„Pogrzeb pięciu poległych – pogrzeb 5 ofiar starć manifestacji politycznej z 27 lutego 1861
roku, a zarazem wielka manifestacja polityczno-społeczna przeciwko rosyjskim władzom okupacyjnym w Królestwie Kongresowym. Pogrzeb odbył się 2 marca 1861 na Cmentarzu Powązkowskim……Ciała zabitych złożono w Hotelu Europejskim, gdzie pilnowali ich członkowie Towarzystwa Rolniczego w obawie przed próbą wykradzenia ich przez carską policję. Po sporządzeniu przez lekarzy obdukcji ciała zostały wystawione na widok publiczny……Efektem manifestacji jaką był pogrzeb, były drastyczne wtargnięcia policji rosyjskiej na tereny kościołów, które na znak protestu zamknięto; podobnie uczynił rabin Izaak Kramsztyk zamykając warszawskie synagogi – Wikipedia.
Pięciu poległych – Artur Oppman (Or-Ot)
Jest w duszy polskiej ukryty zakątek,
Gdzie błyszczą ciche lat umarłych cienie,
Leży tam kamień grobowych pamiątek,
A pod kamieniem krwawi się wspomnienie.
A kiedy bliska zbierze się drużyna
I drzwi zamknięte i okna zawarte,
To Polak – kamień duszy swej odklina
I wydobywa tę krwawiącą kartę.
To co przeżyło jedno pokolenie,
Drugie przerabia w sercu i pamięci
I tak pochodem idą cienie… cienie…
Aż się następne znów na krew poświęci!
Wspomnienie dziadów pieśnią jest dla synów,
Hen od Racławic do śniegów Tobolska
I znów przez wnuków grzmi piorunem czynów,
Pieśń… czyn… wspomnienie – to jedno – to… POLSKA.
W Hotelu Europejski a dokładniej w Sali Pompejańskiej znajdującej się na pierwszym
piętrze tego hotelu. „Budowę (hotelu przyp. mój) trwającą wiele lat rozpoczęto w 1855 roku, a z głównym architektem Henrykiem Marconim współpracowali jego syn Leandro, brat Ferrante (sztukator) oraz Marceli Berent. Hotel, należący wówczas do najnowocześniejszych w Europie, zawierał nie tylko pomieszczenia mieszkalne, ale i reprezentacyjne. Zrealizowany został w stylu neorenesansowym z ciekawym rozwiązaniem narożników pięter skomponowanych z dużych zamkniętych półkoliście okien i parzystych kolumn porządku jońskiego na pierwszym, a korynckiego na drugim piętrze. Wnętrza hotelu urządzone były bardzo bogato i mieściły salę restauracyjną, cukiernię, sale bilardowe, czytelnię, Salę Pompejańską i Salę Bankietową. Na pierwszym piętrze znajdowały się luksusowe apartamenty mieszkalne, zaś na drugim otworzony został w 1880 roku Salon Sztuk Pięknych Aleksandra Krywulta. Obiekt był później wielokrotnie przebudowywany, nie zatracił jednak w swym wyglądzie cech renesansowych, jakie nadał mu Marconi.” – www.bordeux.net/Szkola/Historia/Polska_architektura_XIX_wieku
Czytam, że dzisiaj sala ta wynajmowana jest do różnych celów. Szczególnie oprotestowany został w internecie Garnkowy show, który tam miał miejsce a ja osobiście wzięłam udział w
pokazie łóżek do masażu, o czym piszę w jednym z opowiadań o hotelu Europejski. „Za moich czasów” sala również była wynajmowana do różnych celów ale z szacunkiem dla historii. Stanowiła m.in. miejsce cyklicznych, czwartkowych spotkań Klubu Rotary i prestiżowych spotkań z okazji przeróżnych okoliczności. W 2003 roku odbył się tam na przykład koncert charytatywny „Kocham Cię” dedykowany zmarłej aktorce Barbarze Winiarskiej mający wspierać placówki dla niepełnosprawnych dzieci, którym aktorka pomagała.
