Swego czasu, w zeszłym roku dostałam od Mirandy, mojej czytelniczki, kilka bardzo dla
mnie cennych książek. Jedna z nich nosi tytuł „Nowoczesny ruch spirytualistyczny”, jest autorstwa Józefa Chobota i wydana została przez „Książnicę wiedzy duchowej” w 1937 roku. Mowa jest w niej o współczesnym autorowi ruchu spirytualistycznym w poszczególnych krajach Europy i w Ameryce, wiele jest nawiązań do filozofii oraz życiorysów słynnych mistyków, jasnowidzących i filozofów mistycyzmu. Emanuel Swedenborg (1688-1772), szwedzki naukowiec, filozof, mistyk i interpretator Pisma Świętego twierdził m.in. że: „człowiek żyje i bytuje równocześnie w świecie duchowym i przyrodzonym. Stąd posiada człowiek swoją stronę wewnętrzną, za pośrednictwem której może przebywać w świecie ducha, a stronę zewnętrzną, aby przebywać w świecie naturalnym. Kant był w najwyższym stopniu zadziwiony podobieństwem swej własnej, na drodze czysto rozumowej znalezionej teorii o istocie natury transcendentalnej człowieka z teorią mistyczną Svedenborga.”
W rozdziale poświęconym Polsce opisane są dwie postacie: Juliana Ochorowicza i Agnieszki Pilchowej, mojej babki. Wymienia się także: Stefana Ossowieckiego (1877-1944) polskiego inżyniera zajmującego się zjawiskami paranormalnymi, uznawanego za jasnowidza (na zdjęciu z moją babką w Opowiadaniu Jasnowidząca z Wisły – cz. 8), Radwana Radziszewskiego i M. Grużewskiego – malarzy medialnych oraz Teofila Modrzejewskiego – poetę i dziennikarza uważanego za największe polskie, uniwersalne medium czasów międzywojennych.
Książka wydana została w 1937 roku autor pisze więc w niej o mojej babce jako o osobie żyjącej: „cierniową bowiem drogą kroczy przez życie, doznając wiele zawodów i niewdzięczności, nie dba zresztą o to i hojną ręką obdarza darami duchowymi i zdrowiem duszy i ciała te mnogie rzesze cierpiących i potrzebujących pomocy, czy duchowej, moralnej czy materialnej.”
Autor w swoim opracowaniu podaje fakty z życia mojej babki, niektóre już prezentowane na stronach Jarzębiny, te więc pozwolę sobie ominąć cytując wątki wyjaśniające dotychczasowe luki w życiorysie i okoliczności dotąd tylko zamarkowane.
„Pochodzi z polskiej rodziny Wysockich, która z dawna osiadła śród ludności czeskiej na pograniczu polsko-czeskim w Polskiej Ostrawie. Uczęszczała do szkoły czeskiej (polskie szkoły podówczas tam nie było) i wychowała się w środowisku czeskiem. Stąd też później, gdy po wojnie światowej przeniosła się do Polski na skutek prześladowania jej przez szowinistyczne śląskie sfery czeskie za to, że odnosiła się równie serdecznie do zgłaszających się do niej po radę Polaków, jak i do Czechów, trudno jej było wysławiać się pisać poprawnie po polsku, z czym i nadal walczyć musi. (…..) W międzyczasie wyszła za mąż. Małżeństwo to miało podłoże karmiczne (na tle przeżyć z innych żywotów) i po wojnie zostało unieważnione. Przed i w czasie wojny światowej rozwinęły się ogromnie jej zdolności jasnowidzenia i leczenia, których niestrudzenie używała na ulżenie niedoli niezliczonych ofiar wojny, tłumnie do niej się zbiegających w Jaworznie, a później w Marjańskich Górach przy Ostrawie.
Zaraz na początku 1919 roku zaproszono ja do Pragi, gdzie kilku profesorów uniwersytetu i lekarzy badało ja i stwierdziło niespotykane zdolności jasnowidzenia, improwizacji, rozpoznawania i leczenia chorób najcięższych. (…..). Za poradą swojego Opiekuna i Przewodnika ze świata Ducha udała się z dwojgiem drobnych dzieci do Polski, pozostawiając po tamtej stronie swoje skromne mienie, które wkrótce jej przepadło, a często pożar zniszczył. Równocześnie zaginęły jej cenne materiały i komunikaty ze świata ducha, gromadzone od kilku lat.
