Wydra

Dziś na ryby skoczę sobie
Rybkę zjem, na grilla wrzucę
Już okonia widzę w głowie
I sielawy miękki brzuszek

Żonka rybkę wypatroszy
Przysposobi jak należy
Spojrzy mi głęboko w oczy
Zęby uśmiech jej wyszczerzy

Kija moczę od poranka
Brak trofeum już mi zbrzydło
Bo skończyła się sielanka
Połów zniknął razem z wydrą

Smukła jak łasiczka płynie
Wszystkie ryby, hop, w panice
Pierzchły szybko do głębiny
Ma zanęta się nie liczy

Powrót smętny dziś do domu
Obiad czmychnął mi z talerza
Razem z wydrą, bez pardonu
Żona patrzy, nie dowierza

Gdzie bywałeś, Ty rybaku!
Uśmiech zniknął rozmarzony
Przyszło obejść jej się smakiem
Niezła wydra z mojej żony!

Zdjęcie: Lesław Kostkiewicz

Ten wpis został opublikowany w kategorii MOJE WIERSZE, Wielka menażeria i oznaczony tagami , , , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Jedna odpowiedź na „Wydra

  1. mantra pisze:

    …obiad czmychnął mi z talerza”
    Wszystko to, co człowiek zwierzęciu wyrządził, spadnie z powrotem na człowieka.
    Pitagoras
    Hitler traktował ludzi tylko tak, jak ludzie traktują zwierzęta!!!

Dodaj komentarz

Twój komentarz zostanie automatycznie opublikowany. Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

*

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>

Spam protection by WP Captcha-Free