Nie pielęgnuje się legendy, nawet tej patriotycznej z czasów, kiedy Polska pod zaborami na mapach nie istniała. Europejski, opleciony zieloną siatką, wygląda jak slums a sąsiednia Victoria, już nie Victoria tylko Sofitel, jak standardowy McDonald’s – tak się wyraził o hotelu J.Majewski w artykule „Victoria – koniec legendy. Hotelowy McDonald’s” – Gazeta Stołeczna19.01.2011
„Historię zastępuje nijakość zgodna ze standardem międzynarodowej korporacji. Tyle że korporacje rządzą się własnymi prawami. Globalnymi. Niemal wszystkie sieciowe hotele na świecie są takie same. Pozbawione tajemnicy, zunifikowane, z modnym wystrojem równie smakowitym jak kleik podawany chorym w szpitalach. Lubię podróże, noclegi w hotelach, ale te sieciowe omijam szerokim łukiem – zieją nudą.”.
W Sofitelu mieszkałam tylko raz, w Paryżu i przyznaję, że nie znajdując w hotelu nic ciekawego oprócz standardu, z którym chciałam się zapoznać, co wieczór uciekałam nad Sekwanę i do Katedry Notre Damme znajdującej się w tak zwanym „walking distance” aby sobie powspominać legendę o Dzwonniku Quasimodo i miłości archidiakona Klaudiusza Frollo do pięknej Cyganki Esmeraldy. To dzięki tej legendzie paryska katedra zasłynęła przecież w świecie. No może jeszcze dzięki witrażom i organom ale te znajdują się w wielu katedrach a Quasimodo był tylko tam.
Nazwa Pompejańska wzięła się od dekoracji a dokładniej malowideł na ścianach o pompejańskich odniesieniach (Opowiadanie: Parszywe psy). Widziałam kiedyś zdjęcie pięciu poległych w Sali Pompejańskiej, nie zwróciłam wtedy uwagi na ściany a dzisiaj nie potrafię już do tego zdjęcia wrócić. Sale odnoszące się wystrojem do starożytnych Pompei (modny w XIX wieku styl pompejański) można spotkać w Belwederze i jeszcze kilku budynkach, w tym również restauracyjnych (Wierzynek) i hotelowych z epoki. Mogę sobie więc co nieco wyobrazić podpierając się też co nieco historią sztuki, którą notabene również wkuwałam na studiach …AWF, chociaż, przyznaję, malarstwa rzymskiego do 79 roku, utrwalonego na murach Pompei, nie studiowałam. Problem polega na tym, że stylów pompejańskich było cztery i to różniących się zasadniczo od siebie. Pierwszy preferował sztukaterie imitujące marmur oraz alabaster na ścianach, drugi, który widuję od czasu do czasu, głównie w restauracjach w nowożytnym wykonaniu prezentował obrazy iluzjonistyczne z przedstawieniami pejzażu i motywów architektonicznych, trzeci odszedł od iluzjonizmu a czwarty prezentował ogromne prześwity, w których widoczne były kolejne komnaty i sale o otwartych drzwiach i oknach i balkonach. Ten czwarty przewija się w sztuce do dzisiaj, więc nie na darmo napisałam w Parszywych psach, że zacząć należy od Pompei jak w muzyce od Bacha.
W Sali Pompejańskiej pożegnaliśmy, tylko niestety nie pamiętam w którym dokładnie roku,
Teresę Kowalewską. Chciałabym napisać podobnie jak mój szef o Marku Stopczyku (Opowiadanie: Mój Europejski – cz.7), że „cieszyła się dobrym zdrowiem i tylko po prostu odeszła na emeryturę’ ale nie chcę być posądzona o plagiat. Teresę poznałam jeszcze szkole hotelarskiej, kiedy to już w tej szkole dedykowana zostałam do pracy w hotelu Victoria Inter.Continental, chociaż w miejsce hotelu na razie była na Placu Zwycięstwa wykopana dziura pod fundamenty. Pisałam pracę dyplomową o akwizycji i rezerwacji, tak więc trafiłam do hotelu Europejskiego i ćwiczyłam temat naukowo i namacalnie, korzystając z wiedzy Teresy. W rok później została moją koleżanką zza biurka, przy którym na zdjęciu w opowiadaniu „Poród pomiędzy jawą a snem” na chwilę przysiadł mój szef.