Lecz i w Polsce, śród ludzi obcych, niezbyt równo układały się jej losy. Zamieszkała początkowo w Wiśle u nauczyciela A.P. później przejściowo u redaktora „Odrodzenia” w Cieszynie, a następnie w Zakopanem, przywracając tam zdrowie i siły żonie b. ministra pana Sz. Po tym wyszła ponownie za mąż za kierownika szkoły Jana Pilcha w Pszczynie (obecnie redaktora „Hejnału” w Wiśle) i od kilku lat osiadła na stałe w Wiśle.”
Domyślam się, że tekst powyższy był konsultowany przez autora książki z moją babką a więc nie powinien się istotnie mijać z prawdą. Dalsze jej losy odnajduję we fragmentach listów rodziny, wplecionych kilkoma zdaniami w treść nawiązującą do poruszanych tematów i z pamiętnika mojego dziadka. Jest tam również mowa o ludziach moją babkę otaczających a że wymienieni z imienia i nazwiska dopuszczali się czynów haniebnych w stosunku do mojej rodziny, szczególnie w okresie drugiej wojny światowej, wolę te fragmenty pominąć milczeniem. Myślę, że ona by tego chciała.
” Ileż to ludzi odzyskało zdrowie duszy lub ciała albo przynajmniej ulgę w cierpieniu za jej
poradą i pomocą duchową i fizyczną? Ilu wyratowała od samobójstwa, buntu lub bluźnierstwa wobec rzekomej niesprawiedliwości Bożej! (…..) Iluż to także uświadomiło sobie swoje dziwne nieraz, niesamowite i krytyczne stosunki do sąsiadów, krewnych, własnego rodzeństwa i świata w ogóle i uchroniło ich od następstw niezwyciężonego popędu do pełnienia złoczynu, zawiści, zemsty, zazdrości i zbrodni! Ilu to złych sąsiadów i braci pogodziło się, przebaczyło przestępstwa wzajemne i odzyskało radość życia i spokój ducha!”
Zdjęcia: Agnieszka Pilchowa z córka Agnią – moja mamą , lata 30te ub. wieku; Stefan Ossowiecki; Drugie wydanie „Spojrzenia w przyszłość” – 1939 rok
Facebook
Zwierzolubni
7.59…9.7.11: Lipiec i 59 =? moje ur.w 2012r..i byłoby to tylko „dziecinną” igraszką…LOSU…ale kilka faktów „twierdzi” coś innego:
1/ Na starym forum FN/autilus/ pewna niewiasta opisuje SEN z liczbą 59 w roli głównej…i zadaje
wszystkim pytanie: z czym to „jeść”?
2/ Na przełomie 1 i 2 m-ca 19-59r…podczas wyprawy na…Górę UMARŁYCH/= nie idź tam wg. mjsc.nazywaną…/ ginie 9 młodych turystów w tak dziwny i przerażający sposób,że…do dziś ”
czeski film”!!!
W tzw.przełęczy Diatłowa/od.kier.wyprawy nazwanej…/ coś ich tak wystraszyło,że wybiegli z namiotu
w mróz i śnieg boso i niemal nadzy…a ich zmasakrowane ciała…;KTO i Jak?
3/ Pani opis zdumiewającego przesłania z życia St,Hadyny z…19-59 r!!!
JEDNOpalcowe granie…”JESZCZE POLSKA…”…:
smutne…i??? KLAPA !!!
Widzi pani..jeszcze kogoś poza mną w komentarzach?
DEEkodowanie Wylatowa najwidoczniej mi się udało gdyż/a niech mnie: toż dziś DOKłaDNIE:
6 rocznica gdy to się stało w obecności ok.10 świadków!!!/…w momencie wypowiedzenia ost.słowa
o podstawowym kodzie: = liczba 67…
w niedużej chmurze nad bazą gdzie ja z żoną i 2 córkami /mój ost.3 pobyt…/…
jak ci nagle nie rozbłyśnie tak potężnie,ze wszyscy aż podskoczyli!!!
I te komentarze:
No,nareszcie coś się zaczęło dziać!
A był: 9.7.2005r ok 21.30…może nawet i 7?
Tego też i roku…znaki pojawiły się ostatni raz/JAwiedziałem,że tak będzie…/ i też na polu innym niż tradycyjnie/ponoć też r.Zarywskich jak w 2003r!!!Rodziny…Małysza z …Wisły!/.
