Bezduszne hotele

Turystyka stanowi istotną pozycję w koszyczku gospodarstw domowych obywateli naszego kraju. Obliczono, że w 2010 roku nasi rodacy wydali  na noclegi poza miejscem zamieszkania tylko w naszym kraju 5,9 mld złotych, a przeciętny europejczyk, według analiz Deloitte, siedem razy tyle co przeciętny Polak. Turystyka to nie tylko nocleg, to również gastronomia i spędzanie wolnego czasu. Nadziwić się nie mogę twardogłowym z czasów PRL-u, że przez całe dziesięciolecia traktowali tę branżę jak nie branżę, gdyż przecież dobrze pamiętam, że nie miała swojego gospodarza przez lata a jakoś tam przypięta była do Ministerstwa Gospodarki Komunalnej czyli siedziała w jednym kotle z gospodarką mieszkaniową, utrzymywaniem terenów zielonych i gospodarką odpadami, wodociągami i tak dalej….A dewiz, tak wtedy pożądanych, generowała na równi z kopalniami węgla kamiennego o ile nie więcej. Dzisiaj mamy Ministerstwo Sportu i Turystyki, wygląda to już rozsądniej chociaż wcale nie jestem przekonana, że dobrze.

Zgadzam się, że nasz kraj nie jest jakąś cudowną destynacją turystyczną, która się śni po nocach niczym Karaiby ale interesujące walory kultury materialnej posiada i urocze zakątki również. Kilka miejsc zakwalifikowanych do dziedzictwa światowego UNESCO także posiadamy, baza noclegowa jest zróżnicowana ale można przyjąć, że przyzwoita chociaż jej podaż ciągle nie nadąża za europejską statystyką. Największym, hotelowym placem budowy są od lat Stany Zjednoczone, hotele buduje się a raczej wykuwa w lodzie pod kołem podbiegunowym, powstają podwodne rezydencje, w których za szybą przy łóżku rekin mówi „dobranoc” a od kilku lat „dobranoc” turyście mówi też „sąsiad” księżyc na kosmicznej orbicie. Bigelow Aerospace posiada od 2006 roku w kosmosie dwa moduły mieszkalne Genesis I i II a Space Island Group przymierza się do budowy hotelowej stacji kosmicznej. Turyści w kosmos jeżdżą od dawna, czyli mniej więcej od dziesięciu lat w ramach projektów Space Adventures czy SpaceShipOne. Jeden wypad na kosmiczne wakacje kosztuje, bagatela, od kilkuset tysięcy do kilku milionów dolarów.

Może więc byłoby warto się zrestrukturyzować ponownie, myślę o polskiej administracji  państwowej, patrząc w przyszłość  a niekoniecznie w kosmos. Ja się w przestrzeń kosmiczną nie wybieram, nawet gdyby mi ktoś dał te kilka milionów dolarów na wakacje to nie jestem pewna czy bym poleciała w przestrzeń kosmiczną. Najbardziej bowiem lubię hotele stylowe, naturalnie stylowe a nie stylizowane i koniecznie z duszą. Trudno mi wyartykułować, co przez duszę rozumiem, gdyż jak to dusza, jest ulotna i nieuchwytna, wisi gdzieś w powietrzu i opisać ją trudno. Uchwycić jej obecność jednak można, chociaż trudniej zdefiniować. Nawet moja jasnowidząca babka, przebywająca bardziej w świecie niematerialnym niż materialnym, miała z tym problem.

Sporo hoteli powstaje dzisiaj w Polsce w starych zamkach i pałacach. Zamki krzyżackie na Mazurach przeżywają drugą młodość, niestety, w mojej ocenie brakuje jej ducha. Ale może to, co mam na myśli przychodzi z wiekiem i to nie pierwszym ale z jakimś osiemnastym?
Pasja zawodowa sprawia, że czasami zbaczam z drogi lub też zatrzymuję się na postój w obiektach zabytkowych adaptowanych na hotele i z ubolewaniem stwierdzam, że żadnej zjawy z zaświatów nadającej atmosferę temu czy innemu miejscu dotąd nie spotkałam. Nawet w Golubiu Dobrzyniu, znanym z turnieji rycerskich i białej damy – Anny Wazówny czy też w Zamku Ryn, w którym podczas turnieju bawiłam się znakomicie (Opowiadanie: Pasowanie na rycerza) a tkane na zamówienie w Windsorze dywany i wykładziny zrobiły na mnie wrażenie…….ze względu na ich cenę.

