Nie wiem jak dzisiaj wygląda Pamukkale. Byłam tam w 1995 roku i prawdopodobnie
miałam dużo szczęścia, gdyż zdążyłam skorzystać z błogosławieństwa ciepłych źródeł i wapiennych osadów. Czytam, że dwa lata później trasa prowadząca przez tarasy została zamknięta, teren został objęty ochroną poprzez utworzenie na nim Parku Narodowego oraz został wpisany przez UNESCO na listę światowego dziedzictwa przyrodniczego. Pamukkale czyli Bawełniana twierdza znajduje się w Turcji a dokładniej w Anatolii i leży na linii pęknięcia skorupy ziemskiej.
„Słynie z wapiennych osadów powstałych na zboczu góry Coklez. Wypływająca z gorących źródeł woda, bogata w związki wapnia i dwutlenek węgla, ochładzając się na powierzchni, wytrąca węglan wapnia, którego osady układają się w malownicze nacieki i stalaktyty.. Na zboczu góry, wykorzystując nierówności terenu, powstają progi, półkoliste i eliptyczne baseny wody termalnej, ukształtowane w formie tarasów, oddzielone od siebie obłymi zaporami, po których spływa woda. Proces ten trwa nieprzerwanie od około 14 tysięcy lat. ” – tyle Wikipedia.
Lecznicze właściwości osadów wapiennych i termalnych źródeł Pamukkale znane były już w starożytności więc i ja smarowałam się od stóp do głowy białym błotem by potem zmywać z siebie to ubranko w ciepłych termach. Belgowie chwalą się, że to oni wymyślili SPA a ja twierdzę, że pierwsi byli starożytni Rzymianie w Dolinie Lycos. Wspaniałe, niepowtarzalne nigdzie indziej na świecie miejsce, dzisiaj jest już niedostępne dla uzdrawiających i upiększających kąpieli w trosce o ochronę zadeptanego na tym terenie środowiska naturalnego.
Stara legenda opowiada o brzyduli, która z rozpaczy nad swoim wyglądem postanowiła popełnić samobójstwo i rzucić się ze skały. Upadek nie zakończył się śmiercią tylko dryfowaniem nieprzytomnej dziewczyny w wapiennym basenie, z którego, zachwycony jej urodą, wyłowił nieszczęsną książę. Książę zakochał się od pierwszego wejrzenia a zanim spojrzał po raz drugi, poślubił brzydulę wypiękniałą po pobycie w SPA.
Potrafię docenić „błogosławieństwo” SPA ale tylko i wyłącznie w holistycznym ujęciu zdrowia i urody jako nierozerwalnej ze sobą całości. Weźmy na przykład cellulit, z którym walczy mniej lub bardziej skutecznie każda kobieta po okresie dojrzewania. Mam koleżankę, która wydała majątek na zastrzyki, by się go pozbyć i się nie pozbyła, inne znajome nieustannie korzystają z przeróżnych zabiegów SPA dedykowanych tylko i wyłącznie pozbyciu się nieatrakcyjnych nierówności „skórki pomarańczowej” wynikających z nierównomiernego rozkładania się tkanki tłuszczowej. I tak będą walczyć bez końca a raczej do końca swojego życia. Gdyby w miejsce kosztownych zabiegów wszedł lub im towarzyszył zdrowy tryb życia, rozsądna dieta, ruch na świeżym powietrzu, prawidłowe krążenie i tak dalej….sukces byłby co najmniej zadowalający.
Wracając do Pamukkale dla mnie osobiście największą radością był niezapomniany widok, zarówno z daleka na śnieżnobiałe zbocze pośród łysych, piaszczystych wzniesień jak i widok na te zbocza z wapiennych tarasów. Zawieszona w bawełnianej bieli pomiędzy niebem a ziemią kąpałam się w cieplutkich basenach i strumieniach spływających wartko pomiędzy tarasami. Sztucznego Basenu Kleopatry, który jest dzisiaj główną atrakcją tego miejsca nie pamiętam a sąsiadujące z tarasami starożytne ruiny miasta Hierapolis - ośrodka leczniczego założonego około 190 r. p.n.e. przez króla Pergamonu, niczym się nie wyróżniają od innych, starożytnych ruin.
Inaczej mówiąc, gdybym dzisiaj miała zainwestować pieniądze w swoją urodę zainwestowałabym je w profesjonalnym SPA dobierając zabiegi ze znajomością fizjologii organizmu ludzkiego i jego konkretnymi potrzebami, zróżnicowanymi dla różnych ludzi.
SPA nie sprawi cudu, który ongiś miał miejsce w Pamukkale a poza tym cud ten składał się nie tylko z upiększającej kąpieli ale i z księcia. O ile różnego rodzaju obiekty o nazwie SPA można spotkać na każdym kroku to z książętami już nie jest tak łatwo.
Udanego wypoczynku tego lata więc wszystkim paniom życzę a szczególnie tym, które na dłuższy wyjazd i regenerację organizmu nie mają szans, bo i tak się zdarza. Ruch na świeżym powietrzu i kąpiele, nie te słoneczne a te wodne, jeszcze nikomu nie zaszkodziły a o to można się postarać i w najbliższej okolicy.


Facebook
Zwierzolubni