Herakles (Herkules) na etacie

„Seksbiznes i wróżki”  to opowiadanko pół żartem pół serio, w którym zastanawiałam się nad moją przyszłością w kontekście zarabiania na życie w małej miejscowości, do której się przeprowadziłam. Pół żartem, gdyż dzisiaj można siedzieć i w kompletnej głuszy, byle był telefon i internet i też się w tej głuszy da zarobić a pół serio, gdyż szukałam dla siebie dobrych rozwiązań. Wymieniam w opowiadaniu między innymi stawki za usługi seksualne świadczone przez panie oraz podaję dane statystyczne, które wykazują, na bazie których walorów można w tychże usługach podbijać cenę. Wbrew pozorom bardzo cennym walorem nie jest duży biust a na przykład dobra znajomość języka angielskiego. Niestety, usługi seksualnej na odległość, siedząc w głuszy,  w pojęciu fizjologicznym kopulacji samca i samicy świadczyć się nie da, chociaż niektórych panów zadowala tylko rozmowa przez telefon lub internet. Panie ponoć również (Opowiadanie: Samotna w sieci).

Z kolei w opowiadaniu „Pierwsze golenie” opowiadam o męskich usługach świadczonych odpłatnie w obcych gospodarstwach domowych. I znowu wbrew pozorom, panowie za pieniądze robią wszystko, co w domu im z takim trudem przychodzi albo inaczej…do czego w domu mają dwie lewe ręce a więc mają skrzywienie w lewą stronę?

Pozory mylą i to jak! Czyż nie tak? Na czym polega różnica „w domu” i „poza domem”? Powszechnie wiadomo, że wynagrodzenia są silnym motywatorem, choć nie jedynym i nie zawsze skutecznym. „Poza domem” skutecznym motywatorem może się stać atrakcyjna kochanka albo figlarna pracodawczyni i jak widać, pieniądze.

Seksbiznes nie jest domeną, znowu się powtórzę, wbrew pozorom, kobiet. Panowie również sprzedają swoje wdzięki a raczej jeden mniejszy lub większy urok za pieniądze. Portal „Wynagrodzenia” zebrał dane od 107 mężczyzn z całej Polski oraz wyraźnie zaznaczył, że będzie posługiwał się medianą oraz, że panowie nie ponoszą kosztów agencji towarzyskich i ochrony,  tak więc ich koszty prowadzenia działalności są zdecydowanie niższe, niż ma to miejsce u przedsiębiorczych pań. W olbrzymim skrócie mówiąc, za godzinę usługi pan pobiera średnio opłatę stu złotych a za całą noc tysiąca. Najlepiej zarabiają panowie, którzy maja poniżej 28 lat i powyżej 180 cm wzrostu. O wielkości penisa nie ma w raporcie portalu mowy, chyba, że jest zakamuflowany pod hasłem „wzrost” i należy się domyślać, że nie o wzrost tutaj chodzi.

„Miesięczne zarobki mężczyzn świadczących płatne usługi seksualne różnić będą się przede wszystkim ze względu na ilość dni pracy w ciągu miesiąca, ilość klientek każdego dnia oraz miejsce świadczenia usług. Dla przykładu, mężczyzna pracujący 10 dni miesięcznie i mający każdego dnia cztery klientki (każda przez jedną godzinę) w Warszawie zarobić może ok. 6 000 PLN, jeśli zaś pracować będzie 15 dni w miesiącu, kwota ta może wzrosnąć do 9 000 PLN. W przypadku świadczenia tego typu usług poza stolicą podczas dziesięciodniowego miesiąca pracy panowie zarobić mogą do 4 000 PLN.” –  Sedlak&Sedlak, lipiec 2011.

Wracając do mojego opowiadania „Seksbiznes i wróżki” prosta analiza wykazuje, że zarówno pracując na godziny jak i na noce panowie w tym biznesie zarabiają zdecydowanie mniej od pań. Najmniej z ankietowanych panów  zażyczył sobie za noc 50 złotych. Najtańsza kobieta za całą noc bierze złotych 600. A w mediach cały czas burza na temat dyskryminacji kobiet jeśli chodzi o wysokości wynagrodzeń za tę sama pracę, którą wykonują mężczyźni! Oczywiście, upraszczam temat, dyskryminacja w mojej opinii jest ale bardziej postrzegam ją w dostępie do określonych, dobrze płatnych stanowisk pracy niż w wysokości wynagrodzenia. Piszę powyższe opierając się na własnych obserwacjach i analizach,  abstrahując od danych statystycznych, prezentowanych również przez portal „Wynagrodzenia”. Ktoś inny może mieć  inne doświadczenia w tym zakresie. Natomiast pod znak zapytania stawiam zagadnienie, czy w seksbiznesie  kobieta i mężczyzna wykonują taką samą pracę i jeśli tak jest, to dlaczego mężczyzna jest w tym wypadku zdecydowanie dyskryminowany pod względem wynagrodzeń?