ZNAK…niejako potwierdził KOD= 67…ale i: 123…/ojciec Wergiliusz…/
Moje związki z Wylatowem sa w zasadzie WSZYSTKOmówiące:
Z wizji Eustachiasza z 1449r…/144…a 9=konieCyklOu…/:
Zacna Polsko ty jesteś wielka i wspaniała,ale…
…
ale SEN o potędze twej/moje przeinterpr?/ nie spełni się prędzej
jak w LICZBIE 7…i czasie 7×7…
?????????????????????????????????????????
Ja= 7…???Tak…gdyż ta liczba dosłownie nokautuje mnie od ur/dom nr.7…lipcowa niedziela=777=21…a wiek pani w: 4.4.1975r…/ .
W e wsi gdziem zrodzon mieszka też moja ciotka chrzestna: pod nr: 44…
Mieszkam po lasem odz nr 7…obsługuję rej. 7 wiejski/57 ogólny…po 52 do niedawna…/.
Mam 7-mioROdzeństwa…
No a…
moje 7×7 ur…czyli 12.7.2002r…
właśnie w Wylatowie zostały chyba jednoznacznie pokazane;
PO MEDYTACJI W KRĘGU symbolizującym…KWIAT 6-cio płatkowy grupy ludzi..
na niebie pojawia się nisko,za „lasem”…dokładnie w kier.POŁUDNIA…
wielka…NIEBIESKA KULA…która wznosi się i opada 3,5 raza…
na koniec rozkłada jak…LILIA…płatki i…znika!
?????????????????????????????????????????????????????
Wiosną 2004r…mając 1-szy dostęp do internetu w wiejskiej świetlicy/DUNOWO k.K-LINA…/
pisz e w kilku mjsc:
JEDŹCIE DO WYLATOWA,,,10.7.04r!!!
Z przyczyn osobistych jadę tam dopiero 17.7…
No a…10.7…w błysku światła o g.2.44…/sic/ powstaje znak złożony z 30 kółeczek i pałeczki…
Z lotu ptaka widać,że jest to:
jak natychmiast skojażył mój kolega z pracy:
SIEDZĄCY…WÓDZ/owa pałeczka=…wzwiedziony …penis?/…
Liczba znaku: 31…jest nader wymowną: nawet w pani rodzinie: 44 a 75…
30 srebrników? 31.1…pochoano CZEsława Niemena…
No a sam CHE…symbol/?…/”zmarł”…w 19-67 r!!!
Rok 3 i 5…/inne pola znakowania…/ to moje 53 w..lustrze!
Znaczące są i związki z …kal.Majów/sic…/:
Oto 22.7/1-szy znak!/…00r jak i 12.7.02r…są wg niego KINami…NIEBIESKIEGO ORŁA…
KIN 95 i 35……i znów patrząc w…lustro: 53 a 59…siCod!!!
dŁUGO BY…”BAJAĆ…”
Ps.dziś: KIN 197…czerwona biegunowa ziemia…9.7…
r.1997=44 lecie moje…i BIG powódź pod/przepowiedziane przez niejakiego FILIPKA…/ 3×7=777..
OCZKO? WoDNE…ratunkiem?TAK…przed każdą powodzią!
Kiedy zgłosiłem TO w konkursie Gł.Kosz. 26/27.6.01r…
został zlekceważony…popadłem w big smute:
a był 7/8.7.01r/ogłoszenie wyników: 33…zgłoszenia…/;
9.7…01r w poniedziałek…/10 lecie!/ 128 mm opad od mżawki się poczynający…
zatopił Gdańsk…: BIg powódź na lini Wisły!!!
RAK…
wodny kardynalny znak…
I tu 93…Psalm/a 18-983…/ polecam i jego interpr.na łamach żyd.czasopisma z…19-44 r zam.w FN…
Sęk w tym,że dokładnie owej nocy 26/27.6.01r…
w Wylatowie powstaje znaKODujący moje SŁOWA w zgł.konkursowym:
WON Z KWADRATEM!GÓRĄ …KOŁO!!!
Mój genialny…p”o”mysł zrodzon w mej głowie w 19-87 r/sic…/ a zaprezentowan ‘WSZYSTKIM”,
kTU:RZYM”o”gli…cokolwiek uczynić/wdrożyć…/;
byli nim zachwyceni…
Ale…???
A byli to m.in:
prem.Rakowski…woj.Czayka…prezes tow.zdrowej żywności J.Roik…siatki dziennikarzy…szef.firmy rolnej…
zzzzzzzzzzzzzzzzzzzzzzmęczyłem się i…???