Miodowe lata z Jarzębiną – cz. 9

No nie, tym razem Jarzębina zdecydowanie przesadziła. Za stary jestem na takie balangi. Gorąco, upał, miska pusta a ona jeździła autem w kółko i nie chciała się zatrzymać, bo nie miała ponoć gdzie. Strofowała mnie, że w Warszawie dzisiaj jak w Paryżu i jest zaskoczona, że w Paryżu nie byłem i w ogóle, że tak mało świata widziałem.

Gdyby było inaczej, to bym się nie denerwował tym dzikim tłumem i korkami aut z rejestracją z całej Polski. Warszawa to nie Paryż i jest za mała, żeby całą Polskę pomieścić. Warszawa to też nie Rio i według niej polskie mulatas słabo się prezentowały tylko z jednym pióropuszem na głowie.

Jednym słowem kazała mi oglądać dziewczyny, gdyż ja sobie dziewczyny od dłuższego czasu już znaleźć nie mogę. Na naszej prowincji, gdzie mieszkamy, słabo o fajny towar, myślałem, że w stolicy będzie lepiej a tymczasem w tłumie trudno jest cokolwiek wypatrzeć. Trafił mi się tylko taki jeden mały, tak samo zagubiony w wielkim mieście jak ja.

A potem to już był po prostu skandal. Przywiązała mnie pod basztą i kazała mi tej baszty pilnować, gdyż ponoć zabytkowa i przez to cenna. Sama utknęła w knajpie z jakimś starym, zielonym samochodem w drzwiach, wmieszała się w tłum i tyle ją widziałem. W projekcie nowej ustawy o ochronie zwierząt zakazuje się trzymania zwierząt na uwięzi dłużej niż dwanaście godzin więc widocznie chyba jednak Jarzębina poszła po rozum do głowy, gdyż za jakiś czas zaprosiła mnie na grillowanego, orientalnego kurczaka a sama zjadła orientalne kiełki. Kurczak był jak cię mogę, nie wyrównał mi strat moralnych a i sama Jarzębina przyznała, że knajpa mocno przesadzona. Podsłuchałem tylko, że caprese podali jej koleżance na włoskiej kapuście, żeby zachować włoskie akcenty ale z bazylią to ta kapusta nie miała nic wspólnego. Caprese nie byłem zainteresowany tylko wołowym carpaccio jej kolegi ale nic mi pod stół z jego talerza nie wpadło.

Całe szczęście, że po tej nietrafionej kolacji Jarzębina darowała mi już nocny spacer po muzeach w tę Noc Muzeów albo po Pałacu Prezydenckim lub Giełdzie Papierów Wartościowych. Powiedziała, że bywała tam i zdarza się, że bywa do tej pory na co dzień i według niej, żadnej dla siebie dziewczyny tam nie spotkam. Powiedziała, też, że może mnie zarejestrować, jeśli chcę, na portalu randkowym, gdyż nie mam rodowodu a więc na portalu kynologicznym to żadna na mnie nawet nie spojrzy.

Muszę sobie to wszystko przemyśleć. Z tym portalem to może i niegłupi pomysł. Pewnie powinienem się w jakiś szczególny sposób wyróżnić i inteligentnie zaprezentować. Nic mi do głowy nie przychodzi. Poproszę Jarzębinę. Już jak ona coś wymyśli to wszystkie dziewczyny będą aż sikały po łapach z zachwytu na mój widok.  A co się wydarzy na pierwszej randce to już, niestety, tylko ode mnie zależy.

Zdjęcia: Wielka Parada Studentów, Juwenalia, Warszawa, Krakowskie Przedmieście 2011; Archiwum Jarzębiny

Ten wpis został opublikowany w kategorii MOJE OPOWIADANIA, Miodowe lata z Jarzebiną i oznaczony tagami , , , , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Dodaj komentarz

Twój komentarz zostanie automatycznie opublikowany. Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

*

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>

Spam protection by WP Captcha-Free