Zatrute ogórki. Niemcy nakręcają psychozę…kontrole Głównego Inspektora sanitarnego na
bazarach i stołówkach – donosi dzisiaj prasa. Pałeczka okrężnicy zabiła już 14 osób, Rosja wstrzymała import warzyw…….wstrzymajmy się od jedzenia hiszpańskich sałat, ogórków i pomidorów! W szczecińskim szpitalu o życie walczy pacjentka na stałe mieszkająca w Niemczech a Instytut Profilaktyki Zakażeń nie wyklucza, że zakażenia wystąpią także w Polsce. Instytut ma nieaktualne dane, choć informację przeczytałam dzisiaj. Dzisiaj bowiem też rozmawiałam ze znajomym, którego kilkuletnia córeczka wyszła obronną ręką z zakażenia dzięki środkom medycznym sprowadzonym ze Szwajcarii.
„Służby sanitarne apelują o szczególną ostrożność w spożywaniu warzyw importowanych z obszarów dotkniętych zachorowaniami lub z krajów wskazywanych jako możliwe źródło zakażenia. Trzeba zwracać uwagi na proces przygotowania do spożycia – chodzi przede wszystkim o ich dokładne mycie.” – Money.pl, 30 czerwca br.
A na którym ogórku jest napisane, skąd on pochodzi? Może powinno być przy informacji o cenie napisane „Made in Spain” albo coś w tym rodzaju i dodatkowo – Uwaga, promocja cenowa! Czekam z utęsknieniem na młode ziemniaki, które powinny pojawić się w czerwcu. Od początku maja obserwuję w sklepach ziemniaki, które udają młode. Skądinąd wiem, że pochodzą z Grecji ale na moje pytanie o kraj pochodzenia sprzedawczyni odpowiedziała: a kto to tam wie….Od producenta do konsumenta droga daleka.
Za „moich” czasów nie było takich problemów, warzywa rąbałam z własnej działki albo z pobliskiej wsi, która dzisiaj jest olbrzymią dzielnicą Warszawy. Pamiętam jakąś aferę, dawno temu, z jadem kiełbasianym, który obecnie cieszy się wielkim powodzeniem w medycynie estetycznej skutecznie porażając na jakiś czas wiotczejące mięśnie. Warzywa kupuję na bazarku uważnie się przyglądając sprzedającemu. Im mniej mi wygląda na importera tym lepiej dla warzyw. Wokół widzę sporo ogródków działkowych. Niewykluczone, że się po nich przelecę w celach handlowych. Na moją kieszeń z całą pewnością wpłynie taki ruch pozytywnie. Inna sprawa, że lubię paprykę, cytryny i jeszcze kilka owoców i warzyw, które w naszym klimacie się niestety nie udają. Globalna gospodarka robi się jednym słowem niebezpieczna dla zdrowia.
Dzisiaj, po wysłuchaniu jak zwykle bardzo interesującego wykładu mojego byłego szefa, który w temacie globalizacji się specjalizuje, mało tego, jest w tymże temacie autorytetem, upewniłam się co do moich podejrzeń jeszcze bardziej. Mechanizmy, które powodują nie tylko import ogórków i ziemniaków do Polski są nieco zawiłe i aby je zrozumieć potrzebna jest wiedza, tym niemniej zadumałam się nad polską wódką i polskim ogórkiem kiszonym.
Parlament Europejski zdefiniował wódkę jako napój spirytusowy produkowany z ziemniaków, zbóż lub melasy buraczanej. „Zdecydowanym i samotnym liderem w wielkości produkcji wódki w UE jest Polska, która produkuje trzykrotnie więcej wódki niż druga w kolejności Szwecja” – Wikipedia. Czyżby nasze, polskie ziemniaki przerobione zostały wszystkie na wódkę i frytki do McDonalds’a? Faktem jest, że na wiosnę te zeszłoroczne już chyba tylko na wódkę się nadają…..
O ogórki wypytałam również autorytet w sprawie, czyli znajomego, który na co dzień żyje z przerabiania ogórków na małosolne i kiszone. Dowiedziałam się tylko, że towar kupuje u małych producentów w kraju, w żadnym wypadku z hurtowni, co tylko potwierdziło moją teorię o zasadności kupowania od działkowców.
- strasznie przejmują się bakteriami coli a co z opryskami? Dlaczego tego nie nagłaśniają? Te środki chemiczne to dopiero robią spustoszenie w organizmie ludzkim…..
Chemia i fast food to tragedia naszych czasów. Fakt, pamiętam, że pomidory nawoziło się
gnojówką a drzewa się bieliło. Ojciec wyhodował na tej gnojówce pyszne, olbrzymie jak melony pomidory, dostał za nie nawet jakiś dyplom działkowca a jabłoń rodziła jak szalona na ciepłą szarlotkę. Udała mi się nawet endywia i brokuły a sałaty nie nadążałam jeść. Ale pamiętam też Wielkanoc, kiedy to pojechałam na bazar na ulicy Polnej w Warszawie i nie stać mnie tam było nawet na jedną cytrynę a strasznie mi się tej cytryny, chociaż w Święta, do herbaty chciało. Cytrusy i inne egzotyczne wynalazki można było kupić tylko tam.
Dzisiaj, wygląda na to, że tylko polska wódka pod kiszonego ogórka jest bezpieczna. I rąk ani ogórka przed spożyciem myć nie trzeba.
- a ogórki – węże i te wielkie, zielone i gładkie, bez wyrostków ?
- sałatkowe? Tych nie kupuję, nawet tych pierwszych „polnych” z Turcji. Są dobre w smaku ale mają za dużą średnicę, są za grube…tylko polskie, zawsze. Nasze są najlepsze
Już nie mogę się doczekać tych młodych ziemniaczków i mizerii z koperkiem….McDonald’s wysiada!![31334212547_njnmftduspherdspibtc[2]](http://jarzebina.com/pl/wp-content/uploads/2011/05/31334212547_njnmftduspherdspibtc2.jpg)
Zdjęcia: sklep osiedlowy; drzewko cytrynowe – szklarnia Ogród Botaniczny, Powsin – 2011; J.Bartuszek, Stragan warzywny, Bovec 2000; ogródek działkowy „Wodnik” maj 1994 – Archiwum Jarzębiny

Facebook
Zwierzolubni