Wspominając Bochnię i Wieliczkę (Opowiadanie: Beczka soli) nie mogłam pominąć świętej Kingi, wspominając świętą
Kingę nie mogę pominąć Bazyliki Matki Bożej Większej w Rzymie (wł. Basilica di Santa Maria Maggiore, w litugii: Rzymska Bazylika Najświętszej Maryi Panny) czyli jednej z czterech rzymskich bazylik papieskich. W tejże to bazylice, nad nagrobkiem Klemensa VIII znajduje się bowiem fresk przedstawiający świętą Kingę.
Według legendy klaryska pochodząca z Węgier, żona Bolesława V Wstydliwego w pierwszym bałwanie, jak określił Ksiądz Piotr Skarga pierwszą bryłę soli wykopaną w Bochni, odnalazła swój pierścień zaręczynowy rzucony onegdaj do szybu najbogatszej kopalni Siedmiogrodu. Bazylika Matki Bożej Większej też ma swoja legendę, w której to papieżowi przyśniła się Matka Boska. Rzekła ona śpiącemu, że jeśli w środku lata spadnie śnieg, to ma on w tym miejscu, na które spadł posadowić kościół. Śnieg spadł w nocy z 4 na 5 sierpnia 352 roku na wzgórze Eskwilińskie, niczym śnieg na Polskę w tegoroczne święto majowe.
Grób Matki Bożej, która to ukazała się w śnie proroczym, znajduje się w Jerozolimie. Opiekują się nim greccy oraz ormiańscy mnisi.
To właśnie z tego miejsca Maryja Matka Jezusa została, jak podaje historia, duszą i ciałem wzięta do nieba. W Turcji, w pobliżu Efezu i niedaleko Pamukkale (Opowiadanie: Starożytne SPA) mieści się ostatni dom Matki Bożej, wybudowany dla niej przez świętego Jana, któremu to Jezus przed śmiercią powierzył opiekę nad matką. Maryja prowadziła w tymże domu ciche życie i tam zasnęła na zawsze – tak podają również źródła historyczne a raczej ezoteryczno- archeologiczne.
„Na początku XIX wieku zakonnica niemiecka, stygmatyczka i wizjonerka Anna Katarzyna Emmerich (1774-1824), miała sen – widzenie. Ujrzała w nim dom Najświętszej Marii Panny. Nigdy nie była w Efezie ani w jego okolicach, a jednak bardzo precyzyjnie opisała budynek i jego wnętrze. Wizje przedyktowała Klemensowi Brentano, który wydał je w książce „Życie Matki Bożej. (…) W roku 1891 grupa archeologów dowodzona przez księdza Yunga przybyła we wskazane w książce miejsce. Po konsultacjach i oględzinach okolicy wskazano miejsce zwane przez tubylców Panama Kapulu. Teraz to miejsce nazywane jest Meryemana (lub Meryem Ana Evi) to po turecku „Dom Marii Matki”.”. – http://www.krajoznawcy.info.pl
W bezpośrednim sąsiedztwie ostatniego domu Maryi znajduje się mur i drzewo oliwne obwieszone
niezliczonymi skrawkami materiału. Zostawiają je odwiedzający to miejsce w nadziei spełnienia życzeń, by potem podążyć do trzech ujęć wody symbolizujących zdrowie, szczęście i płodność. Zasupłałam na tamtym drzewie swój kawałek kolorowego materiału wypowiadając życzenia. Kilka lat wcześniej zrobiłam to samo pod Ścianą Płaczu w Jerozolimie wciskając w szparę muru życzenia spisane na karteczce. Wszystkie moje życzenia związane były z rodziną i żadne z nich się nie spełniło. Święta Klara miała więcej szczęścia, jej życzenie wypowiedziane wraz z rzuconym do szybu słonej kopalni legendarnym pierścieniem stało się faktem.
Wrzuciłam za to grosik do barkowej fontanny Di Trevi, zasilanej przez akwedukt postawiony przez Agrypę (Opowiadanie: Schować się na Capri) z nadzieją, że kiedyś wrócę do Rzymu. Tych grosików trochę w życiu rozsiałam z myślą, by wrócić tam, gdzie wrócić chciałam.
Rozpoczęcie budowy Bazyliki Najświętszej Maryi Panny miało miejsce w roku 431, po soborze efeskim na którym ogłoszono kult Matki Boskiej. Na wzgórzu Eskwilin znajdowała się w owym czasie świątynia Junony – opiekunki życia kobiet. Świątynia wystawiona Matce Bożej zastąpiła świątynię wystawioną rzymskiej bogini. Bazylika posiada trzy długie nawy a sufit zdobiony jest złotem przywiezionym przez Krzysztofa Kolumba. Oprócz świętej Kingi „polski” akcent bazyliki stanowi zakrystia, do której przechodzi się z baptysterium. Ściany i sklepienie tejże zakrystii pokrywają freski a w śród nich widnieje obraz przedstawiający zamek w Malborku.
Do Rzymu bym powrócić chciała, poświęciłam więc grosik w Di Trevi, nie koniecznie po to, żeby oglądać zamek w Malborku czy też świętą Kingę. Wypad do Malborka lub Wieliczki mogę sobie zrobić choćby jutro. W „Rzymskich wakacjach” – filmie z 1953 roku (jeszcze mnie na świecie nie było!) za Audrey Hepburn podążał spragniony sensacji paparazzi Gregory Peck…..i z sensacji zrobił się romans. Przeżyć romantyczny romans w Romie – być może życzenie tego rodzaju nie byłoby zbyt wymagające i możliwe do spełnienia, chociaż z pewnością nie jest na miarę świętej.

Facebook
Zwierzolubni
Z przyjemnością czyta się tą stronę i napisane w niej opowiadania. Niektóre z nich przywodzą na myśl osobiste wspomnienia i jest to miłe. Dziękuję i pozdrawiam.