Poród pomiędzy jawą a snem

Wybrałam się wczoraj na wernisaż, który pozostał u mnie bez echa oprócz jednego spotkania z zupełnie innej bajki. Pani, z którą nawiązałam rozmowę zajmuje się….wieloma sprawami się zajmuje a w tym między innymi pomocą chorym metodami niekonwencjonalnymi. Obszar jej działania jest szeroki, mam tu na myśli różnego rodzaju schorzenia i jak twierdzi, efektywny, gdyż przy pomocy polecanych zabiegów sama sobie w życiu pomogła broniąc się przed wózkiem inwalidzkim. Pomaga ludziom między innymi poprzez hipnozę, co nie jest metodą nowatorską samą w sobie, tym niemniej zainteresowało mnie szczególnie, gdyż rozmowa dotyczyła znieczulenia hipnozą podczas porodu. Nie będę wchodziła głębiej w temat, na którym się nie znam, przypomnę tylko istotę hipnozy, wokół której namnożyło się wiele mitów. Od greckiego „hypnos”: stan psychiczny pomiędzy snem a jawą charakteryzujący się wzmożoną podatnością na sugestie. Nie jest snem a stanem głębokiego relaksu. Wykorzystywana jest w biznesie, polityce, zdrowiu, kryminalistyce i pewnie jeszcze w wielu innych dziedzinach…..Wprowadzenie w stan hipnozy lub autohipnozy umożliwia założenie sobie samemu  blokady bólu a więc z tego co zrozumiałam, świadoma i kontrolowana współpraca matki z dzieckiem w trakcie porodu jest możliwa w jego przebiegu bez obciążenia bólami, które do najlżejszych nie należą. Dowiedziałam się także, że 60% wszystkich porodów odbywających się za pomocą cesarskiego cięcia odbywa się na życzenie przyszłej matki w celu ucieczki przed bólem i wysiłkiem. Fizjologicznym efektem cesarki, oprócz blizny na brzuchu, jest zmniejszenie wydzielania oksytocyny, czyli hormonu miłości i przywiązania, zwanego też hormonem zaufania, budującego więzi matka-dziecko czyli odpowiedzialnego za instynkt macierzyński i chroniącego przed depresją poporodową. Jako ciekawostkę dodam jeszcze, że mózg przyszłych ojców również wydziela tenże hormon w znaczących ilościach w trakcie tego epokowego dla rodziców wydarzenia. I ponownie nie będę się zagłębiała w anomalie dotyczące porzuconych dzieci i tak dalej, zostawiając temat specjalistom czyli psychologom, socjologom i psychiatrom.

To Redakcja Gazety Wyborczej, o ile dobrze pamiętam, zapoczątkowała na swoich łamach ranking szpitali pod względem jakości świadczenia przez te ośrodki zdrowia pomocy rodzącym kobietom. Na stronach internetowych widzę, że akcja jest kontynuowana przez Fundację „Rodzić po ludzku” a w swojej genealogii sięga do zaleceń Światowej Organizacji Zdrowia z 1985 roku oraz Karty Praw Pacjenta.

Mój syn urodził się w 1985 roku na chwilę przed wejściem zaleceń, o których mowa powyżej, w warunkach dosyć niedogodnych i niewygodnych zarazem. Mogę śmiało powiedzieć, że przyszedł na ten świat tylko dzięki naszej wzajemnej, kilkunastogodzinnej współpracy, chociaż wszystko odbyło się w majestacie oddziału położniczego. Nie winię za to nikogo, chociaż zwykłe tylko zwilżenie ust byłoby bardzo pomocne nie mówiąc już o autohipnozie. Tej nocy z powodu awarii zamknięto oddział położniczy sąsiedniego szpitala i nagle na „mojej” porodówce, dysponującej raptem czterema łóżkami zaczęło rodzić kilkanaście kobiet jednocześnie. Myślę, że wtedy nie tylko ja i moje dziecko musieliśmy się uporać z tematem samodzielnie wobec dyżurnego jednego lekarza i jednej położnej. Na szczęście nad ranem pałeczkę w postaci mego potomka przejęła….żona mojego szefa! Świat jest mały, nieprawdaż?

Wykwalifikowana, profesjonalna pielęgniarka i niezwykle życzliwy ludziom człowiek na oddziale noworodków trzymał w ramionach mojego syna jako pierwszy, przede mną. Dziękuję losowi i jej, że tak się stało, bo mogłam odpoczywać spokojna. Równowaga w przyrodzie musi być, tak jak w małżeństwie. Dobę wcześniej, kiedy mnie złapały w pracy pierwsze oznaki nadchodzącego aktu poczęcia  mój szef a jej szacowny małżonek salwował się ucieczką na hasło:

- szefie, Iwona rodzi, zawieź ja do szpitala!

Posiadanie luksusu w postaci samochodu w owych czasach należało do uprzywilejowanych. Myślę, że wiedział co robi. Przecież mogłyby mi odejść wody na tapicerkę a panowie są z reguły bardzo przywiązani do swoich gadżetów.  Niestety, czasami bardziej, niż do swoich pań, czego o moim szefie akurat powiedzieć nie mogę. Ale wyjątek tylko potwierdza regułę a ja miałam wyjątkowego szefa. To fakt bynajmniej nie wynikający z hipnozy i wzmożonej podatności na sugestię. Autohipnozy dopiero będę się musiała nauczyć.

Hypnotist and blindfolded woman with angels on stage – Hipnotyzer i kobieta z zawiązanymi oczami i aniołami na scenie – McManus-Young Collection, 1956
Zdjęcia: Jerzy Bartuszek, Berlin sierpień 1985 , szef pokazuje język – rezerwacja Victoria Inter.Continental grudzień 1984, Mazury sierpień 1986 – Archiwum Jarzębiny

Ten wpis został opublikowany w kategorii Biegnąca z wilkami, MOJE OPOWIADANIA i oznaczony tagami , , , , , , , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

3 odpowiedzi na „Poród pomiędzy jawą a snem

  1. wiesia pisze:

    W tym samym roku urodziłyśmy, tak było tłoczno, kobiety leżały na dostawkach na korytarzu.
    Ale nie o tym. Boję się hipnozy, bo wtedy zdaję się na kogoś obcego, trzeba mieć do takiej osoby bezgraniczne zaufanie, żeby wierzyć, że nie wykorzysta swoich możliwości przeciwko mnie,
    a widocznie brak mi zaufania… do ludzi. Choć korzystałam z medycyny niekonwencjonalnej, ostatnio z akupunktury i byłam bardzo zadowolona z efektów tych seansów. A może lekarzowi udało się zdobyć moje zaufanie i byłam chłonną pacjentką. Zawsze wydawało mi się, że jestem osobą otwartą na innych, teraz zastanawiam się, czy to prawda, czy może to tylko projekcja.
    Wiesia

  2. Jarzebina pisze:

    Tak..masz swój donoszony udział, Gracja….byłam ostatnim użytkownikiem tejże sukienki…Dostałam jeszcze od Magdy śliczną czarną w białe groszki, którą podałam dalej razem ze spodniami rosnącymi w talii razem z brzuchem…W owych czasach polska kolekcja dla kobiet w ciąży przypominała worki na ziemniaki…

  3. Gracja pisze:

    Pamiętam ,pamiętam .Też mam swój udział pt,. sukienka.Pozdrawiam Gracja.

Dodaj komentarz

Twój komentarz zostanie automatycznie opublikowany. Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

*

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>

Spam protection by WP Captcha-Free