Gruszki na wierzbie

Imieniny – dobra rzecz… Raz do roku dobrze mieć:)…
Wszystkiego najlepszego Iwonko!

Ślicznie dziękuje za piękne życzenia, za karteczki, telefony, ucałowania i ciepłe słowa. Małgosiom, Grażynie, Halinkom, Adamowi i wszystkim Wam, których nie wymienię z imienia. Karteczkę z prezentem (obok) dostałam od Małgośki więc dwa słowa o prezentach w tym dniu, który jeszcze się nie skończył.

Pierwszy prezent, już od rana, był niechciany ale konieczny. Coś mi ubyło zamiast przybyć a tym czymś jest a raczej był niesłychanie dla mnie cenny ząb. Pan doktor był uprzejmy, załatwił sprawę szybko, bezboleśnie i niestety, nie w prezencie. Dodam, że majątek wydałam wcześniej na różnych stomatologów, którzy, każdy po swojemu w tym moim osobistym majątku dłubał aż na końcu dzisiaj ostatni z nich wydłubał do końca.  Siedzę z kłębami waty w ustach i gdyby nie to, że dzień jakby nie było uroczysty, powiedziałabym dosadnie co myślę o nieprofesjonalnych lekarzach, którzy zamiast pomóc to szkodzą i to za niemałe pieniądze.  I niewiele im można z tego tytułu zrobić. Ostatnia pani stomatolog, rekomendowana jako dobry i znany lekarz zafundowała mi zapalenie okostnej za kilkaset złotych. Wypadek przy pracy?

Prezent z prawdziwego zdarzenia zrobiłam sama sobie kilka dni temu. Bardzo chciałam mieć i mam – aparat fotograficzny. Będę zmuszona się odchudzać przez najbliższy miesiąc, czyli przejść na ścisłą dietę z powodu uszczuplenia zasobów finansowych. A zresztą. I tak nie mam zęba czyli czym jeść. Nie rozstaję się za to  z aparatem, cieszę się jak dziecko i na co drugim zdjęciu uwieczniam Korka, czyli mojego psa. Ciągle mi się chowa po krzakach, nie chce pozować ale coś tam od czasu do czasu się udaje. Daleko mi do umiejętności Marka, na stronę www którego wchodzę często podziwiając przyrodę, którą Marek fotografuje.  Ostatnio pojawił się tam uroczy puszczyk uralski. Nie jestem aż tak ambitna, żeby chwytać ptaki w locie a i sprzęt nie ten, chociaż jak dla mnie, uważam, że całkiem przyzwoity.

Na przykład ta wierzba – udała mi się.  Piękna i pospolita zarazem, jak porzucona kochanka. Elegancka, smutna i pełna wdzięku załamuje witki nad wodą z żalu za utraconą miłością. Symbolizuje kres uczucia, tęsknotę i rozczarowanie.  Żałobę. Drzewo czarów, wróżek i czarownic. Witki wierzbowe uważane były za amulet przeciw czarom, czarownikom i magnetyzmowi promieni Księżyca.

Księżycowa nimfa

Księżycową nimfą zostać bym chciała
Księżycowi dać duszę  i oddać swe ciało
Nocy każdej w poświacie jasnej się pławić
I  pyłem się srebrnym bawić, wciąż bawić…

Mój Panie, księżycu o zimnym obliczu
Gwiazdy wzrokiem tylko czasem policzysz
Czy wszystkie Ci wierne na nieboskłonie
Czy żadna nie spadła w innego dłonie

Ja najwierniejszą będę Ci gwiazdą
I Najjaśniejszą, przyćmić chcę każdą
I tę odległą – ona świeci w oddali
I tę tuż obok – ona blisko się pali

Ja Cię ogrzeję, ciepła dodam Twej twarzy
Śmiać się będziesz i marzyć.. i będziesz marzyć
Sprawię, by do Ciebie gwiazda spadająca
Zmierzała na szczęście, niczym do Słońca

Księżycową nimfą zostać bym chciała
Księżycowi dać duszę  i oddać swe ciało
Nocą w srebrnej poświacie się pławić
Za dnia złotym pyłem wciąż bawić, wciąż bawić….

Chyba powinnam się uzbroić w wierzbowe witki. Ciągle dostaję e-meilem jakieś horoskopy, wróżby i przepowiednie.  Wcale o nie nie  proszę. Czarownice są wokół nas.  Wiedźmy i czarodziejki. Zarówno te demoniczne i złe jak i te dobre, życzliwe, pomocne. Jakie by nie były przeważnie są odrzucane z powodu swojej odmienności. Przynajmniej w znanej mi literaturze. Innych osobiście nie znam. Moja ulubiona wiedźma to oczywiście Małgorzata Bułhakowa, ta od Mistrza.  Współczująca i kochająca gospodyni balu u Wolanda. Lubię też rusałki i elfy. W tych szuwarach rusałek nie było.

Wróżba dla mnie

I niepoznanych szukam granic
I dotrzeć chcę, gdzie mnie nie było
Wiedzieć bym chciała co się stanie
I co mnie czeka…szczęście, miłość?

Powróż mi z ręki, zajrzyj w oczy
Odczytaj w mych źrenicach ślad
Tego, co w myślach krąży w nocy
Tego, co dzień mi jasny skradł…

Wyznam Ci sen mój, tajemnicę
I  powiem, prawda to czy nie
Że nie obchodzą mnie granice
Czy będzie dobrze mi czy źle…

Musnęłam wielu prawd  i zdrady
I wielu jeszcze dotknąć mogę
Czekam, aż będziesz drogowskazem
W kolejną gdy podążę drogę

Więc weź za rękę, spojrzyj w oczy
Powiedz, że widzisz i że czujesz
Po cichu coś do mnie mamroczesz – -
Ze słów  na nowo sen zbuduję…

Dzisiaj chciałabym jeszcze pomyślną wróżbę. Taką, która mogłaby się spełnić a nie gruszki……na wierzbie.  Gruszki na wierzbie – związek frazeologiczny – obietnica niemożliwa do spełnienia, obietnica bez pokrycia – Wikisłownik. Wszystkim moim imienniczkom dzisiaj życzę spełnienia wszystkich, pomyślnych obietnic im darowanych i szczęśliwej wróżby na przyszłość oraz życia bez bólu zębów.  A sobie życzę wielu czytelników i równie wielu trafnych komentarzy.

Zdjęcia: Archiwum Jarzębiny 2011

Ten wpis został opublikowany w kategorii Biegnąca z wilkami, MOJE OPOWIADANIA i oznaczony tagami , , , , , , , , , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Dodaj komentarz

Twój komentarz zostanie automatycznie opublikowany. Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

*

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>

Spam protection by WP Captcha-Free