Jak dobrze, że zima odeszła
Już miałam, powiem, jej dość
Stęskniona ciepłego powietrza
Zmarznięta tej zimy na kość..
Śnieg kładł się połacią na miasto
Mróz łapał w swe szpony, że hej
W sukni Syrenka warszawska
Nie do twarzy Syrence w niej…
Kamienice oblał rumieniec
Balową suknię ktoś wdział
Na rynku tańczył odmieniec
Świetlaną komedię ktoś grał..
Stanął też zegar słoneczny
Spragniony ciepła i słońca
Czas się zatrzymał odwieczny
Mrozem skuty bez końca…
Z rześkim wiosny podmuchem
Syrenka dziwną suknię zrzuciła
Znów z nagą piersią i brzuchem
Baśń do Warszawy wróciła…
Facebook
Zwierzolubni