Teresa, oprócz znajomości rzeczy, jako Kierowniczka Rezerwacji na trzy hotele (Victoria, Europejski, Bristol) była też członkinią Solidarności angażującą się aktywnie w akcje protestacyjne okresu przełomu. Jej wspomniane wyżej biurko zapchane było ulotkami i bibułami a my na tych papierach siedzieliśmy jak na bombie. Kiedy nadszedł czas rozstania szef poprosił mnie do siebie i powiedział:
- zorganizuj Teresie pożegnanie. Ma być wyjątkowe…
Zrobiłam co się dało biorąc pod uwagę skromne zasoby funduszu socjalnego przeznaczone
na ten cel. Kuchnia dała popis na miarę cocktailu z daniem gorącym dla głowy państwa, bar wygrzebał zapasy spod lady a na fortepianie w Sali Pompejańskiej przygrywał zaprzyjaźniony muzyk. Grał tylko dla Teresy jej ulubione kawałki. Pogaduchom, prezentom, kwiatom i serdecznościom nie było końca. Sala Pompejańska to było szczególne miejsce ze swoją legendą sięgającą do wydarzeń opisanych na początku opowiadania i Marconim jako architektem. Historia sięgająca początków XIX wieku na razie jest sprzedawana za 1300 zł dziennie za wynajem w celu sprzedaży garnków lub łóżek do masażu. A Victoria, jak się okazuje, też ma swoją legendę:
„A przecież Victoria to miejsce wyjątkowe. Jedyne takie w Polsce. Jeszcze 20 lat temu hotel Victoria zbudowany przez Szwedów był synonimem luksusu i elegancji. Nie była to elegancja francuska. Raczej peerelowska, nieco podejrzana, szemrana. Tamta Victoria była legendą. Samo słowo miało w sobie jakiś czar. Zawierało marzenia o lepszym świecie, o zachodnim stylu życia. Victoria jak magnes przyciągała filmowców, ludzi podejrzanie zamożnych i tych, którzy szukali kontaktu z dewizowymi „bogaczami” z Zachodu. Tamte czasy szczęśliwie minęły. Dziś w Warszawie, obok hotelowego banału międzynarodowych sieci są takie perełki jak zabytkowy Bristol czy butikowy Rialto przy Wilczej (ma pokoje wyposażone w odratowane meble w stylu art déco). Victoria też miała szansę na pielęgnowanie swej legendy. Nie wykorzystała jej, czego dowodem jest usunięcie neonu. Z legendy staje się hotelowym McDonald’sem. Standardowym i tandetnym.” – Victoria, koniec legendy, J. Majewski.
I my to niestety, też jej koniec.
Zdjęcia: Hotel Europejski, okna Sali Pompejańskiej (od Krakowskiego Przedmieścia) oraz aneks w korytarzu hotelowym – Krzysztof Depko; Freski Pompeje – Wikimedia; Suburbsofaparanoiaccriticaltown – Salvador Dali; Pożegnanie Teresy – Sala Pompejańska, J.
Bartuszek.


Facebook
Zwierzolubni
Ula, mnie też czas zaciera ślady w pamięci ale każdy pamięta „coś” i z tych puzzli z całą pewnością świetny i ciekawy obrazek by się odtworzył. Niektórzy to nawet puzzlowe obrazki powlekają lakierem, żeby się utrwaliły i nie rozleciały z czasem, po czym wieszają sobie nad łóżkiem albo w salonie. Problem w tym, że na puzzle nikt nie ma dziś czasu albo układanka za trudna. Ja przez wiele lat ćwiczyłam z moim synem, te przestrzenne też, więc „Napisz do mnie”….
Iwonko, chociaż niektóre wydarzenia z tamtych lat trochę zacierają się w mojej pamięci, to jednak z perspektywy kilku doświadczeń zawodowych mogę dziś stwierdzić, że był to najlepszy okres w moim życiu, tęsknię za nim. Pozdrawiam wszystkich, którzy jeszcze pamiętają to, co było dobre.
Dzięki Tobie Iwonko ożywają wspomnienia naszych wspólnych hotelowych lat.Na pożegnaniu Teresy byłam ,ponieważ byłam zaszczycona zaproszeniem Tereski. Na tym zdjęciu sie odnajduję.Zresztą mam je w swoich zbiorach. Salę Pompejańską wspominam z wielu innych imprez. Pozdrawiam wszystkich Gracja