Syrenka warszawska

Jak dobrze, że zima odeszła
Już miałam, powiem, jej dość
Stęskniona ciepłego powietrza
Zmarznięta tej zimy na kość..

Śnieg kładł się połacią na miasto
Mróz łapał w swe szpony, że hej
W sukni Syrenka warszawska
Nie do twarzy Syrence w niej…

Kamienice oblał rumieniec
Balową suknię ktoś wdział
Na rynku tańczył odmieniec
Świetlaną komedię ktoś grał..

Stanął też zegar słoneczny
Spragniony ciepła i słońca
Czas się zatrzymał odwieczny
Mrozem skuty bez końca…

Z rześkim wiosny podmuchem
Syrenka dziwną suknię zrzuciła
Znów z nagą piersią i brzuchem
Baśń do Warszawy wróciła…

Zdjęcie; Katarzyna Gardyńska

Ten wpis został opublikowany w kategorii I tak przemijamy, MOJE WIERSZE i oznaczony tagami , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Dodaj komentarz

Twój komentarz zostanie automatycznie opublikowany. Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

*

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>

Spam protection by WP Captcha-Free