Miodowe lata z Jarzębiną – cz. 2

Hi, to znowu ja….Korek. Muszę o tym opowiedzieć, po prostu muszę dać upust swojej frustracji. Ale, ale…zacznijmy od początku. Uwielbiam plastikowe pety butelek….po prostu uwielbiam. Najlepsza zabawa na świecie, kiedy się spuszcza z nich powietrze.

Jarzębina czasami nie doczeka wypicia sprita czy fanty w samochodzie i lepka ciecz pod moimi zębami rozpływa się na podłodze auta. Wystarczy chwila jej nieuwagi a o chwilę taką nie trudno, kiedy prowadzi samochód i butelka już jest moja! Dzięki Bogu ona dużo pije, jakby wiecznie była na kacu, więc w aucie i w domu ciągle są jakieś nowe pety. Ja też dużo piję, ponieważ dużo się ruszam i kiedy miska jest pusta dzwonię nią o podłogę a ona niezmiennie zwraca mi uwagę:

- ile ty w siebie pompujesz? Kto to widział?  Spacer za potrzebą co godzina…

Fakt. Nawet w samochodzie mam dyżurną miskę z wodą, którą opróżniam natychmiast, zanim się woda z niej wyleje na wybojach. Nasze polskie drogi ciągle są takie niedoskonałe. A potem na gwałt, po tej wodzie i fancie szukamy postoju.  A potem znowu na gwałt jakiejś stacji benzynowej, żeby kupić fantę i nabrać wody do miski.  Kiedy docieramy nareszcie do celu podróży powietrze ze wszystkich butelek jest już całkowicie spuszczone. Dobra robota, prawda?

Dwa dni temu Jarzębina przyniosła do domu piłkę. Nie, nie taką piłeczkę od golfa, jak zwykle. Dużą, kolorową piłkę do siatkówki. Przyjrzałem się jej uważnie i zrobiłem pobieżną analizę.

Dla kogo jest ta piłka? Dla niej? Nigdy nie widziałem Jarzębiny grającej w piłkę. Wszystkie piłki w tym domu należą do mnie.  Postanowiłem zbadać sprawę. I wiecie co się okazało? Ta trójkolorowa piłka miała w środku powietrze…zupełnie jak pet po Nałęczowiance albo Muszyniance. Ciężko było ale dało się spuścić.

Nie powiedziała nic. Nawet zagrała ze mną w nogę tym flakiem, to znaczy w mordę – nogę. Noga jej, morda moja.  A potem nalała wody do miski, kupiła fantę i pojechaliśmy do fryzjera.  Do mojego fryzjera i tam Jarzębina bez słowa spuściła ze mnie powietrze….

Dobra robota, prawda?

Zdjęcia: Katarzyna Gardyńska

Ten wpis został opublikowany w kategorii MOJE OPOWIADANIA, Miodowe lata z Jarzebiną i oznaczony tagami , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Dodaj komentarz

Twój komentarz zostanie automatycznie opublikowany. Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

*

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>

Spam protection by WP Captcha-Free