Na powyższy temat można dywagować na tysiąc sposobów. Może panowie kalkulują w cenie niepowodzenie, wynikające na przykład z chwilowej niedyspozycji lub z nieatrakcyjności partnerki i konieczność poniesienia takiej czy innej „kary” za niewykonanie w terminie lub też nienależyte wykonanie usługi? A może, ponosząc niższe koszty działalności chcą być konkurencyjni na rynku, konkurując ceną? A może też czują się niepewnie w uprawianym przez nich rzemiośle? Wszak zadowolenie klienta jest kluczem do sukcesu firmy.

„Zadowolenie klienta – to stan psychiczny, w którym znajdujemy się po użyciu danego produktu. Pojęcie to odnosi się nie tylko do użytkowników finalnych, ale także do osób zaangażowanych w sprzedaż dobra. Konsument może być zadowolony lub niezadowolony z wyboru produktu lub marki. Zadowolenie klienta to kombinacja dobrego produktu (chodzi tu o jego jakość), jego ceny, odpowiedniego serwisu i obsługi klienta. Konsument jest zadowolony, jeśli otrzymał to czego się spodziewał, lub zakup przerósł jego oczekiwania.” – Encyklopedia zarządzania.

Biznes nie zna sentymentów, chociaż powinien mieć ludzką twarz lub jak powiadał mój francuski szef „human touch” – dotyk człowieczeństwa.  Niektórzy ludzie dla pieniędzy zrobią wszystko albo wiele, niektórzy nigdy nie przeskoczą samych siebie a już szczególnie dla pieniędzy.  107 mężczyzn to niewielka próba do analizy, biorąc pod uwagę całą męską populację naszego kraju.  Populacja panów uprawiających seks za pieniądze nie jest znana. O ile panie uprawiają najstarszy zawód świata z odkrytą przyłbicą o tyle samo panowie robią to w wielkiej tajemnicy, więc pojęcie „cichodajków” jest w naszym słownictwie obce. Nikomu by nie przyszło do głowy obrzucić takim epitetem w chwili złości napotkanego mężczyznę, podczas gdy „k…a” jest na porządku dziennym.

Pozory mylą, i to jak! Czyż nie tak?

Bez względu na wszystko ja jednak panom tysiąca i jednej nocy z całego serca  życzę!

Powyższe przypomniało mi pewien żart krążący w internecie w 2001 roku, który miał dla mnie wymowę biznesową, w związku z faktem, że kadrami w zacnej firmie „Orbis” się zawodowo zajmowałam.  Do autora żartu dotrzeć możliwości nie mam, by prosić go o zgodę na publikację ale sam fakt, że krążył powszechnie publikowany w internecie ośmiela mnie, by zaprezentować go również na Jarzębinie.  Zdając się na poczucie humoru autora, które wykazał poniżej, pozwalam sobie go odkurzyć, żart a nie autora, na mojej stronie jako puentę do niniejszego opowiadania.

Zdjęcia: J.Bartuszek, Maczuga Herkulesa; Hamburg 1985; Battle dress uniform – By Chitrapa at en.wikipedia [Public domain], from Wikimedia Commons

Ten wpis został opublikowany w kategorii MOJE OPOWIADANIA, Własne zdanie i oznaczony tagami , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

2 odpowiedzi na „Herakles (Herkules) na etacie

  1. Jarzebina pisze:

    Kandydzie, według mojej – oczytanej wiedzy i nie tylko oczytanej a i sprawdzonej w życiu, najbardziej pożądana to 6 na 9 a mając w d….. oczytanie…każda, którą namiętność podpowie…pozdrawiam

  2. Kandyd pisze:

    A jednak mi żal… penisa. Żeby tak bezdusznie potraktować stałego, ogólnie szanowanego i w gruncie rzeczy, statystycznie rzecz biorąc, wydajnego pracownika – jak to zrobił dział kadr – koniec świata!!!
    Jarzębino, w Twoim drążeniu problemu zarabiania przez panie i panów zabrakło mi jednej pozycji… No właśnie – pozycji! Które z nich są najdroższe, a które najtańsze? Na wakacje taka informacja może być niezwykle poszukiwana. Pozdrawiam.

Dodaj komentarz

Twój komentarz zostanie automatycznie opublikowany. Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

*

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>

Spam protection by WP Captcha-Free