W zeszłym roku, w ramach penetracji słabo mi znanego województwa świętokrzyskiego wybrałam się do Rytwian wprawiając zapewne mojego przewodnika, czyli Adama, w zdumienie, że chcę oglądać w pierwszej kolejności Rytwiany a nie Chęciny. „Pustelnia Złotego Lasu” w Rytwianach reklamuje się jako pierwsze w Polsce centrum terapeutyczne powstałe na bazie siedemnastowiecznego, pokamedulskiego klasztoru, które specjalizuje się w prowadzeniu terapii dla osób zagrożonych skutkami cywilizacji. Baza hotelowa, jeszcze częściowo w budowie, znajduje się w pomieszczeniach dawnej austerii oraz przeoratu i jak na klasztor przystało, jest bardzo surowa a posiłki spożywa się w refektarzu wraz z braciszkami zakonnymi.  Wizyta była krótka, toteż ducha żadnego i tam mi się nie udało zauważyć. Może, gdybyśmy zostali na noc…? Żelazne łóżka, ciemne i surowe cele gościnne nie wyglądały zachęcająco jakkolwiek zagrożona skutkami cywilizacji czasami się czuję…i to bardzo.

W Pałacu w Rytwianach mieszkał Książę Artur Radziwiłł. Częściej jednak bywał w Warszawie niż na prowincji.  Książę postawił na produkcję spirytusu i nowe technologie produkcji oparte o węgiel kamienny sprowadzany wybudowaną jeszcze przez okupanta austryjackiego kolejką wąskotorową z Górnego Śląska. Niestety po drugiej wojnie światowej majątek i gorzelnie upaństwowiono.
Wracając z Rytwian zahaczyliśmy jeszcze o  Zespół Pałacowy w Kurozwękach, w którym to zespole większym powodzeniem u turystów cieszy się spore stado bizonów pasące się na pobliskich łąkach niż osiemnastowieczne, hotelowe wnętrza. I na tym moje poszukiwania ducha w świętokrzyskim się zakończyły oprócz jeszcze jednego hotelu w centrum miasta, w którym, wygląda na to, że straszy…..

Skoro na Ziemi tak ciężko jest odtworzyć „to coś”, co drzemie w starych murach od setek lat, być może w przestrzeni kosmicznej łatwiej będzie o autentyczną atmosferę, którą mam na myśli……nie tylko do księżyca ale i do nieba tam bliżej.

Hotel w zamku na Mazurach 2003, Bursztynowy Pałac – Strzękecino 2004, Golub Dobrzyń 2003, Rytwiany 2010; Bizony w Kurozwękach 2010 – Archiwum Jarzębiny ; Odpalenie Gemini 10, By NASA (Great Images in NASA (Description see page for license – copyright not noted], via Wikimedia Commons;

Ten wpis został opublikowany w kategorii Barometr hotelowy, MOJE OPOWIADANIA i oznaczony tagami , , , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

2 odpowiedzi na „Bezduszne hotele

  1. aleksander pisze:

    Niestety,przede wszystkim czasy zrobiły się bezduszne.Hotele przestały być przyjazne bo z hoteli zamieniły się w producentów zysku a ten musi być każdego roku większy.Omijam szerokim łukiem hotele Accoru ponieważ zamordowano w nich gastronomię,zmuszono personel do posługiwania sie wyuczonymi,sztucznym formułami.Zabrakło miejsca na naturalność,szczery uśmiech i żart.
    Na całe szczęście są jeszcze małe,prywatne hoteliki,sympatyczne restauracje gdzie nazwa potrawy nie jest dłuższa niż tajemniczy ochłap na talerzu do oglądania pod mikroskopem.
    To co miłe to już było………….

  2. dla mnie hotele są zimne i obce pisze:

    Zawsze przed wyjazdem martwię się, jak mi będzie się mieszkało w nowym pokoju hotelowym, czy łóżko będzie wygodne, czy będę mogła spać, czy będę się przewracać z boku na bok.
    Ale to jak się tam czujemy zależy z kim tam pojedziemy, a także od ludzi, którzy tam pracują.
    Miła rozmowa, zainteresowanie klientem, „dopieszczenie „go słowem, że wydaje mu się, że personel jest nim zainteresowany to tak niewiele ale i tak dużo. Może dlatego dużą popularność zdobywają gospodarstwa agroturystyczne, gdzie poznajemy gospodarza Pana Władzia i Pani Wandę. Dzieci nazywają ich wujostwem, albo dziadkami, potem często dzwonimy, składamy życzenia z okazji świąt , imienin, a nawet okazujemy pomoc w trudnych sytuacjach. I do spotkania w następnym roku.

Dodaj komentarz

Twój komentarz zostanie automatycznie opublikowany. Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

*

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>

Spam protection by WP Captcha-Free