Jeśliś narodzony onegdaj w niewoli
Złota klatka twym domem od lat
O nic się nie troszczysz, niczego nie boisz
Wyglądasz tylko zza krat
Nie chcesz wolności, nie znasz jej zalet
I trwogi nie znasz i bólu
Na świat ze swej klatki spoglądasz stale
Bezpieczna twa klatka, jej Królu!
Ziarna nasypią, w karmniku woda
Twój śpiew dasz piękny w podzięce
Świata ci nie żal, świata nie szkoda
Twój los w nie twoich jest rękach
A jeśli się zdarzy, że drzwi otworzą
I mógłbyś pofrunąć przed siebie
Serce ustaje w ogromnej trwodze
Czarne chmury się snują na niebie.
Wszystko co obce, co dotąd nieznane
Zatrzyma twój lot w przestworza
Wiesz, że wolnością są nazwane
I burza, i sokół, i życia bezdroża
Odwagi brakuje, strach dochodzi do głosu
Drzwi klatki zatrzaśniesz na wieczność
Nie łatwo jest zostać panem swojego losu
Twa klatka na zawsze bezpieczna.
Facebook
Zwierzolubni