Tratwą przez morze

Jak dwoje rozbitków po gwałtownej burzy
Na tratwie po morzu płynąc pod prąd
Na chwiejnym pokładzie wspólnej podróży
Myślimy, gdzieś czeka nas stały ląd

Tam woda jest słodka, palmy rodzą owoce
Przy ognisku ciepły na nas czeka kąt
A tratwa na falach cała drży, się chyboce
Dopłynąć, dopłynąć jak najdalej stąd

Na wyschnięte usta kropla z nieba nie spada
Nocą nie grzeje nic, nawet bliskość ciał
Wody tratwa nabiera, już się prawie rozpada
Wierzymy, Boże, obyś cud nam dał

Cud, mówią, się zdarza, gdzieś za horyzontem
Jak fatamorgana ciepła plaża, rząd palm
Wprost do celu zmierzamy tonącym okrętem
A w głowie dziękczynny brzmi psalm

Bezludna wyspa będzie naszym schronieniem
Tu tylko nas dwoje, już bez wielkich fal
Słodka woda nam się będzie lała strumieniem
Wyruszyć zechcemy znów w siną dal?

Wspominać będziemy, znów skazani na siebie
Tamten czas wspólnych zmagań i troski
Czy wyspa ta szczęście oznacza, ja nie wiem
Nieznane nam dzisiaj są wyroki Boskie

Zdjęcie: Archiwum Jarzębiny 2011

Ten wpis został opublikowany w kategorii I tak przemijamy, MOJE WIERSZE i oznaczony tagami , , , , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Dodaj komentarz

Twój komentarz zostanie automatycznie opublikowany. Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

*

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>

Spam protection by WP Captcha-Free