Myślę o Tobie Chryste, żeś jest z nami,
że można Cie kochać bez lęku
i wzywać rozmodlonymi rankami,
że wszystko w Twoim ręku
zamienia się w kwiaty, słońca, tęcze
i, że jesteś mocen rozerwać najgrubsze obręcze
na naszych duszach jednym dobrym słowem.
O, gdyby móc złożyć głowę
u Twoich najświętszych dłoni
i w nieustannej pogoni
za szczęściem – trafić do Ciebie!
Przecież nie mieszkasz w niebie
dokąd próśb naszych nie dochodzą echa.
Przecież, o Chryste – przecież się uśmiechasz!
Wisła, 1940
Facebook
Zwierzolubni