersza o STAREJ KOBIECIE – pomogą …
    Pozdrawiam serdecznie – elma

  2. Bożencja pisze:

    Witam serdecznie…Iwonko pięknie piszesz….i bardzo mądrze .A wiersz powinnaś opublikować….jest cudny . Pozdrawiam cieplutko….będę czytać dalej Twoje piękne przemyślenia…Bożena Kenig .

Dodaj komentarz

Twój komentarz zostanie automatycznie opublikowany. Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

*

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>

Spam protection by WP Captcha-Free